Najnowsze Posty

Z Cyklu: Stek kontra marchewka cz. I - Stek

By 18:18 , , ,


Wegetarianką nie jestem i przypuszczalnie nigdy już nie będę. Wrodzona Miłość mojego Męża do mięsa, skutecznie definiuje naszą kuchnię jako raczej męską
Miałam wprawdzie niegdyś przygodę z semiwegetarianizmem (dieta dopuszcza jedzenie białego mięsa i ryb), ale niemożność jedzenia na przykład placków po węgiersku sprawiła, że szybko pożegnałam się z samymi warzywami, owocami i kotletami sojowymi :)

Czytając artykuł Ani, śmiem stwierdzić, że nie jestem tym statystycznym Polakiem. Jemy wprawdzie mięsne posiłki, ale na naszym stole królują raczej obiady jarskie. 
Wbrew temu co sądzą nasze Mamy, Babcie - takimi daniami też można się nieźle najeść. A wyniki naszych badań są w idealnych granicach. 

To dowód na to, że "wszystko można, byle z wolna i ostrożna", a dieta wegetariańska wcale nie musi być na całe życie (zajmujemy się tu oczywiście kwestią zdrowotną, a nie samą ideą nie zabijania zwierząt).

Gościnnie
Anna Wieczorek - inżynier Technologii Żywności i Żywienia Człowieka. Obecnie skupiona na pracy magisterskiej w Katedrze Żywienia Człowieka. Specjalistka ds. żywienia w dziedzinie początkowego karmienia dzieci. Kończy kurs pedagogiczny, marzy o własnej poradni żywieniowej.
Od niedawno - szczęśliwa laktoowowegetarianka (dopuszcza picie mleka jedzenie miodu i jaj), która nie szczędzi nikomu porad związanych z tym rodzajem żywienia.

Z CYKLU: STEK KONTRA MARCHEWKA

CZ. I - STEK


Ile jemy mięsa? 
W Europie – w tym i Polsce oraz USA spożycie mięsa jest bardzo wysokie. Przez mięso rozumiemy mięso zwierząt rzeźnych (np. świnia, krowa, kurczę), podroby (np. wątroba), dziczyznę, wędliny i konserwy mięsne. Wiele badań prowadzonych pod kątem chorób serca, cukrzycy, otyłości i nowotworów pokazuje, że wysokie spożycie mięsa znacząco przyczynia się do ich rozwoju. 

Co tak naprawdę oznacza „wysokie spożycie”? Na przykładzie Polski, z badań przeprowadzonych przez GUS wynika, że w 2006 przeciętny Polak spożywał miesięcznie 5,7 kg mięsa. Liczby nie przemawiają do wyobraźni, ujmę to zatem następująco: na tę liczbę składa się 47 i pół kotleta schabowego (o masie 120 g), który wygląda tak: 
Tyle kotletów w miesiącu robi wrażenie! 
Pytanie, które się teraz nasuwa, to ile tak naprawdę można spożywać mięsa, aby nam nie szkodziło? Według Instytutu Żywności i Żywienia (IŻiŻ) taka dawka to 2-3 razy tygodniowo po 150 g, czyli maksymalnie 450 g na tydzień, co daje ok. 1,8 kg na miesiąc. Widać dużą różnicę… 
Przekładając na język obrazków: oznacza to np. 3 powyższe kotlety i 3 razy po 2 i pół plasterka polędwicy sopockiej na tydzień. Zalecenia te dotyczą oczywiście tylko ilości. Zdecydowanie odradzam jedzenie 3 kotletów schabowych tygodniowo. To niezdrowe! 
Jakie jeszcze zalecenia podaje IŻiŻ? Wybierajmy raczej chude mięso oraz zastępujmy go zdrowszymi rybami i nasionami roślin strączkowych. 

Na pocieszenie dodam, że Polska ze swoją dużą skłonnością do jedzenia mięsa, na tle Europy prezentuje się  nie najgorzej. Jak wynika z badań w 2004 roku średnia spożycie mięsa w Polsce wynosiło 71,8 kg/rok, w Wielkiej Brytanii – 79,0 kg/rok, w Niemczech – 92,6 kg/rok, w Hiszpanii – 117,6 kg/rok. USA „wyprzedza” Europę z wynikiem 120,2 kg/rok.

Co nam pomaga, a co szkodzi? 

Jakie cenne składniki zawiera mięso? 
duże ilości białka
dobrze przyswajalne żelazo 
witaminy z grupy B

Jest także świetnym źródłem: 
cynku 
miedzi 
a tłuste mięsa również witamin A, D i K.

Należy również wspomnieć o rybach i owocach morza
Choć z punktu widzenia klasyfikacji produktów spożywczych nie są one zaliczane do mięsa to mają do niego dość podobny skład. 
Według wegetarianina i mięso i ryby pochodzą od zwierząt i pozyskuje się je uśmiercając je. Porównując mięso ryb z mięsem zwierząt rzeźnych ma ono więcej fosforu, potasu i magnezu, w przypadku ryb drobno-kościstych (np. śledź) wapnia. Poza tym, ryby morskie są dobrym źródłem jodu. Ryby takie jak np. sardynki czy łosoś zwierają znaczące ilości witaminy A i D, a tłuste ryby (węgorz, łosoś, śledź, makrela, tuńczyk, skorupiaki morski) są bardzo dobrym źródeł kwasów tłuszczowych omega 3, które obniżają poziom cholesterolu we krwi. 
Owoce morza z kolei, zawierają wiele mikroelementów. 

Mięso ma również swoje ciemne strony, a szczególnie gdy jest spożywane w nadmiarze i podawane pewnym technikom kulinarnym. Pierwszym zarzutem będzie duża zawartość tłuszczu ukrytego. Możemy sobie nawet nie zdawać sprawy, że jedząc np. pieczeń do której przecież nie dodawaliśmy tłuszczu, spożywamy produkt tłusty

Najbardziej tłuste mięsa to np. boczek czy parówki (ponad 25% tłuszczu). 
Trochę mniej tłuszczu zawierają wieprzowina, baranina, gęś, kaczka, kiełbasy, konserwy, pasztety i wędzonki (10-25%). 
Jeszcze mniej tłuste są cielęcina, wołowina, kurczak i indyk  (3-10%). 
Najchudsza jest polędwica (0-3% tłuszczu). 

Pisząc o tym, że są to produkty tłuste mam na myśli bogate m.in. w nasycone tłuszcze, których spożywanie w nadmiarze prowadzi do podwyższenia poziomu cholesterolu we krwi, co może prowadzić do choroby niedokrwiennej serca. Duże spożycie tłuszczów nasyconych wiąże się z występowaniem raka okrężnicy, gruczołu piersiowego i prostaty i prowadzi do otyłości.

Mięso zawiera także inny tłuszczowy składnik – cholesterol, w który szczególnie bogate są podroby (nawet 10-30 razy więcej niż w innych produktach mięsnych!), np. mózg cielęcy czy barani, płuca, nerki wieprzowe. Pisząc o cholesterolu należy podkreślić, że jest to związek niezbędny do prawidłowego funkcjonowania organizmu i spełnia on wiele ważnych zadań. Sami jednak też go „produkujemy”, część dostarczamy z pożywieniem. Tak jak w każdym przypadku - jego nadmiar szkodzi
Dotychczas dietetycy uznawali że zdrowy człowiek może dostarczyć z pożywieniem ok. 300 mg cholesterolu dziennie (tyle ile zawiera jedno żółtko jaja kurzego), jednak najnowsze doniesienia pokazują, że ilość ta może być u niektórych osób większa i też nie spowoduje szkody. Należy podkreślić, że dawka ta dotyczy ludzi zdrowych i że cholesterol jest czynnikiem ryzyka choroby wieńcowej. Zatem - ostrożnie z nim!

Ważnym zagadnieniem jest to co dzieje się z mięsem w wyniku obróbki kulinarnej i procesów technologicznych. Poddawanie mięsa wysokiej temperaturze, szczególnie podczas smażenia i grillowania sprzyja powstawaniu związków rakotwórczych (WWA, aminy heterocykliczne). Jest ich zdecydowanie więcej jeżeli dojdzie do przypalenia produktu. Lepiej zatem mięso gotować, dusić lub piec (powstaje wtedy mniej rakotwórczych związków). Pamiętajmy też, że smażąc dodajemy jeszcze więcej tłuszczu.

Dodatki takie jak glutaminian sodu i mieszanki peklujące dodawane do wędlin mogą nam szkodzić. Glutaminian ma właściwości uczulające, a mieszanki peklujące zawierają rakotwórcze azotany (III). Inne wspomniane wcześniej rakotwórcze związki - WWA (wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne) powstają też w mięsie w wyniku wędzenia. 

Należy pamiętać, że wędliny zawierają duże ilości soli, która w nadmiarze powoduje m.in. nadciśnienie, a statystyczny Polak spożywa zdecydowanie za dużo soli (nawet 3 razy więcej, zamiast przepisowej małej łyżeczki – 3!). Warto może ograniczyć spożycie wędlin by zmniejszyć udział soli w diecie?

Jedząc mięso, zbyt często dostarczamy naszemu organizmowi duże ilości białka, co ma swoje konsekwencje. Nadmiar białka u niemowląt powoduje m.in. biegunki, odwodnienie czy objawy kwasicy. Niewłaściwe jest zatem, 
często spotykane u rodziców podejście, że małe dziecko powinno zjeść codziennie porcję mięsa. U dorosłych z kolei zbyt duża ilość białka obciąża nerki i wątrobę. 
O negatywnych skutkach diety białkowej możecie przeczytać w artykule "Dieta białkowa..." na blogu. 

T. Colin Campbell w książce „Nowoczesne zasady żywienia” ukazuje wyniki swoich badań, z których wynika, że w przypadku gdy organizm zwierzęcia doświadczalnego był narażony na czynnik nowotworowy, to spożycie białka w nadmiarze skutkowało niezwykle częstą zapadalnością na nowotwory, a w przypadku diety niskobiałkowej zapadalność ta była bardzo niewielka. Eksperyment ten, a także badanie prowadzone pod jego kierunkiem przez 30 lat, polegające na obserwacji diety Chińczyków i zapadania przez nich na nowotwory, dowiodło, że nadmierne spożycie białka znacząco przyczynia się do rozwoju nowotworów.

Może więc warto zmusić się do pewnej refleksji? Czy aby drogi Czytelniku - nie jesz na co dzień zbyt dużo mięsa? A może korzystne byłoby jego ograniczenie? Albo całkowite wykluczenie - choćby na pewien czas?

O tym (i nie tylko), przeczytacie już za tydzień.

Jeśli macie jakieś pytania do Ani w kwestii diety wegetariańskiej, 
jest dla was do dyspozycji pod adresem mail:
anna.wieczorek1989@gmail.com



CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U

You Might Also Like

10 komentarze

  1. Jestem mięsożercą i nie wyobrażam sobie życia bez mięska ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. V przykazanie nie zabijaj, jesteś emocjonalnie gotowa by zabić własny pokarm?

      Usuń
  2. Też jadam mięso ale chyba skuszę się na jego brak przez jakiś czas. To przecież nic wielkiego a może pomóc w zdrowym życiu :) Jednak na zawsze nie mogłabym nie jadać mięsa
    Pozdrawiam i dziękuje Ani za artykuł :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wróć za tydzień - będzie dalsza część :) Marchewka - czyli już bliżej właściwego tematu.
      Pozdrawiamy ! :)

      Usuń
    2. ja jestem wegetarianką do jakiś 3 lat i nie wyobrażam sobie bym mogła wrócić do jedzenia mięsa z powodu przekonań, zdrowia (od kiedy przestałąm jesc mięso nie choruje) no i smaku. Mięso w ogóle mi nie smakuje....

      Usuń
  3. Zainspirowała mnie ta ilość kotlecików. Zastanowię się nad zmianą mojej diety
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeszcze nie koniec :) Wróć za tydzień.

      Usuń
  4. Bardzo się cieszę, że artykuł wywołał przemyślenia dotyczące swojego żywienia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznam, że badanie Campbella mnie zaintrygowało :) Mogłybyście podać nazwę artykułu/opublikowanych badań?

    Mięsożercom z krwi i kości można podać jeszcze jeden argument ekonomiczno-smakowy: jedząc mniej mięsa, można pozwolić sobie na takie o lepszej jakości :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Badania o których pisałam są omówione w książce pt. » NOWOCZESNE ZASADY ODŻYWIANIA. PRZEŁOMOWE BADANIE WPŁYWU ŻYWIENIA NA ZDROWIE, autorstwa: T.COLINA CAMPBELLA, THOMAS M.CAMPBELLA II, bardzo ciekawa publikacja, w której autor prezentuje nowe spojrzenia na powstawanie chorób dietozależnych oraz obala wiele mitów dotyczących diety wegańskiej (sam wychowywał się na tradycyjnej diecie i stopniowo przeszedł najpierw na wegetarianizm, a potem na weganizm). Polecam, napisana przystępnym językiem ;)

    OdpowiedzUsuń

Przepis przypadł Ci do gustu? A może masz jakiś pomysł jak go udoskonalić? Tekst dostarczył Ci oczekiwanych informacji? Podziel się tym z innymi!

ZOBACZ RÓWNIEŻ