Najnowsze Posty

Osolę Ci życie, mój kochany!

By 17:18 , , , ,

Czy sól zawsze jest szkodliwa? Czy powinniśmy jej unikać i całkowicie wyeliminować z naszej diety?



WYBIERAM SÓL, CHLEB I PANA MŁODEGO, ŻEBY PRACOWAŁ NA NIEGO …

Symbol przymierza, oczyszczenia, trwałości, bogactwa… Element starodawnej tradycji przyjęcia gości. „Witamy Was chlebem i solą’’ – to staropolskie powiedzenie spotykane jest już prawdopodobnie tylko podczas uroczystości weselnych. Nowożeńcy witani w ten sposób przez Rodziców, mają mieć dzięki temu zapewnione dostatnie i zgodne życie. W wielu regionach Polski okruchy chleba z solą noszą przy sobie również i kobiety spodziewające się dziecka. Ma to prowadzić do szczęśliwego rozwiązania i zdrowego rozwoju maluszka.
Sól kuchenna. Chemicznie – chlorek sodu czyli NaCl. Przez większość kojarzona raczej negatywnie. Okrzyknięta przed laty „białą śmiercią’’, w wielu domach na stałe zniknęła ze stołu.
Jak wynika z mojej małej sondy na Facebook-u, wcale nie jest tak źle jak przypuszczałam. Większość z Was spokojnie potrafi zrezygnować ze soli na rzecz naturalnego smaku.
Ale czy na pewno jest to potrzebne? Czy sól naprawdę jest takim złem koniecznym, które tylko i wyłącznie przynosi szkodę? W dzisiejszym artykule postaramy się rozwiać Wasze wątpliwości.

NIECO BIOLOGII
Rozłóżmy sól na czynniki pierwsze i przyjrzyjmy się jej wartości oraz funkcjom biologicznym.
Jak już wcześniej wspomniałam, sól kuchenna trafia do naszego organizmu pod postacią chlorku sodu. Sód to pierwiastek, który w przeważającej ilości stanowi składnik płynów pozakomórkowych (np. osocza krwi). Wydalamy go wraz z moczem, kałem i potem. W organizmie ludzkim (wraz z chlorem):
pełni funkcję ochronną przed nadmierną utratą wody,
utrzymuje sprawność mięśni i nerwów,
bierze udział w regulacji transportu witamin,
utrzymuje równowagę kwasowo-zasadową organizmu (jak zapewne słyszeliście – część produktów spożywczych zakwasza, a część alkalizuje, ale ogólnie w naszym organizmie ma panować równowaga).

ZA MAŁO, ZA DUŻO …
Zarówno niedobór jak i nadmiar może prowadzić do poważnych konsekwencji. Jeśli spożywamy za mało sodu, dużo się pocimy, nadużywamy środków przeczyszczających czy pijemy za dużo moczopędnych napojów (typu kawa), możemy szybko odwodnić swój organizm.
Z kolei nadmiar (wywołany przede wszystkim zbyt dużym spożyciem soli) może spowodować rozwój choroby nadciśnieniowej, zwiększyć ryzyko wystąpienia nowotworu  żołądka, udaru mózgu, osteoporozy czy nieestetyczne obrzęki na ciele – sól zatrzymuje bowiem wodę w organizmie. Nadmiar sodu zwiększa również wydalanie wapnia z moczem, co może prowadzić do powstania kamieni nerkowych.
Jestem najlepszym przykładem na to, że w żadnej kwestii żywieniowej nie ma co przesadzać. Gdy podczas rutynowej wizyty u kardiologa, po raz kolejny okazało się, że mam za niskie ciśnienie, pani doktor zapytała o moje podejście do solniczki. Gdy usłyszała, że omijam ją wielkim łukiem, bo paru bliskich ma nadciśnienie, bo przecież tyle produktów to sama sól – zaleciła … zwiększenie jej ilości, w szczególności przed jazdą samochodem. Okazało się, że gdy występują znaczne niedobory sodu, potas – drugi ważny w tym wypadku pierwiastek – opuszcza komórki, aby odpowiednio wyrównać straty. Z kolei niedobór potasu skutkuje bólami serca i innymi dolegliwościami na tle kardiologicznym.
Na odpowiednią podaż soli szczególną uwagę powinny też zwrócić kobiety w ciąży. Zarówno pokarmy zbyt ubogie w sód, jak i te, które zawierają go w nadmiarze - wedle najnowszych doniesień – mogą skutkować problemami z rozwojem nerek u potomstwa. Z kolei zbyt obfite solenie potraw przez przyszłą mamę, może przyczynić się do wzrostu ciśnienia jej krwi, co i tak w ciąży jest niezwykle częste.

WIĘC W KOŃCU ILE?
Tak i jak w przypadku wszystkich innych pierwiastków i składników odżywczych, tak i tu zapotrzebowanie na sód zależy od wieku, płci, aktywności fizycznej. Również i temperatura otoczenia odgrywa tu niemałą rolę. Pracujący w dużym gorącu tracą z potem większe ilości tego składnika. Instytut Żywności i Żywienia zaleca, aby dziennie nie przekraczać 5-6 gramowej dawki soli kuchennej, czyli praktycznie tyle ile płaska łyżeczka do herbaty. W przypadku osób, które cierpią już na nadciśnienie tętnicze, ta zalecana ilość maleje do 1-3 g, a najlepiej zastąpić ją naturalnymi przyprawami lub tzw. solą niskosodową.

POSZUKIWANY, POSZUKIWANA
Głównym źródłem sodu w produktach jest oczywiście sól kuchenna dodawana wszędzie na masową skalę. Wędliny, pieczywo, sery podpuszczkowe, solone śledzie, makarony, gotowe dania, kiszonki, marynaty czy nawet słodkie ciastka. Praktycznie wszędzie! Sól dodaje się do żywności głównie ze względu na poprawę jej smaku czy przedłużenia trwałości (jako konserwant).
Dane z GUS (2007) donoszą, iż przeciętne spożycie sodu w Polsce wynosi ok. 12g/dobę, z czego 8 g pochodzi z soli kuchennej celowo dodawanej przez gospodynie, a reszta z produktów spożywczych. Wartość ta przekracza więc zalecenia WHO prawie 2,5 - krotnie!

WCALE NIE JEST TAKA NIEZASTĄPIONA  
Jak więc widać, w naszym społeczeństwie problemem jest zwykle nadmiar, nie niedobór. Choć dla niektórych wydaje się to nie do przeskoczenia, bardzo łatwo można pozbyć się nawyku solenia potraw nim uniesie się łyżkę do ust. Podobnie jak z każdą dietą czy nauką gry na fortepianie – wszystko musi odbywać się stopniowo, ale regularnie. Z doświadczenie wiem, że to wcale nie jest takie trudne! Również i w przypadku mężczyzn czy osób starszych, którzy w soleniu wydają się być mistrzami.
Warzywa i mięso gotuj na parze zamiast w wodzie! Nie tylko nie stracisz cennych witamin, ale i poznasz ich naturalny smak, który – uwierz mi – jest zdecydowanie inny, gdy przyrządzasz potrawy tradycyjnie.
Część soli w potrawie (zupie, sosie, daniu jednogarnkowym) zastąp ziołami, których dotąd nie znałaś/-eś. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak pyszny może być dzisiaj Twój obiad.
Najlepiej wybierać świeże przyprawy. Listki bazylii świetnie podkręcą smak wszystkich dań z pomidorów, estragon nada ciekawy ton paście twarożkowej, a mielony kminek zastąpi sól w niemalże każdej mięsnej potrawie.
Nieco więcej masła i świeży koperek do ziemniaków zaspokoi każde podniebienie.
Zupę gotuj na dużej ilości warzyw, świeżej natce pietruszki, dodaj do niej przypalonej cebuli, lubczyk czy kawałek selera. Poszatkowany (a nie przeciśnięty!) czosnek czy cebula nada oryginalny smak niemalże każdej potrawie. A upieczona ryba obficie skropiona sokiem z cytryny czy sos z większą ilością pieprzu, spokojnie dopieści Twoje kubki smakowe.

Zacznij już od dziś! Twój organizm na pewno Ci za to podziękuje.

WARTO ZAJRZEĆ



CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U

You Might Also Like

6 komentarze

  1. Słowem umiar zawsze najlepszy. Soli praktycznie nie używam, nawet nie wiem, czy średnio wyjdzie mi więcej niż 1g/dzień...:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Soli używam nie wiele. Z resztą chyba nie jestem zbyt zakochana bo wszystko wydaje się nie dosolone. Ilośc soli skurczyła się bardzo od kąd gotuje dla swoich Dzieci.
    W Grecji używałam sól morską jedynie. A teraz nawet nie wiem jaką, tym bardziej staram się z nią nie przesadzać :)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja soli staram się używać jak na mniej:) obserwuje:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi się wydaję, że kupowane produkty żywieniowe mają już tyle soli, że nie trzeba więcej. Poza tym ciałko jest mądre i raz na jakiś czas samo "woła" o sól i wtedy gotuję jaką pyszną, słoną potrawę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Najważniejsze, żeby zachować równowagę - nie można przesadzać, ale odstawienie soli zupełnie też jest niezdrowe. Nie wiem, ile sama zjadam soli, ale zasadniczo wolę ostre niż słone :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawy wpis. Ja osobiście używam bardzo mało soli zwłaszcza zimą. Latem troszkę więcej, żeby zbyt nie odwodnić organizmu.

    OdpowiedzUsuń

Przepis przypadł Ci do gustu? A może masz jakiś pomysł jak go udoskonalić? Tekst dostarczył Ci oczekiwanych informacji? Podziel się tym z innymi!

ZOBACZ RÓWNIEŻ