Najnowsze Posty
Popularny w mediach, uwielbiany przez celebrytów i blogerów. Propagowany jako tłuszcz o wielu cennych właściwościach prozdrowotnych – w żywieniu na co dzień, w chorobie, w kosmetyce. Zalecany nawet przez niektórych dietetyków! Według większości – cenny w profilaktyce wielu schorzeń, również i sercowo-naczyniowych.

Podobno, olej kokosowy to:
- bogactwo witamin i składników mineralnych
- nie odkłada się na biodrach
- posiada ujemne kalorie
- poprawia odporność
- jego ssanie pozwala zapobiec próchnicy
- pomocny w walce z Helicobacter pylori
- podnosi poziom „dobrego” cholesterolu, obniża „złego”
- poprawia pamięć i koncentrację
- świetny jako lubrykant
- działa przeciwwirusowo
- zapobiega cukrzycy
- idealny na wszy
- niezbędny w chorobie Crohna
- najlepszy w HIV (!!!)
- po prostu NIEZBĘDNY

Czy aby na pewno?

„Taki pogląd nie ma (…) poparcia w wynikach badań naukowych. Olej kokosowy charakteryzuje się bowiem bardzo dużą zawartością nasyconych kwasów tłuszczowych (ok. 92%), z czego przeważającą część stanowią kwasy (…), które wykazują bardzo silne działania hipercholesterolemiczne”

[dr Dorota Szostak-Węgierek;
Olej kokosowy – panaceum czy trucizna,
XXXI Międzynarodowa Konferencja Naukowo-Szkoleniowa POLSPEN,
Jachranka, 2017]

Brak pozytywnych zmian dla serca
Według przeglądu badań interwencyjnych opublikowanych w 2016, spożycie oleju kokosowego nie tylko nie wykazuje żadnego korzystnego działania (również w odniesieniu do chorób sercowo-naczyniowych), co więcej - wiąże się z wyższymi stężeniami cholesterolu całkowitego i frakcji LDL w surowicy w porównaniu z olejami zawierającymi kwasy nienasycone cis. Według specjalistów, stosowanie tego oleju z typową dietą zachodnią, wykazuje działanie podobne do innych tłuszczów nasyconych. Brakuje też wystarczających dowodów na korzystne działanie oleju w profilaktyce i leczeniu innych chorób (w tym chorób nowotworowych i chorób o podłożu autoimmunologicznym, np. choroby Hashimoto).

Zero witamin i minerałów
Rzekomego bogactwa składników mineralnych w postaci wapnia, żelaza, potasu, sodu, witaminy C, czy witaminy A – również brak. Wszystkie te elementy występują w oleju kokosowym na… poziomie zerowym. A że mieszkańcy Indii, Sri Lanki czy Filipin spożywają go w swojej diecie dużo i mają się świetnie? Zastanówmy się, czy znana na całym świecie dieta śródziemnomorska czy dieta DASH to jakiś jeden czynnik, który sprawia, że są uznane za najlepsze, czy może cały szereg innych, współtowarzyszących? Podobnie w odniesieniu do wspomnianych Filipińczyków – ich styl życia, całość diety, a i zapewne genetyka jest inna – nie możemy przekładać ich wyników na nasze (a przynajmniej nie w 100%) na podstawie jednego jedynego produktu, którego jest w ich menu dużo.

Czy można go więc w ogóle jeść?
Dietary Guidelines fo Americans 2015-2020 traktuje oleje tropikalne takie jak kokosowy czy palmowy na równi z tłuszczami zwierzęcymi. Zalecają oczywiście zmniejszenie ich spożycia i zastępowanie olejami roślinnymi bogatymi w cenne dla naszego zdrowia nienasycone kwasy tłuszczowe (obecne np. w oliwie z oliwek). Te bowiem kwasy zawierają względnie małe ilości nasyconych kwasów tłuszczowych, stąd ich korzystne działanie na nasz organizm.

Czy olej kokosowy Ci zaszkodzi? W niewielkich ilościach na pewno nie, jak ze wszystkim. Jeśli lubisz go wykorzystywać do pieczenia czy przygotowania deserów – śmiało. Pamiętaj jednak, że to nie panaceum na wszystko – nie istnieje żaden produkt, który uchroni nas przed każdym złem tego świata. A przelotna moda, to po prostu dobry biznes. Warto zaufać nauce, która w przeciwieństwie do pojedynczych badań, nie skupia się na jednym czy dwóch wykonanych byle jak doświadczeniach. To zazwyczaj metaanalizy, czyli duże badania zbierające wnioski z ogromnej liczby eksperymentów. A jeśli coś nie jest jeszcze pewnikiem, i wciąż pojawiają się kolejne pytania – po prostu bądź ostrożny. Śledząc nowinki i słuchając programów śniadaniowych - zachowaj umiar i rozsądek. No i oczywiście pełen portfel ;)


Wpis powstał na podstawie wystąpienia dr Doroty Szostak-Węgierek na XXXI Międzynarodowej Konferencji Naukowo-Szkoleniowej Polskiego Towarzystwa Żywienia Pozajelitowego, Dojelitowego i Metabolizmu, Jachranka 2017


CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U






Jeśli podczytujecie nas czasami (ostatnio głównie na Facebooku i Instagramie), wiecie, że jesteśmy mega-fanami ryb. Jemy je średnio trzy razy w tygodniu - zwykle w najprostszej postaci, z kaszą, makaronem albo ziemniakami i zawsze z furą różnych warzyw - gotowanych i świeżych (najczęściej wszystkimi naraz - do wyboru). Odkąd zaopatrzyłam się w patelnię grillową, taką postać - obok pieczonej w naczyniu - serwuję najczęściej.

Pytacie jakie i gdzie kupujemy ryby. Absolutnie odradzam mrożonki - zwłaszcza jeśli przygodę "pesco-wege" dopiero rozpoczynacie. Ilość wody (tzw. glazury) jaka wypływa spod tego wątpliwej jakości produktu, zniechęci do jedzenia nawet najgłodniejszego. Zawsze świeże i w sprawdzonym miejscu - tylko takie pozwolą Wam cieszyć się ich pysznym, prawdziwym smakiem. Ja najczęściej zaglądam do ruczajowskiego (Kraków) "Piotra i Pawła'', dobre ryby ma też moim zdaniem Auchan oraz Selgros. Na osiedlu mamy też mały sklepik rybny. Zwykle polędwica z dorsza (uwielbiamy!), filet albo dzwonko z łososia, czasami halibut, mintaj albo sola. Zdarza mi się też pobawić ze świeżymi pstrągami.

Rybę najczęściej skrapiam sokiem z cytryny, oprószam solą, pieprzem, sosem sojowym i grilluję - jak w tym przepisie KLIK. Jeśli piekę - to w towarzystwie makaronu albo podgotowanych ziemniaków oraz warzyw. Sobie i Łukaszowi serwuję też śmietankowy sos, Jaś (4 l.) "polewek" nie uznaje :)

Dziś chciałam pokazać Wam ciekawy i szybki w przygotowaniu dodatek, dzięki któremu Wasza ryba nabierze przyjemnie wyrazistego smaku. Pesto pietruszkowe z orzeszkami ziemnymi. Myślę, że sprawdzi się również i jako sos do makaronu. Smacznego! :)

1 porcja pesto to ok:
170 kcal
1 g błonnika
2 g białka
17 g tłuszczu
2 g węglowodanów

1 porcja pesto z małą porcją zgrillowanego dorsza (ok. 100g polędwicy surowej) z 2 małymi ziemniakami to ok:
400 kcal
3,5 g błonnika
23 g białka
18 g tłuszczu
35 g węglowodanów


PESTO Z NATKI PIETRUSZKI Z ORZESZKAMI ZIEMNYMI
Składniki (na 4 porcje):
5 pełnych łyżek oliwy extra vergine (ok. 55g)
mały pęczek natki pietruszki
2 pełne łyżki niesolonych orzeszków ziemnych (ok. 30g)
sól, odrobina pieprzu i ew. sos sojowy
specjalna dostawka do blendera do pesto

Wszystkie składniki wrzucamy do dostawki i miksujemy pulsacyjnie, aż uzyskamy w miarę gładką konsystencję (ja lubię chrupiące grudki orzeszków), doprawiamy. Pesto dodaję do gotowej już ryby, można nim posmarować również potrawę przed zgrillowaniem / upieczeniem.

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U


Dzisiejsza propozycja to dzieło przypadku. Zbitka tego co zostało w lodówce. Szybkie, tanie i smaczne. I takie obiady są chyba najlepsze :) Lubicie kombinować?

_________

Sos może być alternatywą dla tego klasycznego, na bazie pomidorów. Jeśli mamy w domu alergika, który ich jeść nie może, poniższy przepis będzie równie pyszny jeśli nie dodamy do niego przecieru i pomidora.

Porcja sosu z 75g suchego makaronu z 1 łyżką parmezanu (opcjonalnie) to ok:
410 kcal
9 g błonnika
17 g białka
9 g tłuszczu
65 g węglowodanów

MAKARON Z SOSEM Z GRILLOWANYCH WARZYW
Składniki (na 4 porcje):
1 duża czerwona papryka
1/2 dużej żółtej papryki
1 średnia cebula
duży ząbek czosnku
1/2 średniego pomidora
1 łyżeczka koncentratu / gęstego przecieru pomidorowego
posiekana natka pietruszki
1 łyżka oliwy / oleju do grilla + 1 łyżka oliwy do blendera
sól, pieprz, sos sojowy

Wszystkie warzywa myjemy i kroimy w duże plastry. Rozgrzaną patelnię grillową / lub grill muskamy oliwą, wykładamy warzywa i grillujemy, aż warzywa zmiękną i pojawi się na nich lekko spieczona skórka. Partiami miksujemy warzywa w dostawce do blendera (specjalny pojemnik na pesto), ale tak, żeby zostały maleńkie, wyczuwalne kawałki (stąd nie sprawdzi się tutaj tradycyjny blender, który zmieliłby to wszystko na papkę). Sos przekładamy na patelnię, dodajemy koncentrat, ewentualnie odrobinę wody, doprawiamy. Podajemy z makaronem i parmezanem.

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U


Wstyd może się przyznać, ale jaglankę przygotowałam dziś ... po raz pierwszy w życiu. Wielokrotnie rozpisywałam ją w jadłospisach, ale z racji braku miłości do tej kaszy, nigdy nie zrobiłam jej na żywo :) I powiem Wam jedno - jeśli tak jak ja uważacie jaglaną za dosyć hmm specyficzną kaszę, którą niekoniecznie lubicie, spróbujcie tego przepisu :)

1 porcja to ok:
410 kcal
4 g błonnika
13 g białka
13 g tłuszczu
60 g węglowodanów

JAGLANKA Z JABŁKIEM, CYNAMONEM I RODZYNKAMI
Składniki:
szklanka mleka 3,2%
3 pełne łyżki suchej kaszy jaglanej (ok. 50g)
1 łyżeczka masła
małe, słodkie jabłko
łyżeczka rodzynek
1/2 łyżeczki cynamonu

W rondelku zagotowujemy odrobinę wody, wlewamy mleko i podgrzewamy. Kaszę, dokładnie przepłukaną pod gorącą wodą wsypujemy do mleka i na małym ogniu gotujemy ok. 5 minut. Następnie dodajemy obrane i starte na dużych oczkach tarki jabłko, masło oraz cynamon i bardzo często mieszając gotujemy do ok. 10 minut (aż kasza napęcznieje).

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U




Za pierwszym razem zrobiłam tę pizzę na mące pszennej pełnoziarnistej, wczoraj - na grahamce. I jedna i druga wersja (z nieco większą pulchnością tej pierwszej) jest naprawdę bardzo dobra i syta. Polecam na obiad, tylko koniecznie podany od razu :)

1 porcja (placek) to ok:
490 kcal
15 g błonnika
20 g białka
13 g tłuszczu
73 g węglowodanów

PIZZA NA PEŁNOZIARNISTYM CIEŚCIE Z BROKUŁAMI, PAPRYKĄ I RUKOLĄ
Składniki (na 4 porcje)
ciasto:
1 opakowanie drożdży instant (8g)
1 szklanka ciepłej wody
1 łyżeczka cukru
2 i 1/2 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
2 łyżki oliwy

sos:
2 duże pomidory (ok. 400g)
1/2 małego koncentratu pomidorowego
sól, pieprz, sos sojowy, suszone oregano, kilka listków świeżej bazylii

wierzch:
miseczka ugotowanych brokułów
krążki czerwonej cebuli
1/2 małej żółtej papryki i 1/2 czerwonej - pokrojone w kostkę
1 kulka mozzarelli (125g)*


Drożdże wsypujemy do kubeczka, dodajemy cukier i zalewamy wodą, odstawiamy na 5 minut. Do dużej miski wsypujemy mąkę, robimy w środku dołek, dodajemy 2-3 duże szczypty soli i wlewamy drożdże. Dodajemy oliwę, zagniatamy elastyczne ciasto. Przykrywamy je ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na ok. 40 minut.

W między czasie, sparzamy pomidory, hartujemy zimną wodą i ściągamy skórkę. Wrzucamy je do stojącego blendera (przystawka do pesto) razem z bazylią, oregano i koncentratem, miksujemy, doprawiamy solą, pieprzem i sosem sojowym.

Ciasto dzielimy na cztery równe części, rozwałkowujemy na cienkie placki, które układamy na wyłożonej papierem do pieczenia blasze. Na każdym placku rozsmarowujemy sos, rozsypujemy krążki cebuli, pokrojoną paprykę i różyczki brokułu. Całość posypujemy startą mozzarellą, pieczemy ok. 27-30 minut w 190*C (opcja góra-dół, na środkowej półce**). Gotową posypujemy świeżą rukolą i ew. innymi warzywami, podajemy np. skropioną oliwą.

*wersja jest "lekka" - w opcji "hard" proponuję drugie tyle sera :)
**wszystko zależy od piekarnika. W domu rodzinnym piekłam nawet ponad 30 minut. W piekarniku krakowskim już po 20 minutach miałam pięknie spieczone ciasto.


CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U




Dzisiejsza propozycja to kolejna z serii prostych i szybkich wege-przepisów. Jeśli macie w domu czerwoną (bądź zieloną) soczewicę, marchewkę oraz kilka innych drobiazgów - z łatwością przyszykujecie smaczny posiłek dla całej rodziny. I to jak zwykle, z niewielkim wysiłkiem :) 

Kotleciki będą pasować zarówno do kaszy czy ziemniaków - na obiad, jak na i burgery - wystarczy, że dodacie ciepłą bułeczkę, nieco sera, warzyw i jogurtowy dip. My wcięliśmy je z pęczakiem i kapustą czerwoną z przepisu mojej Mamy KLIK.
Smacznego!

1 kotlecik to ok:
125 kcal
2 g błonnika
5 g białka
5 g tłuszczu
15 g węglowodanów

KOTLECIKI Z SOCZEWICY
Składniki (na 12 sztuk):
szklanka suchej, czerwonej soczewicy (ok. 200g)
2 średnie marchewki
1 duża cebula
1 ząbek czosnku
1 łyżka oleju
4-5 lekko czubatych łyżek mąki kukurydzianej
garść świeżego koperku
sól, pieprz, sos sojowy
4-5 łyżek oleju do smażenia + patelnia grillowa

Soczewicę płuczemy na sitku, następnie zalewamy ją ok. 1,5 szklanki wody i na małym ogniu gotujemy, aż będzie miękka (i wchłonie całą wodę). Na rozgrzanym oleju (1 łyżka) rumienimy posiekany czosnek, cebulę, po chwili dodajemy obraną i startą na tarce marchewkę. Warzywa dusimy aż zmiękną, a następnie blendujemy. Łączymy z soczewicą i odstawiamy masę aż nieco przestygnie. Doprawiamy, dodajemy posiekany koperek, mąkę i formujemy kotleciki (ale jeszcze na ciepło). Każdy smażymy chwilkę na rozgrzanym oleju z dwóch stron, odsączamy na papierowym ręczniku.

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U





Dzisiejszy przepis szczytem doznań podniebienia nie będzie :) Powstał bowiem testowo z myślą o tych, którzy muszą stosować dietę lekkostrawną. Układając bowiem takie jadłospisy, często zastanawiam się czy dana potrawa w ogóle będzie miała smak. Bazując więc na pomyśle z Nutriblog.pl przygotowałam i nafaszerowałam swoich chłopaków takimi oto klopsami (pulpetami?). Myślę, że do najgorszych nie należą :)

1 pulpet (to orientacyjnie!) ok:
75 kcal
0,5 g błonnika
9 g białka
1 g tłuszczu
8 g węglowodanów

PULPETY GOTOWANE NA WYWARZE WARZYWNYM
Składniki (na ok. 10-12 kulek):
400g zmielonego filetu z indyka
1 jajko
5-6 łyżek kaszy manny (albo tyle by "masa" się nie kleiła po odstawieniu na 10 minut)
marchewka
kawałeczek selera (jeśli tolerowany)
posiekany koperek (ok. 2 łyżek)
odrobina soli
ok. 1 litra wywaru warzywnego

Mięso łączymy w misce z jajkiem, kaszą, startymi warzywami, koperkiem i niewielką ilością soli. Masę odstawiamy na ok. 10 minut aby kasza lekko spęczniała. Z masy formujemy w dłoniach kulki i delikatnie wrzucamy je na gotujący się wywar. Od momentu ich wypłynięcia na powierzchnię - gotujemy jeszcze 5 minut. Do pulpetów można podać np. ziemniaki albo lekką kaszę z pokrojoną w kosteczkę jarzynką z wywaru (opcjonalnie skropioną odrobiną oliwy). Taki posiłek będzie smaczny i lekki nie tylko dla pacjentów, którzy muszą "trzymać" dietę, ale i dla tych zupełnie malutkich, zdrowych bąbli, którym rozszerzamy dietę :)

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U





Nie pamiętam już dokładnie kiedy po raz pierwszy spotkałam się z tą zupą (chyba w przedszkolu Jasia?), ale przyznacie sami, że nazwa intryguje :)

Baza - Kwestia Smaku, ale z małą modyfikacją. Zupa jest zdecydowanie słodkawa, choć smak pietruszki również wyczuwalny. Przyznam, że byłam tym mile zaskoczona - za samą pietruszką bowiem nie przepadam. Polecam i Wam. SMACZNEGO!

1 porcja zupy, z garścią groszku ptysiowego (15g) oraz 1 łyżeczką oliwy to ok:
280 kcal
8 g błonnika
8 g białka
16 g tłuszczu
30 g węglowodanów

ZUPA KREM Z GRUSZKI I PIETRUSZKI
Składniki (na 4 porcje):
600g korzenia pietruszki
1 duża, dojrzała gruszka (ok. 240g cała)
1 łyżka oleju (10g) + 1 płaska łyżka masła (15g)
1 litr bulionu warzywnego
250g mleka 2%
sok z cytryny, sól, pieprz

Pietruszkę obieramy i kroimy na małe kawałki. Wrzucamy do garnka z roztopionym masłem i oliwą, odrobinę solimy i obsmażamy na średnim ogniu przez 5 minut, co jakiś czas mieszając. Gruszkę obieramy, kroimy na ćwiartki, usuwamy gniazda nasienne i dorzucamy do garnka, smażymy kolejne 5 minut. Całość doprawiamy świeżo zmielonym pieprzem, wlewamy bulion i zagotowujemy. Gotujemy 10 minut, do miękkości warzyw. Wlewamy mleko, zagotowujemy, miksujemy na krem. Doprawiamy sokiem z cytryny. Podajemy z  oliwą i np. świeżą bazylią. 


CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U

 


Pasztet z soczewicy i marchewki KLIK to jeden z tych przepisów, który na początek drogi ze strączkami proponuję podopiecznym najczęściej :) Przepis jest bardzo łatwy, szybki, nic nie trzeba mielić, ale ze względu na np. podsmażanie warzyw - nie sprawdzi się u każdego. Postanowiłam więc podręczne składniki (ledwie dwa!) ugotować i w takiej postaci przygotować "smarowidło". Powstało nowe, lekkostrawne pasztetowe cudo. Znika równie szybko jak pasztet z curry, dlatego gorąco polecam! Smacznego!

1 plaster to ok:
110 kcal
2,5 g błonnika
6,0 g białka
3,0 g tłuszczu
15,0 g węglowodanów

PASZTET Z SOCZEWICY I BATATÓW
Składniki (na ok. grubych 20 plastrów):
2 szklanki czerwonej soczewicy (ok. 400g)
1 średniej wielkości batat (400g przed obraniem)
4 łyżki oleju rzepakowego
3 duże jajka
1 łyżeczka sosu sojowego
2 łyżki mąki pszennej pełnoziarnistej
sól, natka pietruszki

Soczewicę gotujemy we wodzie, aż się rozpadnie. Batat obieramy, kroimy w mniejsze kawałki, gotujemy do miękkości. Soczewicę (dobrze odsączoną) i rozgnieciony widelcem batat łączymy, solimy ok. trzema dużymi szczyptami soli, dodajemy mąkę, posiekaną natkę, jajka i doprawiamy - masa ma być dosyć wyrazista (dobrze doprawić ją przed dodaniem jajek). Wszystko wlewamy do wyłożonej papierem do pieczenia podłużnej formy (ok. 31 cm). Pieczemy ok. 45 minut w nagrzanym do 200*C piekarniku, na środkowej półce, opcja góra-dół. Studzimy przed podaniem, na kanapce można skropić nieco oliwą dla większej wilgotności. 


CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U


Tarty mają to do siebie, że świetnie sprawdzają się zarówno w postaci ciepłej - jako obiad, jak i na zimno - na przystawkę imprezową. Jedyny minus - to dosyć kaloryczne ciasto. Po wielu próbach, udało mi się kilka lat temu dopracować przepis na ultra-light spód (KLIK). Do dziś z niego korzystam i polecam - nie tylko tym na diecie :)

Połączenie wędzonego łososia i suszonych pomidorów to chyba już klasyk. Świetnie wpisało się w klimat tego mega lekkiego nadzienia. W czasie imprezy karnawałowej, tarta znikła w mgnieniu oka :)

1 kawałek to ok:
270 kcal
4 g błonnika
12 g białka
15 g tłuszczu
22 g węglowodanów

TARTA Z ŁOSOSIEM I SUSZONYMI POMIDORAMI
Składniki (na 8 trójkątnych kawałków):
CIASTO
1 i 1/2 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
75g zimnego masła extra
6 łyżeczek zimnej wody
1/3 łyżeczki gałki muszkatołowej
1 duże jajko
duża szczypta soli

NADZIENIE
6 kopiatych łyżek gęstego jogurtu naturalnego (150g; u mnie Bakoma)
3 duże łyżki serka Bieluch (80g)
3 duże jajka
po dużym plastrze czerwonej i żółtej papryki
opakowanie łososia wędzonego sałatkowego (100g)
1/2 słoiczka suszonych pomidorów odsączonych z zalewy
gruby szczypior
sól, pieprz, sos sojowy 
świeża rukola

Ciasto dokładnie zagniatamy, formujemy kulę i wkładamy do lodówki na 15 minut. Po tym czasie rozwałkowujemy na okrągły placek, wykładamy nim formę do tarty, ścinamy nadmiar ciasta (ale tak by zostało nieco do zawinięcia na formie), a następnie podpiekamy ok. 10 minut w piekarniku nagrzanym do 180*C na środkowej półce (opcja góra-dół). Jogurt  dokładnie roztrzepujemy z serkiem, jajkami, dodajemy drobną kosteczkę papryki, szczypiorek, przyprawiamy. Masę wylewamy na podpieczony spód, rozkładamy porwanego łososia oraz pokrojone w paseczki pomidory. Pieczmy ok. 25-30 minut w 180*C. Gotową kroimy w trójkąty i posypujemy rukolą. Ja dodatkowo skropiłam ją oliwą - dzięki temu pozostała soczysta przez cały wieczór.

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U


ZOBACZ RÓWNIEŻ