Najnowsze Posty

Uczące zabawki - nie uczą niczego. Chodzi o Twój portfel - 12 NAJLEPSZYCH ZABAWEK DLA DZIECKA

By 17:09

Świecące, grające miśki, gadające w stu językach lalki, dziecięce, wszechrobiące laptopy i grzechotki, które już dawno zwykłymi grzechotkami nie są. Niby świetne, nowoczesne zabawki zajmujące malucha na dłuższy czas, edukujące i śmieszne, a jednak ... nie pozostawiają nawet minimum pola do wyobraźni rozwijającemu się dziecku. Bo potrafią przecież wszystko!

W tym całym zabawkowym marketingu, nawet nie próbujemy nikogo przekonać, że istnieje świat bez baterii i prądu. Otoczyły nas chińskie masówki, które mają po prostu się sprzedać, szybko zepsuć i skłonić kupującego do ponownej wizyty w sklepie. Nasze stare, dobre miśki, bujające baby czy drewniane wózki do ciągnięcia za sznurek - górnolotnie nazywane są zabawkami retro, vintage. Kosmicznie kosztując - zmuszają nas dziś do myślenia, że są luksusowe, z wyższej półki, dostępne dla wybranych. A kiedyś - były najprostsze i najtańsze.

Nie tylko bajecznie kolorowe, świecące i piszczące zabawki są zabawkami zasługującymi na wszelką uwagę. Warto dziecku czasem pokazać, że można bawić się też inaczej. My mieliśmy takie i nic nam nie umknęło. Umiemy obsłużyć komórkę, telewizor i laptopa. Zabawki, które ''nic nie robią'' - robią najwięcej! Rozwijają zręczność, wymagają cierpliwości, zaangażowania, uczą kreatywności. A tego niestety, często brakuje współczesnym maluchom.

1. WAŃKA - WSTAŃKA
Nie ma chyba nikogo kto nie kojarzy tej uroczej babuszki ubranej w zimowy strój. Wprawiona w ruch kołysała się na wszystkie możliwe strony, przy okazji rozbrzmiewając zabawnym dzwoneczkiem. Jako dziecko, wielokrotnie zastanawiałam się czemu nie może się przewrócić i ze wszystkich sił próbowałam ją do tego zmusić KLIK


2.  PACYNKI
Bajek w programie telewizyjnym było jak na lekarstwo. Głównie wieczorem - w magicznej porze dobranocki. W ciągu dnia - trzeba było zrealizować własny scenariusz. Służyły ku temu wszelakie pacynki, kukiełki, maskotki na patykach. I wyobraźnia szalała! KLIK



3. BĄCZEK
W to jak się obraca, można było wpatrywać się godzinami. Kształtował naszą zręczność, pobudzał spostrzegawczość. Zawody w najdłuższym kręceniu były hitem, a zwycięzca - królem podwórka. KLIK


4. DREWNIANE KLOCKI
Duże, kształtne, wytrzymałe - nie to co rozpadający się od lekkiego nastąpienia plastik. Ich ułożenie wymagało cierpliwości i zdolności manualnych - nie łączyły się przecież wzajemnie. Pamiętam takie z przyklejonymi obrazkami do układania w całość jak i takie zwykłe - sześcienne, prostokątne, w kształcie piramidy - do układania najwspanialszych i największych budowli na świecie. KLIK


5. SZMACIANA LALA
Zwykła Zuzia z pyrkatym nosem, rezolutnymi oczkami, ubrana w najprostszą, kolorową sukienkę. W miarę realnych kształtów (w przeciwieństwie do anorektycznej Barbie z ogromną głową), przyjemna w dotyku i najukochańsza w świecie. Nie uczyła małych dziewczynek, że liczą się tylko cycki, wcięcie w talii i długie nogi. Była skromna i potrafiła praktycznie wszystko! A przynajmniej - mocno w to wierzyłysmy. KLIK


6. RESORAKI
Choć nie jeździły na pilota, nie trąbiły i nie grały - były ukochanymi zabawkami chłopaków. Tanie, mogły być częścią ogromnej kolekcji. Jeździły po dywanowych autostradach, sunęły między kanapowymi wzgórzami, kryły się pod mostami ze stołu. 
- Były po prostu piękne! KLIK



7. KASA DO ZABAWY W SKLEP
Bawili się nią zarówno chłopcy jak i dziewczynki. Taka kasa miała może ze dwie, trzy funkcje. Coś się otwarło, coś kliknęło, zadzwoniło, a i tak zabawa była przednia. Wystarczyło skombinować sobie sztuczne pieniądze, rozstawić wokoło poduchy i krzesła w ramach sklepu i ... sprzedawać. Potrafiliśmy się w to bawić godzinami KLIK



8. KOŃ NA BIEGUNACH
Potrafił przebiec tysiące kilometrów, przepłynąć dziesiątki rzek i jezior, zdobyć setki wzgórz i dolin, a mimo to - był niezniszczalny. Wiecznie młody, pełen energii i przyjaznego usposobienia. Sama nie miałam szczęścia go posiadać, choć przez wiele lat znajdował się na moich listach mikołajowych. Spotykałam się z nim u koleżanek. Ilości wspólnych podróży nie potrafię już zliczyć. KLIK


9. CYMBAŁKI
Dziś dzieciaki mają elektroniczne organki i misie, których łapki po naciśnięciu śpiewają nawet w języku suahili. Dzieciak ma tylko nacisnąć przycisk i gotowe. Cymbałki uczyły rytmiki i klasycznego ''do re mi fasola''. I choć robiły mnóstwo szumu i hałasu, nie były wcale głośniejsze od wszystkich sprzętów na baterie razem wziętych.  KLIK


10. UKŁADANKI
Dzisiaj najprościej odpalić maluchowi komputer i włączyć jedną z układanek online. Puzzle? A co to jest? KLIK


11. TABLICA DO PISANIA KREDĄ
Teraz są interaktywne, do pisaków, gadające, świecące i Bóg wie co jeszcze. Nam wystarczyła taka o gładkiej, czarnej powierzchni z gąbką zwiniętą mamie z łazienki. Do wyśmienitej zabawy - była idealna. KLIK


12. ZABAWKI INTERAKTYWNE INACZEJ
Nie musiały znać pięciu języków ani liczyć do tysiąca by najzwyklej w świecie czegoś nas nauczyć. Były kolorowe ale proste i pouczające. I wymagały od nas czegoś więcej niż kliknięcia guzika jednym palcem. KLIK


A Wy? Jakimi zabawkami się bawiliście?

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW? 
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U

You Might Also Like

17 komentarze

  1. zgadzam się z Tobą w 100%. Dzięki za przypomnienie mi tych wszystkich kochanych zabawek z dzieciństwa

    OdpowiedzUsuń
  2. Konik na biegunach , wspomnienie dzieciństwa ... najlepszy prezent na świecie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam to wszystko poza klockami (tzn. miałam klocki, ale plastikowe, takie co to już się "zazębiało") i kasy do zabawy w sklep. Zamiast cymbałek - pianinko, które potem zamieniłam na prawdziwy keyboard :) Wiem, że czasy się zmieniają, ale mam nadzieję, że za x lat będę mogła kupić swojemu dziecku takie właśnie klasyczne zabawki. Zresztą na strychu sporo ich po mnie zostało, z koniem na biegunach na czele.

    OdpowiedzUsuń
  4. myślałam ostatnio o cymbałkach dla mojego syna.Myślę,że może na mikołajki mu kupię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja zamierzam kupić wańkę-wstańkę :) a dla dzieci z rodziny - coś z wymienionych :D

      Usuń
  5. Zgadzam się i jestem w jakiejś defensywie, bo unikam tych grajek jak ognia. Wiadomo jakieś tam Lulencja ma, bo dostanie od kogoś więc nie będę ortodoksyjnie chować, ale sama nie kupuję.
    Co do klocków - takie plastikowe też są dobre, zwłaszcza dla mniejszych dzieci, bo łącząc się tworzą stabilną konstrukcję, którą trudniej rozwalić a bawić się można.
    Ja to ogólnie mało zabawek miałam - autka, miś, jakaś lalka i duużo kolorowanek. To pamięta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolorowanki! Gdzie teraz maluchy bawią się czymś takim ? :(

      Usuń
  6. Klasyka rządzi! Filmik świetny, miło powspominać :) Grające zabawki są fajne, ale te 'klasyki' u córki rządzą :D
    Majeczko dziękuję za świetny artykuł, banan z twarzy po nim szybko mi nie zniknie :D
    Pozdrawiam
    Nina N

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest dokładnie tak, jak piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  8. polecam muzeum zabawek w Krynicy :) rewelacja i dla małych i dla dużych:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za pomysł! na pewno się wybierzemy! :)

      Usuń
  9. Widzę, że chyba my jako rodzice jednak nie jesteśmy zapatrzeni w te nowości (których też i u nas pelno, bo goście przynoszą) ...bo od nas dzieciaki podostawały dokładnie te zabawki o których wspomniałas .... praktycznie wszystko znajdziesz w naszym domu oprócz wańki -wstańki. ja też uważam, ze te niby edukacyjne zabawki są bardziej ogłupiające niż edukacyjne .... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiadomo - fajnie jeśli takie grajki, światełka w domu są. bo mimo wszystko dziecko interesuje się jak coś pyka, myka i świergoli. a coś dla jego wyobraźni - też musi być. a nawet powinno być podstawą :) Pozdrawiam ciepło

      Usuń
  10. Mój 7-miesięczny synek najbardziej lubi się bawić takimi zabawkami, jak: tubka kremu, pudełko kartonowe, jakikolwiek sznurek czy tasiemka np. od ochraniacza na szczebelki czy przy karuzeli oraz (absolutny hit!) lampka nocna na sprężynce. Wszelki grzechotki, gryzaczki czy grające cudeńka zajmują go na kilka minut, te wyżej wymienione - nawet z godzinkę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Tez jestem zdania że proste rzeczy są najlepsze. Ale wiadomo, co przyciąga dzieci. Im większy kicz tym większe wrażenie. Szkoda, że z takich rzeczy trzeba dopiero wyrosnąć;)

    OdpowiedzUsuń
  12. o jaaa.. Moje dzieciństwo! Dzięki! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma za co :) cieszę się, że Ci się podobało

      Usuń

Przepis przypadł Ci do gustu? A może masz jakiś pomysł jak go udoskonalić? Tekst dostarczył Ci oczekiwanych informacji? Podziel się tym z innymi!

ZOBACZ RÓWNIEŻ