Najnowsze Posty

Jak zrobic rosół bez kostek, vegety i maggi - rosół drobiowo-wołowy

By 15:38 , , , , , , , ,



Zastanawialiście się kiedyś, jak radziły sobie nasze pra, pra (pra) - babcie z przygotowaniem rosołu, nie posiadając w swojej szafce żadnych ''gotowców''? Zapewne używały mnóstwa naturalnych ziół, przypraw, odpowiedniego mięsa, warzyw... Dobry rosół potrzebuje też czasu...

Po prawie roku kombinacji, gotowania mnóstwa mięsnych wywarów, mogę wreszcie przedstawić swój ulubiony - udany. Z uwagi na to, że poszczególne ingredienty dodaję już na oko, na jednym ze zdjęć zaznaczyłam wymiary garnka w którym gotuję naszą ukochaną zupę. Rosół jest pyszny, aromatyczny i przede wszystkim naprawdę zdrowy. Oprócz przypraw i soli nie zawiera już żadnych wspomagaczy. Gotuję go na skrzydle indyka i kawałku wołowego rozbratla.

Porcja to ok:

126 kcal
4,5 g błonnika 
17 g białka
6 g tłuszczu
10 g węglowodanów


ROSÓŁ DROBIOWO - WOŁOWY 
Składniki (na 4 porcje): 
skrzydło z indyka 
kawałek rozbratla (wielkość grubego kotleta schabowego) 
3 średnie marchewki 
2 średnie białe pietruszki 
kawałek selera 
mała cebula 
pół łyżeczki (płaskiej) suszonego tymianku 
łyżeczka suszonego lubczyku 
łyżeczka ziaren czarnego pieprzu 
listek laurowy 
3 ziarna ziela angielskiego 
sól do smaku 
świeża/mrożona natka pietruszki

Mięso wkładamy do garnka, zalewamy zimną wodą i obgotowujemy (od momentu ''bulgotania'' - ok. 3 minut). Po tym czasie zlewamy wodę, płuczemy mięso z szumowin, myjemy do czysta garnek (można też po prostu je odszumować nie wylewając wody). Ponownie wkładamy mięso do garnka i zalewamy wodą mniej więcej do 3/4 wysokości. Gotujemy chwilę na wolnym ogniu. Do gotującego się mięsa dodajemy obraną marchew, pietruszkę, seler. Chwilę gotujemy, po czym dodajemy przyprawy (tymianek, lubczyk, roztarty pieprz z zielem, listki, czasami dodaję odrobinę słodkiej papryki mielonej). Cały czas gotujemy na wolnym ogniu. Cebulę dzielimy na 4 części i z każdej strony przypalamy na ogniu (płycie) do powstania mocno czarnego koloru (taka cebula pogłębi żółtą barwę bulionu oraz nada specyficzny aromat). Dorzucamy do gotującego się rosołu.

I tu w zasadzie zaczyna się nasz indywidualny scenariusz :) W zależności od mięsa, rodzaju kuchenki (palników, mocy ognia itd), gotujemy rosół do uzyskania pożądanego wyglądu, zapachu i smaku. Mi wszystkie czynności zajmują zwykle 2 - 2,5 godziny. 

Najlepszy rosół jest na następny dzień. Przez noc dodatkowo się przegryzie. Jeśli uważamy, że zrobił się zbyt ''gęsty'', mocny - dolewamy wody. Solimy na końcu - sól ''zamyka'' mięso, przez co smak mógłby się nie wydobyć. Pietruszkę dodajemy przed podaniem - zachowamy jej witaminę C i żelazo.

Jeśli nie wyjdzie Wam za pierwszym razem - nie zrażajcie się. Moje pierwsze, przygotowane w ten sposób rosoły przypominały raczej wywar warzywny z aromatem mięsnym niż dobrą zupę :) Potrzeba czasu, aby opracować swoją własną idealną recepturę. Po pewnym czasie zaczniecie rozróżniać naturalny rosół od tego ugotowanego na kostkach - doświadczalnie sprawdziłam to na Mężu :)

Aaaa! I jeszcz jedno: nie liczcie na to, że z podanych składników wykarmicie 11-osobową drużynę piłkarską :) Nasze Mamy, Babcie wspomagają się dziś ''gotowcami'' (kostki, vegeta, maga) przez co w kuchni gotuje się ogromny gar rosołu. Jeśli planujecie zdrowy posiłek dla większej grupy osób - musicie sięgnąć głębiej do portfela i zakupić większą ilość mięsa. Uwierzcie mi na słowo - naprawdę warto!



CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW? 
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U
Post powstał we współpracy z portalem Uroda i Zdrowie oraz firmą Appetita




Zdjęcia mięsa:
1
2

You Might Also Like

20 komentarze

  1. Zawszę 'krzyczę' na mamę ,że nie ma sensu dodawać ziarenek smaku ,skoro wrzuca go gara takie świetne warzywka :P No ale nie słucha ;/

    Pzdr :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogole fenomen w tych naszych Mamach jest taki, że wstają w niedziele o 7, gotują od rana ten rosół a i tak dorzucają to świństwo. Pytam: po co? :/

      Usuń
  2. teściowa notorycznie dodaje do wszystkiego różne ulepszacze. rosół na 1/2 kurczaka + kostki rosołowe?i po co? ehhh

    OdpowiedzUsuń
  3. O kurczę...już myślałam, że tylko ja moją mamę gonię za dorzucanie ulepszaczy do rosołu :D p.s. Twój rosół wygląda bardzo smakowicie, tak domowo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domowo wygląda i wspaniale smakuje! Nie wiem czy wszyscy maja tak jak ja: ale ja uwielbiam zapach i posmak wolowiny :)

      Usuń
  4. Z ulepszaczami rosół traci swój aromat i smak. Mi najlepiej smakuje z ziołami i dużą ilością zieleniny. A przede wszystkim długo gotowany na małym ogniu.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja jeszcze dodaję kawałek kapusty pekińskiej :) Kapusta pekińska, kawałek wołowiny i przysmolona cebulka - w tym tkwi sekret ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. To ja kiedyś mówiłam rodzicom, czemu nie dodają kostek ,że byłby lepszy smak :p Eh głupota nastolatków :) też gotuję wołowo-drobiowy ,ale ostatnio usłyszałam ,że w skrzydłach kurczaków, więc pewnie i też indyków zbiera się najwięcej hormonów :/

    OdpowiedzUsuń
  7. hmm a ja bym sie sprzeczal zawsze gotuje nie odcedzajac i poprostu na wolnym ogniu gotujac mieso jesli ktos wywala z rosolu szumowiny nie pozwalajac sie im zwiazac z zupa traci caly smak miesa, polecam naprawde wolny ogien i cierpliwosc, co do maggi stawiam na stol kto chce prosze bardzo :), polecam także sam wolowy rosół z ziemniakami :D, no i drob jest zasadniczo ważny bo z boilera czy tez indyka z fermy to nie taki rosół :( ja dodaje kaczuszki troszke to i tłustszy jest :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, może i masz rację z ta szumowiną tylko ... my nie lubimy :) mam delikatny uraz do tego bo moja Babcia nigdy nie zlewa i zawsze mam wrażenie, że jem to najgorsze. Cierpliwość - podstawa! Zgadzam się w zupełności. Co do dzisiejszego mięsa - też niestety się zgodzę. Rosół, który jadałam z wiejskich kur to zupełnie inna bajka. No ale - nie zawsze można mieć wszystko. Pozdrawiam ciepło. PS z tą kaczką dobry pomysł. Muszę spróbować

      Usuń
    2. Haha, a ja nalewam rosół przez sitko i nie ma szumowin, a wszystko przez młodszą siostrę która kiedyś zrobiła małą "zadymę" z tego powodu ;) pozdrawiam!

      Usuń
    3. sitko - dobra rzecz :P wiele ''farfloców'' tak oddzielam :)

      Usuń
  8. Ja jeszcze dodam, że jeśli chcemy dolać wody do rosołu, koniecznie musi być gorąca, przegotowana- aby rosół nie zrobił się mętny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. W końcu wzięłam i zrobiłam porządny rosół, z mnóstwem zieleniny-świeży pęczek lubczyku, pietruszki, por, do tego liście laurowe i ziele angielskie, wszystko według wskazówek :) wyszedł przesmaczny!
    A tydzień później byliśmy u mamy i rosół na kurze (!) plus kostki. I pytam, po co ona to daje jak taki smaczny jest bez. Bo na kostkach ma inny smak i oni już się przyzwyczaili. Ręce mi opadły, ehh.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo kochana! Co do mam i babć - walka z wiatrakami. X lat próbuję to zmienić i idzie baaardzo topornie.
      :)

      Usuń
  10. Ja zazwyczaj gotuje rosol w sobote i jemy go 2 dni a pozniej jak cos zostanie to zamrazam w malych porcjach i mam na inne zupy/sosy... Ale nie bardzo wiem czy po ugotowaniu wyciagac wszystko z garnka??? Tzn. miesko i warzywa czy maja tam plywac caly czas??? Prosze o rade :) Pozdrawiam :) Zuza

    OdpowiedzUsuń
  11. a jak przypalić cebulę kiedy mam do dyspozycji: kuchenkę indykcyjną lub elektryczny piekarnik??? ma ktoś jakiś pomysł/sposób?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój tata zaczął ostatnio dorzucać łupinki z jednej cebuli :) też wychodzi piękny żółty

      Usuń

Przepis przypadł Ci do gustu? A może masz jakiś pomysł jak go udoskonalić? Tekst dostarczył Ci oczekiwanych informacji? Podziel się tym z innymi!

ZOBACZ RÓWNIEŻ