Najnowsze Posty

Dzisiejsza propozycja to dzieło przypadku. Zbitka tego co zostało w lodówce. Szybkie, tanie i smaczne. I takie obiady są chyba najlepsze :) Lubicie kombinować?

_________

Sos może być alternatywą dla tego klasycznego, na bazie pomidorów. Jeśli mamy w domu alergika, który ich jeść nie może, poniższy przepis będzie równie pyszny jeśli nie dodamy do niego przecieru i pomidora.

Porcja sosu z 75g suchego makaronu z 1 łyżką parmezanu (opcjonalnie) to ok:
410 kcal
9 g błonnika
17 g białka
9 g tłuszczu
65 g węglowodanów

MAKARON Z SOSEM Z GRILLOWANYCH WARZYW
Składniki (na 4 porcje):
1 duża czerwona papryka
1/2 dużej żółtej papryki
1 średnia cebula
duży ząbek czosnku
1/2 średniego pomidora
1 łyżeczka koncentratu / gęstego przecieru pomidorowego
posiekana natka pietruszki
1 łyżka oliwy / oleju do grilla + 1 łyżka oliwy do blendera
sól, pieprz, sos sojowy

Wszystkie warzywa myjemy i kroimy w duże plastry. Rozgrzaną patelnię grillową / lub grill muskamy oliwą, wykładamy warzywa i grillujemy, aż warzywa zmiękną i pojawi się na nich lekko spieczona skórka. Partiami miksujemy warzywa w dostawce do blendera (specjalny pojemnik na pesto), ale tak, żeby zostały maleńkie, wyczuwalne kawałki (stąd nie sprawdzi się tutaj tradycyjny blender, który zmieliłby to wszystko na papkę). Sos przekładamy na patelnię, dodajemy koncentrat, ewentualnie odrobinę wody, doprawiamy. Podajemy z makaronem i parmezanem.

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U


Wstyd może się przyznać, ale jaglankę przygotowałam dziś ... po raz pierwszy w życiu. Wielokrotnie rozpisywałam ją w jadłospisach, ale z racji braku miłości do tej kaszy, nigdy nie zrobiłam jej na żywo :) I powiem Wam jedno - jeśli tak jak ja uważacie jaglaną za dosyć hmm specyficzną kaszę, którą niekoniecznie lubicie, spróbujcie tego przepisu :)

1 porcja to ok:
410 kcal
4 g błonnika
13 g białka
13 g tłuszczu
60 g węglowodanów

JAGLANKA Z JABŁKIEM, CYNAMONEM I RODZYNKAMI
Składniki:
szklanka mleka 3,2%
3 pełne łyżki suchej kaszy jaglanej (ok. 50g)
1 łyżeczka masła
małe, słodkie jabłko
łyżeczka rodzynek
1/2 łyżeczki cynamonu

W rondelku zagotowujemy odrobinę wody, wlewamy mleko i podgrzewamy. Kaszę, dokładnie przepłukaną pod gorącą wodą wsypujemy do mleka i na małym ogniu gotujemy ok. 5 minut. Następnie dodajemy obrane i starte na dużych oczkach tarki jabłko, masło oraz cynamon i bardzo często mieszając gotujemy do ok. 10 minut (aż kasza napęcznieje).

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U




Za pierwszym razem zrobiłam tę pizzę na mące pszennej pełnoziarnistej, wczoraj - na grahamce. I jedna i druga wersja (z nieco większą pulchnością tej pierwszej) jest naprawdę bardzo dobra i syta. Polecam na obiad, tylko koniecznie podany od razu :)

1 porcja (placek) to ok:
490 kcal
15 g błonnika
20 g białka
13 g tłuszczu
73 g węglowodanów

PIZZA NA PEŁNOZIARNISTYM CIEŚCIE Z BROKUŁAMI, PAPRYKĄ I RUKOLĄ
Składniki (na 4 porcje)
ciasto:
1 opakowanie drożdży instant (8g)
1 szklanka ciepłej wody
1 łyżeczka cukru
2 i 1/2 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
2 łyżki oliwy

sos:
2 duże pomidory (ok. 400g)
1/2 małego koncentratu pomidorowego
sól, pieprz, sos sojowy, suszone oregano, kilka listków świeżej bazylii

wierzch:
miseczka ugotowanych brokułów
krążki czerwonej cebuli
1/2 małej żółtej papryki i 1/2 czerwonej - pokrojone w kostkę
1 kulka mozzarelli (125g)*


Drożdże wsypujemy do kubeczka, dodajemy cukier i zalewamy wodą, odstawiamy na 5 minut. Do dużej miski wsypujemy mąkę, robimy w środku dołek, dodajemy 2-3 duże szczypty soli i wlewamy drożdże. Dodajemy oliwę, zagniatamy elastyczne ciasto. Przykrywamy je ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na ok. 40 minut.

W między czasie, sparzamy pomidory, hartujemy zimną wodą i ściągamy skórkę. Wrzucamy je do stojącego blendera (przystawka do pesto) razem z bazylią, oregano i koncentratem, miksujemy, doprawiamy solą, pieprzem i sosem sojowym.

Ciasto dzielimy na cztery równe części, rozwałkowujemy na cienkie placki, które układamy na wyłożonej papierem do pieczenia blasze. Na każdym placku rozsmarowujemy sos, rozsypujemy krążki cebuli, pokrojoną paprykę i różyczki brokułu. Całość posypujemy startą mozzarellą, pieczemy ok. 27-30 minut w 190*C (opcja góra-dół, na środkowej półce**). Gotową posypujemy świeżą rukolą i ew. innymi warzywami, podajemy np. skropioną oliwą.

*wersja jest "lekka" - w opcji "hard" proponuję drugie tyle sera :)
**wszystko zależy od piekarnika. W domu rodzinnym piekłam nawet ponad 30 minut. W piekarniku krakowskim już po 20 minutach miałam pięknie spieczone ciasto.


CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U




Dzisiejsza propozycja to kolejna z serii prostych i szybkich wege-przepisów. Jeśli macie w domu czerwoną (bądź zieloną) soczewicę, marchewkę oraz kilka innych drobiazgów - z łatwością przyszykujecie smaczny posiłek dla całej rodziny. I to jak zwykle, z niewielkim wysiłkiem :) 

Kotleciki będą pasować zarówno do kaszy czy ziemniaków - na obiad, jak na i burgery - wystarczy, że dodacie ciepłą bułeczkę, nieco sera, warzyw i jogurtowy dip. My wcięliśmy je z pęczakiem i kapustą czerwoną z przepisu mojej Mamy KLIK.
Smacznego!

1 kotlecik to ok:
125 kcal
2 g błonnika
5 g białka
5 g tłuszczu
15 g węglowodanów

KOTLECIKI Z SOCZEWICY
Składniki (na 12 sztuk):
szklanka suchej, czerwonej soczewicy (ok. 200g)
2 średnie marchewki
1 duża cebula
1 ząbek czosnku
1 łyżka oleju
4-5 lekko czubatych łyżek mąki kukurydzianej
garść świeżego koperku
sól, pieprz, sos sojowy
4-5 łyżek oleju do smażenia + patelnia grillowa

Soczewicę płuczemy na sitku, następnie zalewamy ją ok. 1,5 szklanki wody i na małym ogniu gotujemy, aż będzie miękka (i wchłonie całą wodę). Na rozgrzanym oleju (1 łyżka) rumienimy posiekany czosnek, cebulę, po chwili dodajemy obraną i startą na tarce marchewkę. Warzywa dusimy aż zmiękną, a następnie blendujemy. Łączymy z soczewicą i odstawiamy masę aż nieco przestygnie. Doprawiamy, dodajemy posiekany koperek, mąkę i formujemy kotleciki (ale jeszcze na ciepło). Każdy smażymy chwilkę na rozgrzanym oleju z dwóch stron, odsączamy na papierowym ręczniku.

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U





Dzisiejszy przepis szczytem doznań podniebienia nie będzie :) Powstał bowiem testowo z myślą o tych, którzy muszą stosować dietę lekkostrawną. Układając bowiem takie jadłospisy, często zastanawiam się czy dana potrawa w ogóle będzie miała smak. Bazując więc na pomyśle z Nutriblog.pl przygotowałam i nafaszerowałam swoich chłopaków takimi oto klopsami (pulpetami?). Myślę, że do najgorszych nie należą :)

1 pulpet (to orientacyjnie!) ok:
75 kcal
0,5 g błonnika
9 g białka
1 g tłuszczu
8 g węglowodanów

PULPETY GOTOWANE NA WYWARZE WARZYWNYM
Składniki (na ok. 10-12 kulek):
400g zmielonego filetu z indyka
1 jajko
5-6 łyżek kaszy manny (albo tyle by "masa" się nie kleiła po odstawieniu na 10 minut)
marchewka
kawałeczek selera (jeśli tolerowany)
posiekany koperek (ok. 2 łyżek)
odrobina soli
ok. 1 litra wywaru warzywnego

Mięso łączymy w misce z jajkiem, kaszą, startymi warzywami, koperkiem i niewielką ilością soli. Masę odstawiamy na ok. 10 minut aby kasza lekko spęczniała. Z masy formujemy w dłoniach kulki i delikatnie wrzucamy je na gotujący się wywar. Od momentu ich wypłynięcia na powierzchnię - gotujemy jeszcze 5 minut. Do pulpetów można podać np. ziemniaki albo lekką kaszę z pokrojoną w kosteczkę jarzynką z wywaru (opcjonalnie skropioną odrobiną oliwy). Taki posiłek będzie smaczny i lekki nie tylko dla pacjentów, którzy muszą "trzymać" dietę, ale i dla tych zupełnie malutkich, zdrowych bąbli, którym rozszerzamy dietę :)

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U





Nie pamiętam już dokładnie kiedy po raz pierwszy spotkałam się z tą zupą (chyba w przedszkolu Jasia?), ale przyznacie sami, że nazwa intryguje :)

Baza - Kwestia Smaku, ale z małą modyfikacją. Zupa jest zdecydowanie słodkawa, choć smak pietruszki również wyczuwalny. Przyznam, że byłam tym mile zaskoczona - za samą pietruszką bowiem nie przepadam. Polecam i Wam. SMACZNEGO!

1 porcja zupy, z garścią groszku ptysiowego (15g) oraz 1 łyżeczką oliwy to ok:
280 kcal
8 g błonnika
8 g białka
16 g tłuszczu
30 g węglowodanów

ZUPA KREM Z GRUSZKI I PIETRUSZKI
Składniki (na 4 porcje):
600g korzenia pietruszki
1 duża, dojrzała gruszka (ok. 240g cała)
1 łyżka oleju (10g) + 1 płaska łyżka masła (15g)
1 litr bulionu warzywnego
250g mleka 2%
sok z cytryny, sól, pieprz

Pietruszkę obieramy i kroimy na małe kawałki. Wrzucamy do garnka z roztopionym masłem i oliwą, odrobinę solimy i obsmażamy na średnim ogniu przez 5 minut, co jakiś czas mieszając. Gruszkę obieramy, kroimy na ćwiartki, usuwamy gniazda nasienne i dorzucamy do garnka, smażymy kolejne 5 minut. Całość doprawiamy świeżo zmielonym pieprzem, wlewamy bulion i zagotowujemy. Gotujemy 10 minut, do miękkości warzyw. Wlewamy mleko, zagotowujemy, miksujemy na krem. Doprawiamy sokiem z cytryny. Podajemy z  oliwą i np. świeżą bazylią. 


CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U

 


Pasztet z soczewicy i marchewki KLIK to jeden z tych przepisów, który na początek drogi ze strączkami proponuję podopiecznym najczęściej :) Przepis jest bardzo łatwy, szybki, nic nie trzeba mielić, ale ze względu na np. podsmażanie warzyw - nie sprawdzi się u każdego. Postanowiłam więc podręczne składniki (ledwie dwa!) ugotować i w takiej postaci przygotować "smarowidło". Powstało nowe, lekkostrawne pasztetowe cudo. Znika równie szybko jak pasztet z curry, dlatego gorąco polecam! Smacznego!

1 plaster to ok:
110 kcal
2,5 g błonnika
6,0 g białka
3,0 g tłuszczu
15,0 g węglowodanów

PASZTET Z SOCZEWICY I BATATÓW
Składniki (na ok. grubych 20 plastrów):
2 szklanki czerwonej soczewicy (ok. 400g)
1 średniej wielkości batat (400g przed obraniem)
4 łyżki oleju rzepakowego
3 duże jajka
1 łyżeczka sosu sojowego
2 łyżki mąki pszennej pełnoziarnistej
sól, natka pietruszki

Soczewicę gotujemy we wodzie, aż się rozpadnie. Batat obieramy, kroimy w mniejsze kawałki, gotujemy do miękkości. Soczewicę (dobrze odsączoną) i rozgnieciony widelcem batat łączymy, solimy ok. trzema dużymi szczyptami soli, dodajemy mąkę, posiekaną natkę, jajka i doprawiamy - masa ma być dosyć wyrazista (dobrze doprawić ją przed dodaniem jajek). Wszystko wlewamy do wyłożonej papierem do pieczenia podłużnej formy (ok. 31 cm). Pieczemy ok. 45 minut w nagrzanym do 200*C piekarniku, na środkowej półce, opcja góra-dół. Studzimy przed podaniem, na kanapce można skropić nieco oliwą dla większej wilgotności. 


CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U


Tarty mają to do siebie, że świetnie sprawdzają się zarówno w postaci ciepłej - jako obiad, jak i na zimno - na przystawkę imprezową. Jedyny minus - to dosyć kaloryczne ciasto. Po wielu próbach, udało mi się kilka lat temu dopracować przepis na ultra-light spód (KLIK). Do dziś z niego korzystam i polecam - nie tylko tym na diecie :)

Połączenie wędzonego łososia i suszonych pomidorów to chyba już klasyk. Świetnie wpisało się w klimat tego mega lekkiego nadzienia. W czasie imprezy karnawałowej, tarta znikła w mgnieniu oka :)

1 kawałek to ok:
270 kcal
4 g błonnika
12 g białka
15 g tłuszczu
22 g węglowodanów

TARTA Z ŁOSOSIEM I SUSZONYMI POMIDORAMI
Składniki (na 8 trójkątnych kawałków):
CIASTO
1 i 1/2 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
75g zimnego masła extra
6 łyżeczek zimnej wody
1/3 łyżeczki gałki muszkatołowej
1 duże jajko
duża szczypta soli

NADZIENIE
6 kopiatych łyżek gęstego jogurtu naturalnego (150g; u mnie Bakoma)
3 duże łyżki serka Bieluch (80g)
3 duże jajka
po dużym plastrze czerwonej i żółtej papryki
opakowanie łososia wędzonego sałatkowego (100g)
1/2 słoiczka suszonych pomidorów odsączonych z zalewy
gruby szczypior
sól, pieprz, sos sojowy 
świeża rukola

Ciasto dokładnie zagniatamy, formujemy kulę i wkładamy do lodówki na 15 minut. Po tym czasie rozwałkowujemy na okrągły placek, wykładamy nim formę do tarty, ścinamy nadmiar ciasta (ale tak by zostało nieco do zawinięcia na formie), a następnie podpiekamy ok. 10 minut w piekarniku nagrzanym do 180*C na środkowej półce (opcja góra-dół). Jogurt  dokładnie roztrzepujemy z serkiem, jajkami, dodajemy drobną kosteczkę papryki, szczypiorek, przyprawiamy. Masę wylewamy na podpieczony spód, rozkładamy porwanego łososia oraz pokrojone w paseczki pomidory. Pieczmy ok. 25-30 minut w 180*C. Gotową kroimy w trójkąty i posypujemy rukolą. Ja dodatkowo skropiłam ją oliwą - dzięki temu pozostała soczysta przez cały wieczór.

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U



Ta sałatka bardzo smakowała moim Gościom - zniknęła w mgnieniu oka! Przygotowałam ją zarówno w Święta Bożego Narodzenia, jak i podczas niedawnej kolędy Przyjaciół. Szybka i prosta w przyrządzeniu, bardzo wyrazista i smaczna. Polecam!

1 proponowana porcja (przy użyciu 6 łyżek zalewy / oliwy, 30 g orzechów) to ok:
240 kcal
2 g błonnika
10 g białka 
18 g tłuszczu
9 g węglowodanów

ŚLEDZIE Z SUSZONYMI POMIDORAMI I ORZECHAMI WŁOSKIMI
Składniki (na ok. 8 porcji):
4 płaty śledzia (marynowanego / matjas; ok. 400g)
mleko do moczenia
1/2 słoiczka suszonych pomidorów (słoik ok. 280g; odsączone pomidory ok. 100g) + zalewa*
garść orzechów włoskich (ok. 30-40g)
czerwona oraz biała cebula, średniej wielkości
2-3 łyżki koncentratu pomidorowego
sól, pieprz, szczypiorek, koperek albo natka pietruszki

Śledzie moczymy w mleku przez noc. Następnie odsączamy je i kroimy w cienkie plasterki (ok. 1,5-2 cm). Pomidory kroimy w mniejsze paseczki, orzechy siekamy (ale niezbyt drobno, mogą być ćwiartki), dorzucamy do śledzi. Cebulę kroimy we wiórka, sparzamy na sitku wodą i mieszamy na ciepło z koncentratem oraz zalewą / oliwą. Delikatnie dodajemy do reszty, mieszamy razem z zieleniną, doprawiamy.

* ponieważ święta i przyjęcia to dla mnie te momenty gdy nie dbam o "kaloryczne szczegóły", do śledzi wlewam całą zalewę ze słoiczka. Myślę jednak, że wystarczy 5-6 łyżek (zalewy / ew. świeżej oliwy). Na taką też ilość zostały przeliczone wartości w tym przepisie
** przy przyrządzaniu przepisu bazowałam na kilku recepturach dostępnych w sieci, m.in. Kwestia Smaku

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U


Menu degustacyjne to jedna z tych imprez "konsumpcyjnych" na których obecność całego arsenału fotograficznego nikogo nie dziwi. Ba, jeśli na bieżąco nie robisz zdjęć tego co aktualnie Ci zaserwowano - jesteś inny :) Tak, raj dla takich jak ja, bo żaden Mąż czy maluch nie narzeka nad uchem, że mu stygnie kolacja. Ale do rzeczy.

Dwór Sieraków mieści się w zabytkowym pałacu w otoczeniu blisko 4 hektarów parku. Gdy o godzinie 19.00 wjeżdżaliśmy na jego teren - czułam miłe łaskotanie w brzuchu: było wprost bajecznie. Tego wieczoru miałam skosztować pysznych dań inspirowanych kuchnią mołdawską w wykonaniu Janusza Fic oraz aż sześciu różnych win marki Individo. Nie muszę chyba mówić, że mój humor, przy mniej więcej trzecim gatunku, był już naprawdę bardzo dobry :)) Ze względu na samopoczucie - zwykle wybieram wina białe albo różowe, wytrawne, bądź półwytrawne. Te, serwowane przez Sieraków wpisały się więc w mój klimat idealnie. Czerwone, które musnęłam dla rozeznania, pachniały cudownie. W niczym nie można było ich porównać do tzw. "siarczanowych" win, które często serwują niektóre restauracje. 


Kolacja trwała ponad 2 godziny. I choć klasyczne porcje menu degustacyjnego to niewielkie kęsy - przy deserze, pasek przy mojej spódnicy wymagał mocnego poluzowania :)

Ze wszystkich skosztowanych dań, najbardziej posmakowała mi pieczona jagnięcina. Przepysznie rozpływające się w ustach mięso przypomniało mi dlaczego nie jestem w 100% wege :) Koniecznie spróbujcie jeśli będzie mieć okazję tu zawędrować. Suszone śliwki "nadziane" wcześniej alkoholem, również były świetne. Podobnie z placintą, a nawet zupą, która łudząco przypominała rosół, a w rzeczywistości była czymś na kształt "rosołowego żurku" (kwaśna). Wśród tych wszystkich smaków, jedynie ślimaki nie przypadły mi do gustu. Nie jadłam ich nigdy wcześniej, stąd też brak mojej aprobaty. Ponieważ jednak do ukochanego awokado czy sushi również kiedyś podchodziłam kilkukrotnie, może i tutaj nie wszystko jeszcze stracone :)






foto dworu KLIK

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW? 
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U


„Żyjemy w czasach, w których zdrowe odżywianie można porównać do świętego Graala. Większość z nas chciałaby zdrowo się odżywiać. Są tacy, którzy twierdzą, że wiedzą jak to zrobić. Są tacy, którzy do tego nieustannie dążą. Są również takie osoby jak ja, które zastanawiają się nad tym, czy zdrowe odżywianie w ogóle istnieje.”

Krzysztof Domaszewski, autor e-booka „Fit Słodycze”, do żywienia ma podejście jak wielu z nas. Nieustannie szukamy dobrej żywności, nie wierząc producentom w to, że to właśnie ich produkt jest tym w 100% naturalnym i zdrowym. W prawie każdym wyrobie można dopatrzeć się czegoś nie tak. Z kolei eko-produkty mają wprawdzie ogrom pozytywów, ale niestety, również i negatywy – przede wszystkim wysoką cenę. Krzysiek, pracując nad e-bookiem, uderzył w kategorię produktów, których na co dzień brakuje nam najczęściej. Brakuje, choć zdajemy sobie sprawę ze szkód, jakie niesie ze sobą ich nadmiar w naszej diecie. I choć zdrowe słodycze kalorie wciąż mają, to ich lepszy skład, przy stosunkowo dalej niewielkiej cenie (Krzysztof korzysta z produktów raczej łatwo dostępnych), stanowi naprawdę ciekawą alternatywę.

„W prawie każdym produkcie spożywczym, z jakim mamy na co dzień do czynienia można znaleźć substancje, które nam szkodzą, działają niekorzystnie w długim lub krótkim okresie, w mniejszej lub większej dawce. Być może byłoby więc zdrowiej, gdybyśmy przyznali sami przed sobą, że dieta oparta w stu procentach na produktach, które w żaden sposób nie oddziałują negatywnie na nasz organizm nie istnieje i zastąpili „zdrowe odżywianie” terminem „racjonalne odżywianie”. Racjonalne, czyli takie, które w kontekście okoliczności maksymalizuje szansę na dostarczenie odpowiedniej wartości odżywczej, w tym makro i mikroelementów, jednocześnie w miarę możliwości minimalizując spożycie produktów jednoznacznie szkodliwych.””

Podejście Krzysztofa do tematu to w 100% i moje podejście! Jeśli jesteście na blogu ze mną dłużej, mogliście poznać je przy okazji takich wpisów jak „Teoria Umiaru” klik czy „Zmiany zaczynają się w Twojej głowie” klik. Wszystko, ale z rozsądkiem. Odpowiedni balans między koniecznością, a przyjemnością, szybko przyniesie oczekiwane korzyści. A gdyby tak połączyć jedno z drugim i rozkoszować się słodyczą bogatą w składniki odżywcze? To możliwe! Krzysztof dzieli się właśnie takimi pomysłami.

20 dokładnie opisanych receptur na zdrowsze zamienniki słodyczy. Ciekawostki na temat głównych ich składników, opis przygotowań krok po kroku, oraz finalny rachunek energetyczny (i nie tylko!). To propozycja zarówno dla tych, którzy poszukują po prostu zdrowszych zamienników, jak i dla tych, którzy liczą każdą kalorię, oraz gram białka, tłuszczu czy węglowodanów. To również świetny pomysł dla nas – dietetyków, w celu rozpisania jadłospisu. Nie trzeba samemu niczego przeliczać – Krzysiek wychodzi z tym na tacy. Wszystko w łatwo przyswajalnej formie, lekkim językiem, na czytelnych kartach. Blok czekoladowo-kokosowy? Ciastka z masłem orzechowym? A może proteinowe batony? Na myśl o każdym z tych produktów żołądek podskakuje mi w fikołkach J Wszystko to za … 17,70 zł. W tej jednej kwestii e-book ma sporą przewagę nad drukiem, ja bowiem zdecydowanie wolę poczuć zapach świeżo zadrukowanej książki. Nie mniej jednak – pozycję polecam bardzo. Na dziś wieczór planuję już zrobić Krzyśkową chałwę J


„Dręczyłoby mnie jednak sumienie, gdybym nie wspomniał, że nawet w przypadku domowych słodkości zachowanie umiaru jest wskazane i potrzebne. Wiedza zawarta w tym opracowaniu to nie magiczne wrota do świata wiecznego, bezkarnego objadania się słodyczami. To jedynie jeden niewielki element układanki, jaką jest racjonalne odżywianie, który przy odrobinie dobrych chęci i zdrowego rozsądku pozwoli wkomponować lepsze jakościowo wersje ciastek, tortów czy lodów do naszej diety, urozmaicając ją i sprawiając, że nie jest monotonna, że możemy w pełni się nią cieszyć.”


E-BOOKA ZAMÓWISZ TUTAJ: www.fitslodycze.pl

Dziś znów zupa "składkowa" - z tego co było w lodówce :) Lubimy takie zupy, bo nie dość, że rozgrzewają, są smaczne, to i mega wartościowe! No i najważniejsze - większość maluchów zje w ten sposób sporą ilość warzyw. Zwłaszcza gdy w roli dodatku występują chrupiące grzanki :)

1 porcja (zupa + 1 łyżeczka oliwy + grzanki z 1 kromki żytniego chleba; 30g) to ok:
230 kcal
6 g błonnika
5 g białka
14 g tłuszczu
20 g węglowodanów

ZUPA KREM Z BROKUŁÓW, PORÓW I BRUKSELKI
Składniki (na 5 porcji)
brokuł (ok. 250g)
2 garście brukselki (ok. 250-300g)
2 duże pory
1 średnia cebula
2 łyżki oleju
100-120 ml słodkiej śmietanki 30%
sól, pieprz
posiekany koperek, grzanki, oliwa

Białą część pora kroimy w plastry razem z cebulą, przesmażamy na oleju. Dodajemy podzielone brokuły i brukselkę, zalewamy 1,5 litra wody (ok. 7 szklanek) i gotujemy na wolnym ogniu, aż warzywa zmiękną. Całość porządnie miksujemy, wlewamy śmietankę, doprawiamy. Podajemy z koperkiem, z grzankami i odrobiną oliwy.

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW? 
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U

ZOBACZ RÓWNIEŻ