Najnowsze Posty

Rozwój handlu międzynarodowego pozwolił nam na dostęp do nawet najbardziej egzotycznej, a przy tym możliwie jak najmocniej naturalnej żywności. W dobie produktów wysokoprzetworzonych, które znajdują się na liście jednych z winowajców masowego rozwoju wielu chorób takich jak otyłość, cukrzyca typu 2 czy miażdżyca - to ogromny plus i spore nadzieje. Żywność superfood – super żywność?

Czym jest superfood?
Mianem super żywności, czyli superfood określamy produkty roślinne od wieków znane i wykorzystywane przez ludność całego świata w wielu dolegliwościach chorobowych. Na tle produktów „zwyczajnych”, superfood wyróżnia się dużą zawartością składników odżywczych w małej masie produktu (tzw. duża gęstość odżywcza) albo/i sporą koncentracją niezbędnych dla zdrowia składników, których w naszym pożywieniu często na co dzień bardzo brakuje. Mowa o chociażby wielonienasyconych kwasach tłuszczowych omega-3, o których ostatnio bardzo głośno, a które rzeczywiście posiadają szereg udokumentowanych naukowo właściwości zdrowotnych, przykładowo: wspierają odporność organizmu, poprawiają pracę układu nerwowego, dbają o nasz piękny, młody wygląd, przeciwdziałają nadwadze i otyłości.

ZAPAMIĘTAJ
Żywność superfood to żywność zawierająca sporą ilość składników odżywczych, w tym również i takich, które w naszej diecie są deficytowe.

Które produkty wybrać?
Wbrew temu co kreują media i polecają producenci, superfood to nie tylko żywność z najdalszych zakątków świata, egzotyczne przysmaki, które kosztują krocie. Wśród nich znajdują się i też takie, które na naszym polskim rynku znane są już od dawna, przez co są nie tylko o wiele tańsze, ale i także zdecydowanie lepiej przez nas akceptowane. Jakie to produkty?

foto własne

Siemię lniane
Siemię lniane – ulubiony produkt dietetyków i gastrologów. Przyrządzony z ich ziaren kisiel delikatnie „oblepia” nasz przewód pokarmowy, łagodząc objawy refluksu, w tym uciążliwą zgagę. Przygotowany kleik jest także środkiem zapobiegającym biegunkom i zaparciom, często stosuje się go przy okazji choroby wrzodowej żołądka. Nasiona lnu są ponadto bogatym źródłem błonnika pokarmowego, z czego 25% stanowi jego rozpuszczalna frakcja charakteryzująca się m.in. właściwościami obniżania stężenia cholesterolu całkowitego oraz tzw. „złego” cholesterolu – LDL. Siemię lniane jest korzystne dla naszego układu sercowo-naczyniowego jeszcze z jednego powodu – to bogate źródło wielonienasyconych kwasów omega-3 niesyntetyzowanych samodzielnie przez nasz organizm. A tez kolei nie tylko poprawiają wynik lipidogramu, ale i regulują ciśnienie tętnicze krwi w sytuacji gdy jest ono za wysokie. Nasiona lnu są ponadto bogate w ligniny, w tym także tzw. ligninę SDG, której przypisuje się właściwości regulujące gospodarkę hormonalną u kobiet oraz wpływ na rozwój masy kostnej. W temacie pań wykazano przykładowo, że podanie 40g siemienia lnianego pacjentkom we wczesnym okresie menopauzy, może wpływać na bardziej efektywną poprawę ich samopoczucia w porównaniu z hormonalną terapią zastępczą (HTZ).

UWAGA
Siemię lniane najlepiej spożywać tuż po zmieleniu. Jeśli zależy nam na wysokiej zawartości niezbędnych wielonienasyconych kwasów tłuszczowych – nie kupujmy gotowych, zmielonych ziaren.

____________________________________________




CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U


Uwielbiam wariacje na temat awokado. Tym razem więc, w kombinacji iście zielonej z jednym, czarnym, smakowitym akcentem. Polecam :)

Zerknij na inne moje przepisy z awokado:

Wieżyczki z guacamole, serkiem i wędzonym łososiem KLIK
Bruschetty z guacamole i wędzonym łososiem KLIK
Omlet dla niejadka z warzywami i awokado KLIK



1 porcja to ok:
90 kcal
1 g błonnika
1 g białka
8 g tłuszczu
4 g węglowodanów

PASTA Z AWOKADO I ZIELONEGO OGÓRKA Z CZARNYMI OLIWKAMI
Składniki (na 4 porcje):
dojrzałe, miękkie awokado
mały, zielony ogórek
duża łyżka posiekanej natki pietruszki
garść czarnych oliwek
łyżka oliwy z oliwek
sok z cytryny
sól

Awokado pozbawiamy pestki, wydrążamy środek i rozgniatamy miąższ widelcem. Ogórka ścieramy na tarce o małych oczkach i dokładnie odciskamy wydzieloną wodę, dodajemy do awokado razem z natką pietruszki, rozpołowionymi oliwkami i oliwą. Całość skrapiamy odrobiną soku z cytryny, przyprawiamy do smaku solą. Pasta świetnie smakuje zarówno ze świeżą bagietką, jak i grzankami.

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U

Poranki bywają ciężkie. Wie o tym i facet, który zarwał noc nad zaległą pracą korpo, i mama, której dziecko o 5 rano głośno stwierdza, że już się wyspało, i student, który akuratnie jest już po sesji i korzysta z uroków życia :) Gdy więc nie w głowie porządne śniadanie zjedzone w spokoju, na ratunek przychodzą takie koktajle. Ja składniki wrzucam do pojemnika dzień wcześniej, wstawiam do lodówki, a rano po prostu miksuję. Wypity w domu, w samochodzie czy w tramwaju - smakuje pysznie i stawia na nogi nawet najbardziej zaspanego osobnika :) Miłego dnia!

1 porcja to ok:
235 kcal
12 g błonnika
5 g białka
1 g tłuszczu 
54 g węglowodanów

KOKTAJL OWOCOWY Z OTRĘBAMI I NATKĄ PIETRUSZKI
Składniki (na 2 porcje):
2 średnie banany
kiwi
brzoskwinia
mandarynka
2 duże garście borówek (mnóóóstwo antyoksydantów!!!)
4 łyżki otrębów żytnich
2 garście natki pietruszki (żelazo i witamina C!)
woda mineralna

Wszystkie składniki wrzucamy do blendera, podlewamy wodą i miksujemy. Smacznego! :)

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U



Gdy moje chłopaki zaczynają nudzić za mięsem, wiem już, że w tym miesiącu soczewica na stole bywała za długo i moje wege na 100% nie przejdzie :) Wtedy zabieram się za robienie jakiegoś mięsa pieczonego, np. takiego indyka do kanapki KLIK, ziemniaczanego gulaszu na kiełbasie wyrobu mojego Taty KLIK, albo po prostu zwyczajnego spaghetti z mięsem, a'la bolognese. Ostatnio, zaopatrzyłam się także w grillową patelnię. Już wkrótce pojawi się coś nowego z jej udziałem, a tymczasem warto zerknąć czy grillowanie na diecie jest w ogóle w porządku KLIK :)

Tym razem, w moim spaghetti, sos mięsno-pomidorowy wzbogaciłam dodatkiem marchewki, pietruszki i selera. Smacznego :)

Porcja sosu z 75g suchego makaronu spaghetti razowego to ok:
510 kcal
6 g błonnika
38 g białka
11 g tłuszczu
62 g węglowodanów

SPAGHETTI Z MIĘSEM I WARZYWAMI
Składniki (na 4 porcje):
400g polędwiczki wieprzowej, zmielonej w sklepie / w domu
duża marchewka
średnia pietruszka korzeń
kawałek selera (ok. 80g)
mała cebulka
2-3 łyżki oleju rzepakowego
kartonik passaty / pomidorów krojonych w soku (400 ml; u mnie 2 takie opakowania bo lubimy bardziej pomidorowy sos)
sól, pieprz, sos sojowy, świeża bazylia
4 łyżki parmezanu

Warzywa obieramy, kroimy w drobniutką kosteczkę. Najpierw lekko przesmażamy cebulkę, potem dorzucamy warzywa. Mieszając smażymy kilka minut. Dodajemy mięso i dalej smażymy do jego ścięcia. Wlewamy pomidory i w takim sosie dusimy na wolnym ogniu jeszcze z 10 minut. Doprawiamy. Mieszamy z makaronem, posypujemy parmezanem i dekorujemy listkami świeżej bazylii.

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U



Jeśli kupowaną w sklepie wędlinę wybieramy starannie studiując etykietę - moim zdaniem, sporadyczne jej jedzenie w tygodniu nie jest niczym złym. My bazujemy głównie na tych przyrządzonych domowo przez mojego Tatę, ale przecież nie każdy też ma taką możliwość. Dlatego w rozpisywanych przeze mnie dietach znajduje się i miejsce na kilka plasterków tej kupnej - żaden problem. Jeśli jednak chcemy wybrać bardziej świadomie - polecam upiec kawałek mięsa w specjalnie przeznaczonym do tego rękawie. Będzie krucho i smacznie.

2 plasterki pieczonego indyka to ok:
80 kcal
11 g białka
4 g tłuszczu
0 g węglowodanów

PIECZONY INDYK, NA ZIMNO, CIEPŁO
Składniki (na ok. 20 plasterków):
ok. 600g filetu z indyka
łyżeczka suszonych ziół prowansalskich
łyżeczka suszonego oregano
2 płaskie łyżeczki słodkiej, czerwonej papryki
1 płaska łyżeczka suszonego tymianku
1/2 łyżeczki ziarenek kolorowego pieprzu (do utarcia w moździerzu)
1/2 łyżeczki suszonego czosnku granulowanego
4 łyżki oliwy z oliwek
1 i 1/2 - 2 płaskie łyżeczki soli

Indyka obkrawamy z białych, tłustych kawałków, płuczemy. W misce mieszamy wszystkie zioła, przyprawy oraz oliwę. Marynujemy mięso i odstawiamy je do lodówki na przynajmniej godzinę. Następnie wkładamy je do rękawa (postępując zgodnie z instrukcją na opakowaniu), pieczemy pół godziny* w temperaturze 180*C (opcja góra-dół, środkowa półka, na blasze). Po tym czasie piekarnik wyłączamy, rękaw przecinamy, otwieramy piekarnik i chwilę pozwalamy mu przestygnąć. Jeśli mięso ma być przeznaczone na wędlinę - kroimy je dopiero po całkowitym ostudzeniu. Indyk będzie jeszcze smaczniejszy jeśli podamy go na kanapce z dipem - np. na bazie jogurtu z koperkiem.

*30-36 minut dla 600g (w cieńszym kawałku), przeciętnie 30 minut na 0,5 kg mięsa

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U


Truskawki, rabarbar... 
zatem weekend i ciacho! :) Mały pomocnik spisał się na medal (i powstrzymał od zjedzenia wszystkiego), dlatego dziś mamy dla Was przepis. Jego baza pochodzi z Moich wypieków, w roli owoców dodaliśmy to co akuratnie jest w sezonie. Do tego pyszna kawa i ... Mniam! Udanego "cheat- weekendu" :)

1 kawałek to ok:
230 kcal
0,8 g błonnika
3 g białka
13 g tłuszczu
25 g węglowodanów

CIASTO UCIERANE Z TRUSKAWKAMI I RABARBAREM
Składniki (na ok. 20 kawałków):
kostka masła (200g)
szczypta soli
3/4 szklanki cukru (150g)
4 duże jajka
1 i 1/2 szklanki mąki pszennej (200g)
2 kopiate łyżki mąki ziemniaczanej (40g)
łyżeczka proszku do pieczenia
2 szklanki truskawek (300g)
laska rabarbaru (100g)

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Masło wrzucamy do misy miksera i ucieramy z cukrem na biało. Następnie odrobinę soli, a potem stopniowo dodajemy jajka dalej ucierając. Na końcu wsypujemy przesiane mąki z proszkiem, miksujemy na gładką masę. Wylewamy do brytfanki (mniej więcej 25 x 30 cm) wyłożonej papierem do pieczenia. Po wygładzeniu wierzchu, układamy nań połówki truskawek (przeciętą stroną do góry) i obrany, pokrojony w 0,5-centymentrowe kawałeczki rabarbar. Całość obficie posypujemy kruszonką*. Pieczemy ok. 1 godziny** w piekarniku nagrzanym do 175*C (opcja góra-dół, środkowa półka), do suchego patyczka

*KRUSZONKA
1/2 kostki schłodzonego masła (100g)
150g mąki pszennej (nieco więcej niż 1 szklanka)
5 płaskich łyżek cukru cukru pudru (50g)

Wszystkie składniki siekamy, następnie gnieciemy w palcach aż całość będzie dosyć zwarta i będzie tworzyć małe grudki

**w oryginale 45 minut, ja potrzymałam nieco dłużej.

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U

W czasie upałów nikomu nie chce się stać w rozgrzanej kuchni przy jeszcze cieplejszych garnkach. Standardowo więc o tej porze roku, często jadamy zwykłe młode ziemniaczki z kalafiorem, fasolką, kefirem, albo jajka sadzone. Często gotuję również zupy, które nie tylko błyskawicznie się przyrządza, ale i są bardzo lekkie i pożywne. Tę, Jaś nazwał "zupą pomarańczową" :)

Na mieszankę warzywną, która jest jej podstawą, natrafiłam w Biedronce. Całe 3,99 zł za opakowanie pysznie pachnącej żółtej marchewki, papryki, ziemniaków, brukwi i cebuli. Do tego dorzuciłam odrobinę batata i czerwonej soczewicy. Z ptysiami czy z grzankami - pyszna, słodka rewelacja :D

Porcja zupy z ptysiami to ok:
250 kcal
3 g błonnika
12 g białka
7 g tłuszczu
34 g węglowodanów


ZUPA KREM Z ŻÓŁTYCH WARZYW I SOCZEWICY
Składniki (na 4 porcje):
opakowanie żółtych warzyw mrożonych (Biedronka, Mroźna Kraina, 750g)
1 średniej wielkości batat
4 łyżki czerwonej soczewicy (50g)
sól, pieprz
2-3 łyżki gęstej śmietany 18%
4 garście groszku ptysiowego (40g), koperek

Warzywa zalewamy w garnku 5-6 szklankami wrzącej wody. Dodajemy pokrojonego w kostkę batata i soczewicę. Gotujemy razem aż wszystko zmięknie. Następnie miksujemy, dodajemy śmietanę, doprawiamy solą i ewentualnie pieprzem. Podajemy ciepłą z groszkiem i posiekanym koperkiem.

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U



Kilka dni temu dzieliłam się z Wami swoimi spostrzeżeniami w temacie najnowszej książki Udo Pollmera – „Kto nam podkłada świnię?” klik. Książki ciekawej, nieco kontrowersyjnej, ale przede wszystkim wsadzającej kij w mrowisko i mocno mieszającej w głowie. Dziś, dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak mam dla Was 2 egzemplarze tej książki. Wystarczy, że odpowiecie na jedno krótkie pytanie J

Największy i najbardziej zaskakujący mnie mit/prawda w temacie odżywiania/żywności, który usłyszałem/am w ostatnim czasie – podziel się swoimi refleksjami w maksymalnie 5 zdaniach.

Może było to jakieś żywieniowe rozczarowanie? Zasłyszany w radio lub śniadaniówce mit? Myślałeś/aż, że coś jest zdrowe, a prawda była zgoła inna? A może wręcz odwrotnie – spotkało Cię miłe zaskoczenie? Nawet jeśli sam/a wciąż nie znasz rozwiązania i nie wiesz tego na 100% - podziel się z nami swoimi wątpliwościami. Dwie najciekawsze wypowiedzi zostaną nagrodzone egzemplarzem książki.

Czas start: 10 maja 2016
Termin końcowy przesyłania zgłoszeń: 23 maja 2016
Rozwiązanie konkursu: 25 maja 2016

Odpowiedzi można udzielać w komentarzach pod postem. Pamiętajcie o pozostawieniu swojego imienia, nazwiska/nicku oraz maila.

 _____________________________________________________

„Nasz organizm też potrafi liczyć i upomni się o niedobór energii grzecznie zwiększonym apetytem, a potem wściekłym głodem. Tu nie da się „oszczędzać”. Gdyby produkty light, kupowane w Stanach Zjednoczonych w niebotycznych ilościach, naprawdę odchudzały, to większość Amerykanek unosiłaby się zwiewnie niczym rusałki ponad Wielkimi Równinami.”
Fragment książki U. Pollmer „Kto nam podkłada świnię>”

_____________________________________________________

REGULAMIN KONKURSU
1.     Konkurs organizuje blog Pozytywne Żywienie
2.     Fundatorem nagród jest Wydawnictwo Znak
3.     Wysyłkę przedmiotów zapewnia Wydawnictwo Znak
4.     Nagrody wysyłane są tylko na terenie Polski
5.     Konkurs rozpoczyna się z dniem 10.05.2015, a kończy 23.05.2016 o godzinie 23.59
6.     Zadanie konkursowe (1 odpowiedź na 1 uczestnika), należy zrealizować w komentarzach pod postem
7.     Odpowiedzi przekraczające 5 zdań nie będą akceptowane
8.     Uczestnik musi pamiętać o pozostawieniu swojego imienia i nazwiska oraz adresu mail
9.     Nagrodami w konkursie są egzemplarze książki Udo Pollmer „Kto nam podkłada świnię?” – 1 egzemplarz na 1 Zwycięzcę
11.   Organizator i fundator nie wyraża zgody na zamianę nagród na kwotę pieniężną

_______________________________________________________________________

EDIT:

Książki wędrują do Ani i Basi jako, że zabrały one bardzo ważny głos w ważnych sprawach. Pierwszy dotyczy braku regulacji zawodu dietetyka, stąd często tyle rozbieżności w udzielanych konsultacjach, bo zajmują się nimi często osoby bez wykształcenia kierunkowego, po weekendowym kursie żywienia. Z kolei Basia zwróciła uwagę na problem żywności przeznaczonej dla dzieci. Nie wszystko co nosi etykietę z przeznaczeniem dla malucha, dla niego się nadaje, niestety. 
Panie proszę o maila ze swoimi danymi adresowymi :) GRATULACJE!


"Mnie najbardziej zaskakuje że każdy fachowiec podważa autorytet innego. U jednych trzeba jeść to a u 2 szkodzi. Ciąglę mam mętlik co jest mitem co prawdą.
Anna Kubicka aniakubicka@tlen.pl"

"Dla mnie największym zaskoczeniem w ostatnim czasie było odkrycie, że gotowe produkty przeznaczone specjalnie dla dzieci w większości w ogóle nie powinny być przez nie spożywane. Do niedawna myślałam, że jak produkt jest dla dziecka to można go kupować w ciemno, bo przecież co jak co, ale dla dziecka to przecież musi być zdrowe. Czar prysł, gdy zaczęłam rozszerzać dietę swojej córeczki a co za tym idzie wnikliwie studiować etykiety dziecięcych przekąsek. Skończyło się na tym, że z "gotowców" kupuję jedynie suszone owoce... i żal serce ściska jak widzę inne maluchy zajadające się Danonkami, Lubisiami, mlecznymi kanapkami i innymi ciasteczkami z całą tablicą Mendelejewa, bo to przecież smak dzieciństwa, którego nie można im odbierać :(
Basia Wantulok arielka18@wp.pl"


Wiele osób kupuje ekologiczne mleko i mięso, aby w ten sposób zagłuszyć wyrzuty sumienia wobec środowiska – ot, taki rodzaj kupowania odpustów za grzechy wobec natury. Jak słychać w mediach, zwierzęta w gospodarstwach ekologicznych są szczęśliwsze niż te udręczone stworzenia z hodowli konwencjonalnych. Jaja ekologiczne pochodzą od szczęśliwych kurek, a szczęśliwe świnki ochoczo idą pod nóż, żeby zostać ekologiczną wędlinką.”

--------------------------------------------------------------------------------------------

Słyszeliście kiedyś o szkodliwym akrylamidzie czającym się na nas w świeżo usmażonych, chrupiących frytkach? A o ptasiej grypie, przez którą niejeden odmówił już przyjęcia na obiad duszonego drobiu? Pryszczyca bydła? Turbo hodowla superziemniaka? Rakotwórcza kumaryna w pysznych pierniczkach i choroba szalonych krów? A na deser, pełne wymowy filmy rodem z horroru ukazujące naszym dzieciom na lekcjach przyrody prawdziwość łańcucha pokarmowego, pff przemysłowego? Za tropem tych i wielu jeszcze innych afer żywieniowych wyrusza w swojej najnowszej książce Udo Pollmer, chemik żywności, dziennikarz naukowy, autor wielu bestsellerów. Prawda czy fałsz? Rzeczywistość czy jedno, wielkie bambuko w które robią nas producenci?

--------------------------------------------------------------------------------------------

„Tymczasem dziś, żeby wystraszyć tysiące ludzi, wystarczy jeden martwy ptak na skraju drogi. Kiedy media rozkrzyczały się na temat ptasiej grypy, do śmietników powędrowały wszystkie nuggetsy z lodówki, wybrańcy zastąpili je szczepionkami. Gdzie indziej ludzie są dużo bardziej pragmatyczni. Na przykład w Kambodży w roku 2004 na skutek ptasiej grypy drób z jadłospisu wyrugowały świeżo złapane szczury. U nas również ulubioną alternatywę dla mięsa hodowlanego stanowi „dziczyzna”. Instytut Fraunhofera podczas badań próbek obecnych na rynku rolad wołowych natknął się kiedyś ze zdumieniem na obecność w nich mięsa gołębi. Na szczęście nikt się o tym nie dowiedział.”
        
--------------------------------------------------------------------------------------------

Wierzycie w to, że przywożone do nas banany to te same, które uprawiają tubylcy? Że tylko produkty odtłuszczone, light to te, które nadają się na dietę? Genetycznie modyfikowana żywność budzi w Was przerażenie, a solą w oku wydaje się być pytanie czy rzeczywiście ekorolnicy nie stosują żadnych środków ochrony roślin? Jeśli wciąż nie macie w tym temacie zdania, ta książka może Wam pomóc, choć najpewniej sporo też dołoży do kotła i zamiesza. Oczywiście o ile sami będziecie tego chcieli. Bo nudno to nie będzie, obiecuję.

--------------------------------------------------------------------------------------------

„Nasz organizm też potrafi liczyć i upomni się o niedobór energii grzecznie zwiększonym apetytem, a potem wściekłym głodem. Tu nie da się „oszczędzać”. Gdyby produkty light, kupowane w Stanach Zjednoczonych w niebotycznych ilościach, naprawdę odchudzały, to większość Amerykanek unosiłaby się zwiewnie niczym rusałki ponad Wielkimi Równinami.”

--------------------------------------------------------------------------------------------

Autor nie owija bowiem w bawełnę. W pewnych momentach ma się wręcz wrażenie, że mocno przesadza. Jakkolwiek nie do końca się z nim zgadzam i czasami mnie denerwuje, tak rzeczywiście Jego zdanie budzi spore kontrowersje. Wiele rzeczy zaskakuje, choć okazjonalnie pozytywnie. W zasadzie sama mam finalnie mętlik w głowie po przeczytaniu Jego książki. Bo choć jest mi naukowcem nieznanym, to wybrane Jego teorie znacznie kłócą się z tymi, które wygłąszają nauczyciele akademiccy na studiach. I choć dziś już wiemy, że wiedza uczelniana bywa totalnie zakurzona, to jednak w głowie rodzi się pytanie: czy aby na pewno, jedna książka, kilka nowych badań i odważnych przypuszczeń może sprawdzić się lepiej niż dziesiątki lat doświadczeń profesorów? Czy świeżynki świadczą dziś o otwartości umysłu, a wszystko wokół faktycznie jest jedną wielką ściemą, tytułową świnią podkładaną nam pod nogami przez wszystkich producentów? Przekonajcie się sami. Zapewniam Was, że bez zawiłości się nie obejdzie.

--------------------------------------------------------------------------------------------

„(…) zawartość szkodliwych substancji wcale się nie zmieniła. Ten, kto w tropikach uprawia ryż czy banany, stosuje inne środki ochrony roślin niż na przykład producent pszenicy czy jabłek z północnych Niemiec. Inaczej nie mielibyśmy u siebie żadnych owoców południowych (…).”

„Rolnicy nie stosują środków ochrony roślina dla kaprysu, kosztują one przecież krocie. W związku z tym mają kilka wyjść. Jeżeli nadal będą opryskiwać rośliny, ryzykują, że zostaną na tym nakryci i stracą dużego odbiorcę. Mogą też pogodzić się ze znacznym spadkiem plonów i zgłosić do opieki społecznej po zasiłek.”

--------------------------------------------------------------------------------------------

KTO NAM PODKŁADA ŚWINIĘ.
Wszystko co chcielibyście wiedzieć o jedzeniu z supermarketów i ekożywności ale nikt wam tego nie powie.
Udo Pollmer, Monika Niehaus, Jutta Muth, Andrea Fock
Wydawnictwo Znak litera nova, Kraków 2016
Stron 254

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U

Brokułowy krem na pewno jest Wam dobrze znany. Wystarczą warzywa, wywar, grzanki i pyszna, lekka zupa jest gotowa w minutę. Dziś proponuję Wam brokułową z... orzechami nerkowymi :) Syty, pełnowartościowy posiłek o bardzo delikatnym smaku.

1 porcja z garścią groszku ptysiowego (10g), skropiona łyżeczką oliwy to ok:
320 kcal 
5 g błonnika
10 g białka
21 g tłuszczu
23 g węglowodanów


KREM Z BROKUŁÓW I ORZECHÓW NERKOWYCH
Składniki (na 5 porcji):
130g orzechów nerkowych (szklanka)
3 małe marchewki 
2 łodygi selera naciowego
2 średnie cebule 
2 łyżki oleju rzepakowego
1 brokuł
4 ząbki czosnku
1 i 1/2 l wywaru warzywnego (rosół wege)
sól, pieprz, olej lniany/oliwa, groszek ptysiowy

Orzechy zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na godzinę. Cebulkę kroimy na kawałki, wrzucamy do garnka z rozgrzanym olejem z dużą szczyptą soli i przesmażamy. Dorzucamy pokrojoną w talarki marchewkę i selera, znów chwilę smażymy. Brokuł kroimy na mniejsze kawałki, dorzucamy do garnka razem z posiekanym czosnkiem, ponownie smażymy. Zalewamy całość bulionem (zostawiając nieco wywaru do orzechów) i gotujemy na wolnym ogniu ok. 15 minut pod przykryciem, miksujemy całość. Nerkowce blendujemy z pozostałą szklanką wywaru, dodajemy do zupy, doprawiamy do smaku. Przyozdabiamy groszkiem, oliwą i różyczkami niezblendowanych, pozostawionych wcześniej brokułów.

*inspiracja - "Show"

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U

Ostatnio shakshouka KLIK, dziś kolejne, nieco leniwe śniadanie w sam raz na weekendowy poranek, ale nie tylko! Ta drobna wieżyczka w rzeczywistości wygląda tak dobrze (niestety, fotograf ze mnie marny), że świetnie sprawdzi się w ramach imprezowej przystawki. To smaczne połączenie powinno spodobać się każdemu :)

1 porcja z kromką chleba graham (35g) to ok.:
340 kcal
4,5 g błonnika
14 g białka
20 g tłuszczu
25 g węglowodanów 

GUACAMOLE Z SERKIEM I WĘDZONYM ŁOSOSIEM

Składniki (na 2 porcje):
1 dojrzałe, miękkie awokado
mała cebulka dymka
4 spore łyżki gęstego serka naturalnego (u mnie Bieluch; 100g)
1/2 opakowania wędzonego łososia sałatkowego (50g)
olej lniany/oliwa z oliwek
sól
opcjonalnie: sok z cytryny

Awokado obieramy, pozbawiamy pestki, kroimy w kostkę. Do miseczki dodajemy drobno posiekaną dymkę razem z grubym szczypiorem, doprawiamy solą do smaku i skrapiamy odrobiną soku z cytryny jeśli wieżyczka ma chwilę poczekać na skonsumowanie :) Całość mieszamy, połową pasty napełniamy okrągłe foremki i "wybijamy" na talerz. Nań ostrożnie wykładamy połowę serka, a na samym wierzchu - plasterki łososia. Całość skrapiamy łyżeczką oliwy i przyozdabiamy np. plasterkami żółtej papryki oraz szczypiorkiem.

PS kromka chleba to oczywiście mały dodatek; jeśli zdecydujecie się przyrządzić ten przepis na śniadanie, pasuje zjeść nieco więcej :)

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U

ZOBACZ RÓWNIEŻ