Najnowsze Posty

Paulina Holtz - To, że stajemy się Mamą nie oznacza, że przestajemy być kobietą - wywiad

By 19:34 , , , ,

Z Pauliną poznałyśmy się w trakcie jednych z warsztatów Świadomej Mamy KLIK. Byłam wtedy w końcówce ciąży i choć nie było mi to wskazane – doczołgałam się jakoś na miejsce. Paulina ujęła mnie niezwykłym optymizmem i łagodnością w głosie. Reklamując swoje produkty, robiła to z takim przekonaniem, że nikt nawet nie mógłby podejrzewać Ją o sztuczność marketingową. Przez Jej mikrofon przewinęły się tematy, które mnie – jako przyszłą mamę – interesowały najbardziej. Między innymi, dzięki właśnie takim pogadankom, wyszłam z warsztatów pozytywnie nastawiona do porodu naturalnego.

Nasza rozmowa, w pewnym sensie zadaje kłam portalom plotkarskim. Trudny okres ciąży, zakaz rozpieszczania wnuczek, matka polka – jak to naprawdę było? O tym, przeczytacie poniżej.

Paulina Holtz – absolwentka Warszawskiej  Akademii Teatralnej, aktorka, debiutująca jako sześciolatka na scenie Teatru Telewizji. Od lat, zawodowo związana z Teatrem Powszechnym, na deskach którego stworzyła mnóstwo świetnych kreacji. Jej popularność, mocno podbiła  rola Agnieszki Lubicz w znanym i lubianym serialu telewizyjnym – „Klan”. 7 lat temu, wcieliła się w swoją najważniejszą, życiową rolę – rolę mamy dwóch córek: Tosi i Marcysi. Na podstawie własnych doświadczeń macierzyńskich, wydała książkę - poradnik „Luśka na planecie Dziecko’’. Obecnie, jest również prowadzącą warsztaty Świadoma Mama Intymnie, które każdorazowo zbierają dziesiątki przyszłych mam i młodych rodziców. Propaguje zdrowy styl życia, odżywiania, bierze udział w zawodach biegowych, uprawia jogę. Jako ambasadorka produktów antybakteryjnych Osmoza Care, przekonuje, że codzienność każdego rodzica może być łatwiejsza, a o  urodę, zdrowie i higienę można dbać bezstresowo.

Mamy okres jesienno-zimowy. Dla większości – porę burą, deszczową i depresyjną. A jak to jest u Ciebie?
Oczywiście, że wolę jak świeci słońce i jest ciepło ale też zdecydowanie nie jestem typem depresyjnym. Nie mam czasu rozczulać się nad sobą i pogodą bo codzienność mnie goni. Zresztą wolę mieć siłę i energię niż poddawać się smutkom. Jestem nastawiona na działanie a nie rozpamiętywanie.

Działanie? Czyli?
Oczywiście wysiłek fizyczny - joga i bieganie. 10 km po zimnie i humor od razu lepszy :)


Dwie córeczki. Macierzyństwo zdecydowanie Ci służy. Idealna figura, uśmiech na twarzy, współpraca w ramach akcji Świadoma Mama Intymnie … Gdybym sama nie była mamą, pewnie myślałabym, że wszystko jest takie proste i różowe. Wcześniej nie sądziłam, że można tak cieszyć się np. ze zrobionej po tygodniu, upragnionej kupki :) A co zaskoczyło Ciebie ?
Z figurą to bym nie przesadzała ale pracuję nad tym :) Chociaż Święta za pasem i aż strach pomyśleć ile kilometrów będę musiała przebiec po tym makowcu! W macierzyństwie wiele rzeczy jest prostych jeśli nie pozwolimy sobie i innym zrobić z nich problemu. Takie jest moje zdanie.

Co masz na myśli?
Warto słuchać swojej intuicji, nie dać się zastraszyć i nie przejmować się drobiazgami. To naprawdę nie jest ważne, że dziecko się upaćkało w błocie. Nieważne, że poszło spać o nietypowej dla siebie godzinie bo byliśmy całą rodziną u znajomych czy w restauracji. Nieważne jakie bzdury mówią o chustonoszeniu skoro dzięki tej idealnej metodzie można pójść z maluszkiem wszędzie i żadne schody nam nie straszne. Ważne natomiast, żeby zmęczona i bliska depresji Mama wiedziała, że może o tym porozmawiać z kimś bliskim kto nie powie jej - oj przesadzasz! Tylko na przykład przejmie część obowiązków, żeby Mama mogła iść do kina, na spacer czy na kawę z przyjaciółką. Ważne, żeby w macierzyństwie nie zapominać o sobie bo to, że stajemy się Mamą nie oznacza, że przestajemy być kobietą.

No, tak. Wreszcie, po latach robienia z siebie herosek i tzw. „matek polek”, głośno zaczynamy mówić, że jesteśmy przemęczone, niewyspane, nie mamy ochoty na towarzystwo, sex, a za chwilę „nie-siedzenia” w domu z dzieckiem – oddałybyśmy majątek. Przez starsze pokolenie – jest to przyjmowane co najmniej jako dziwne, miastowe. A co dla Ciebie było najtrudniejsze w macierzyństwie?
Przepraszam za tę odpowiedź ale - nic. Nigdy nie odczułam, że dzieci coś w moim stylu życia zmieniły, a to co się zmieniło uznałam za naturalne i z tym nie dyskutowałam. Życie z dziećmi odpowiada mi na każdej płaszczyźnie i nie odczuwam ograniczeń ale prawdopodobnie także dlatego, że mam wielką pomoc ze strony taty dziewczynek i bliskich, którzy rozumieją specyfikę mojego zawodu.


I chyba właśnie dzięki takiemu optymistycznemu nastawieniu, napisałaś nie-poradnik dla przyszłych mam. Bardzo nietypowy zresztą. Czemu akurat taki?
Bo wkurzało mnie, że wszyscy mają miliony świetnych pomysłów na rozwiązanie różnych problemów ale rzadko kiedy biorą pod uwagę to, że każdy człowiek, czy dziecko czy rodzic, jest inny, ma inne przyzwyczajenia, potrzeby ... Chciałam w wywiadach w mojej książce „Luśka na planecie Dziecko” pokazać, że dróg do szczęśliwego rodzicielstwa jest wiele i warto słuchać opinii ale zaufać intuicji i wybrać tę, która wydaje się najbliższa naszemu sercu. A część fabularna książki, czyli przygody tytułowej Luśki są po to, żeby się Mamy trochę pośmiały i spojrzały na ciążę z dystansem.

Tosia i Marcysia to raczej dawne imiona. Zresztą – w moim stylu. Nasz synek ma na imię Jaś. Skąd u Ciebie inspiracja?
Antonina to super imię! Ma ogromną ilość odmian: Tosia, Tola, Nina, Tonia, Antosia itd ... Kiedy nam przyszło do głowy jak jeszcze byłam w ciąży od razu wiedzieliśmy, że będzie idealne.

A Marcysia?
Z Marcysią było więcej poszukiwań. Musiało to być imię równie mocne co siostry a ostatecznie okazało się, że Marcysia, zwana Marcepanem, jest taka jak jej imię - słodka w środku chociaż bywa, że jak migdały, z których robi się marcepan - ma gorzką skórkę :) Po prostu ma konkretny charakterek.

To chyba dobrze. Da sobie w życiu radę :)
Podobno źle wspominasz okres ciąży. Pisały o tym przeróżne portale plotkarskie. Naprawdę było, aż tak źle?
Było super! Obie ciąże przechodziłam w sumie książkowo i bez większych dolegliwości. Tylko źle znosiłam ten rodzaj „ograniczenia”. Raczej jestem przyzwyczajona do tego, że robię co chcę więc konieczność ciągłego uważania na to co robię, co jem ... Nie przepadałam za tym.

Czyli, że nie będzie trzeciej córki? :)
Dziewczynki marzą o braciszku.. Ostatnio zapytały moją Mamę czy by im nie urodziła bo Mama nie chce z nimi na ten temat rozmawiać ... :))


Twoje córeczki są jeszcze małe ale to już młode kobiety. Jak wyobrażasz sobie moment w którym przyjdą i zapytają o sprawy intymne? Skąd się wzięły, co to jest sex? Będzie bajka o kapuście albo bocianie?
No bez przesady, nie są już tak małe, żeby im opowiadać o bocianach! Tak to można ściemniać dwulatkowi.  Dziewczyny mają książeczki o tym jak powstaje człowiek, uwielbiają serial „Było sobie życie”, jak pytają to im odpowiadam tyle ile chcą wiedzieć, nie zagłębiając się w szczegóły oczywiście. Nie mam problemu z rozmawianiem o intymności.

A propos intymności. Jesteś twarzą warsztatów dla przyszłych mam i młodych rodziców – Świadoma Mama Intymnie. Tak zresztą Cię poznałam. Skąd pomysł na Świadomą Mamę? Jak się w tym znalazłaś?
Sama już nie pamiętam. Chyba dziewczyny mnie jakoś znalazły i zaprosiły do współpracy, która trwa już dwa lata i wiem już, że będzie kontynuowana. Dla mnie te spotkania są zawsze wspaniałymi przeżyciami. Lubię ich atmosferę, lubię te wyjazdowe spotkania z ciekawymi ludźmi. Sama za każdym razem dowiaduję się czegoś ciekawego.

Fakt, ciekawostek i osobliwości jest na tych warsztatach mnóstwo. Świadoma Mama to akcja pełna trudnych pytań i spraw bardzo intymnych. O czym według Ciebie wstydzimy się rozmawiać? Co hamuje Polki przed otworzeniem się, mówieniem o swojej intymności bez zażenowania?
Wychowanie. To, że w naszych domach nie umiało się  o tym rozmawiać. Że sfera intymna, fizyczna i psychiczna, była tematem tabu a poznikały kobiece grupy wsparcia - jak to kiedyś bywało, że w domu mieszkało dużo kobiet, matki, babki, ciocie, więc było coś naturalnego w przekazywaniu wiedzy o „kobiecych sprawach”. Dlatego serdecznie namawiam wszystkich młodych rodziców aby uczyli swoje dzieci mówić w sposób mądry, naturalny i piękny, o swoich potrzebach, emocjach, uczuciach i sferze intymnej bo inaczej nauczą się tego na podwórku lub z internetu.


W porządku. O ciąży, porodzie rozmawiamy już na luzie. Nikt nie ma z tym problemu. O połogu jednak, właściwie wcale się nie mówi. A to przecież najdelikatniejszy okres w życiu każdej kobiety. Trudny, pełen pytań, ale jednak naturalny. Jak myślisz – czemu my kobiety spuściłyśmy na te kilka tygodni „po’’ zasłonę milczenia? Facet nie zrozumie? Noworodek najważniejszy?
Chyba pokutuje opinia, że to czas zaspokajania potrzeb dziecka, a nie matki. Co oczywiście jest nieprawdą bo to naprawdę trudny i niewdzięczny czas dla każdej młodej mamy. Jak idę w odwiedziny do świeżo upieczonych rodziców przynoszę prezent także dla Mamy, a nie tylko dla dziecka. Mama zasługuje na największe laury w tym momencie - urodziła, dała życie, karmi, nie śpi, wszystko ją boli …no wiadomo. Uważam, też za piękny zwyczaj, który miał mój tata jak babcia żyła, że w swoje urodziny przynosił Mamie kwiaty - w podziękowaniu...

Piękny gest – podoba mi się! Pamiętam, że tylko jedna z moich koleżanek, wraz z upominkiem dla Janka przyniosła coś dla mnie – maseczkę do twarzy i sól do kąpieli. Wtedy gdy hormony szalały, miałam wszystkiego dosyć – przez chwilę poczułam się równie ważna co mój synek. Mogłam przez chwilę zrobić coś dla siebie.
Polska mama zwykle utożsamiana jest z nadwagą, brudnymi włosami i dresem. Przyznam szczerze, że samej zdarza mi się nieco zaniedbać. Zaraz jednak trzeźwieję i wracam do ludzi. Łatwo być piękną mamą?
Nieprawda!!! Polskie Mamy są wspaniałe! Mnie też się zdarza latać w dresie i czapce bo włosy wczorajsze - no i co z tego? Jak trzeba to jesteśmy piękne! Jak chcemy to wyglądamy super. A przede wszystkim jak się dobrze czujemy i mamy w naszym macierzyństwie wsparcie bliskich i przyjaciół.

Dokładnie! Zresztą, już dawno nauczyłyśmy się, że ciąża to nie przyzwolenie na obżeranie się, folgowanie we wszystkim, a potem czarna rozpacz bo nie jesteśmy w stanie spojrzeć w lustro. W ciąży, optymalnie powinno się przytyć ok. 12 kg. Mi zdarzyły się jeszcze 2-3 dodatkowe. A ile kilogramów więcej wskazała Twoja waga? Jak udało Ci się wrócić do formy?
W pierwszej ciąży przybrałam na wadze chyba 13, a w drugiej 14 ale nie zrzuciłam jeszcze wszystkich poprzednich więc jak Marcysia  miała 5 miesięcy postanowiłam się za siebie wziąć porządnie, poszłam do dietetyczki, zaczęłam się więcej ruszać i schudłam 8 kg w trzy miesiące. Od tamtej pory w miarę trzymam wagę, a raczej centymetry w obwodach bo od dawna się nie ważę. Przy dużej ilości sportu wzrastająca przez przyrost mięśni waga bardzo by mnie frustrowała.

8 kilo w 3 miesiące? Idealnie. Rozumiem, że była to normalna, nie restrykcyjna, głodówkowa dieta. Zwracasz uwagę na zdrowe żywienie?
Oczywiście. Dlatego skorzystałam z porad zawodowej dietetyczki.

Piątka najzdrowszych według Ciebie produktów …
Nie chcę tak wymieniać ponieważ podstawą jest bilans i dobra proporcja. Nie da się jeść tylko najzdrowszych produktów ale warto wykluczyć niezdrowe.

A co w takim razie ląduje na Twoim talerzu najrzadziej?
Między innymi na przykład żywność przetworzona typu gotowe zupki na przykład - nigdy. Fast foody - nigdy. I mięso nigdy. :)


Czyli jesteś wegetarianką? Co Cię do tego skłoniło?
Nie jem mięsa od 20 lat. Podjęłam tę decyzję spontanicznie i okazało się, że czuję się świetnie. Obie ciąże przeszłam bez suplementacji żelazem, dieta mi służy a po 20 latach nawet nie pamiętam smaku mięsa. Teraz, kiedy dość dużo biegam, musiałam się nauczyć odżywiać właściwie przy wzmożonym wysiłku fizycznym więc trochę na nowo odkrywam ten swój wegetarianizm. Pojawiają się w mojej diecie nowe, nieznane mi do tej pory produkty i przepisy. Jest zabawa :)

Na pewno. Wegetarianie zwykle muszą starać się podwójnie.
Niedawno, we współpracy z Asią z bloga Fitmama powraca do formy, podjęłyśmy się akcji uświadamiającej rodziców o szkodliwości słodyczy, nadmiaru cukru w diecie malucha KLIK. Codziennie widzę, jak kochające mamy faszerują swoich roczniaków, dwulatków batonikami, wyrobami pełnymi chemii i pustych kalorii. Ja postanowiłam jak najdłużej trzymać swojego Jasia od czekolady. Przynajmniej do 2 lat. Domowe drożdżowe – to już inna sprawa. Od życzliwych usłyszałam oczywiście, że cuduje, bo zabieram dziecku dzieciństwo. A co Ty o tym sądzisz?
Słuszna koncepcja. Tak samo postępowałam. Sam cukier to jeszcze najmniejszy problem ale tłuszcze utwardzane, dodatki smakowe, sztuczne barwniki ... Jeśli już, to warto piec ciasta, ciasteczka, robić desery w domu. U nas czas słodyczy jest w weekend. W ciągu tygodnia dziewczyny raczej nie jedzą słodkości.


Świetne rozwiązanie! Jeden, dwa słodkie dni to naprawdę dobry pomysł. Nie „odbieramy maluchom dzieciństwa’’ – jak to mówią. Często jest niestety tak, że to dziadkowie i ciocie niweczą plan i starania rodziców o zdrowe żywienie malca. Podsuną mu jakąś czekoladkę, lizaka i nie widzą w tym nic złego. Znam wiele maluchów, które pięknie jadły warzywa, owoce, a po jednorazowym pobycie u babci, nastąpił całkowity zwrot akcji. Było podobnie?
Nie miałam tego problemu. Ale jak już dziewczyny zaczęły jeść słodycze to pozwalam dziadkom je rozpieszczać czasem bo od tego są dziadkowie. Zresztą dziewczyny są na tyle świadome, że same wybierają w miarę zdrowe słodycze.

No tak. Grunt, żeby dzieci miały dobre nawyki. Wtedy nie rzucą się na byle co, byle gdzie. Jak myślisz? Co można byłoby zrobić aby rodzice bardziej zwracali uwagę na talerz swojego malucha? Statystyczny Polak żywi się tragicznie! Dlaczego i dzieci mają tak jeść? Znam maluchy, które w wieku 2 lat zajadają się fast-food-ami i popijają coca colą.
Uświadamiać, robić kampanie, pokazywać skutki złego odżywiania. Zachęcać do ruchu, pokazywać ile korzyści płynie ze zdrowego trybu życia.

Wracając jeszcze do tematu macierzyństwa. Wiele kobiet latami stara się o dziecko. Inne – mają je i krzywdzą. W ostatnim czasie w mediach głośne są sprawy dzieciobójstw, dręczenia maluszków. Wielu z nas życzy takim matkom najgorszego. Co myślisz? Jaka kara powinna spotkać matkę która niszczy bezbronne Życie?
Nie mnie oceniać. To jest szerszy problem niż tylko jednostkowe sytuacje.


Za parę dni święta - czas mocno zastawionego stołu, prezentów, nierzadko szaleństwa porządków. Często tracimy przez to sens prawdziwych przeżyć. Jak wyglądają przygotowania u Ciebie? Córeczki pomagają?
Szczerze mówiąc to ja tak baaaardzo się do Świąt nie przygotowuje. Oczywiście robimy wspaniałe przedświąteczne porządki, gotujemy część potraw wigilijnych ale mamy taki zwyczaj, że każdy przynosi coś od siebie. Ja robię między innymi śledzie w śmietanie, które uwielbiam! Ciasta kupuję w zaprzyjaźnionej, domowej cukierence bo nikt z nas piec za bardzo nie umie. Niestety najczęściej jestem zapracowana do samych Świąt więc nastrój udziela mi się tuż przed wieczerzą wigilijną. Dziewczynki pomagają jak mogą, głównie przy ubieraniu choinki, sprzątają, mieszają potrawy. Lubię z nimi spędzać ten czas. 

Jakie prezenty wybrałaś dla córek? Ostatnio wraca moda na zabawki retro, vintage KLIK. Co o tym sądzisz?
Staram się robić dziewczynkom takie prezenty, które sprawią im frajdę więc czasem, z trudem zgadzam się na jakieś okropne lalki czy inne modne zabawki. Ale dostają też książki, gry, ubranka. A każda moda, której nie dyktują wielkie koncerny jest godna pochwalenia. Ja mam nadzieję, że jak tylko dziewczynki przestaną wierzyć w Św. Mikołaja to zaczniemy sobie wszyscy robić prezenty własnej roboty. Nie jest to łatwe ale może sprawić dużo przyjemności. 

Za 20 lat będę …
Mam nadzieję, że będę i będę nadal pełna energii i sił do działania.

Największe marzenie …
Mam same małe i wszystkie da się w końcu spełnić. Najbliższe to przebiec maraton w marcu w Barcelonie ;) 


CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U KLIK

You Might Also Like

22 komentarze

  1. super wywiad :D i taki mi bliski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się spodobał :) A w czym konkretnie bliski?

      Usuń
    2. Też jestem zdania,że mama jest tak samo ważna jak dziecko:) i nie mozna zapominać też o tatusiu.. :D zdrowe nawyki zywieniowe - TAK. mama dbająca o siebie - TAK. mamy prawo czuć się dobrze, wyjsc gdzieś bez dziecka. temat połogu również powinien byc mniej tabu.. jedyne, co jest mi obce to brak miesa na talerzu :D:D

      Usuń
    3. :) no to podajmy sobie ręce ! chociaż ... może i bez mięsa dałabym radę :)

      Usuń
    4. ale bez makaronu byłoby już pewnie gorzej :P

      Usuń
    5. ciii!! nawet tak nie mów! bez makaronu i ryb to ja bym mogła nie istnieć :)

      Usuń
    6. :D u nas z rybami skromnie- moge sobie pozwolic jak młody nie widzi,bo na ryby tez jest uczulony :P aa.. i jeszcze jedno- mama ma byc prawo nie wyspana i zmęczona, i może sobie czasami krzyknąc i przeklnąć na głos :P i z tą chwilą "nie - siedzenia" w domu z dzieckiem.. podjeliśmy z męzem decyzje,że Oli pójdzie do żłobka.nie na cały dzień - 6-7h dziennie. tak,żebym mogła spokojnie "pooddychać" . teście jeszcze nie wiedzą i jestem ciekawa ich reakcji. dodam,że do pracy nie ide bo juz całkiem bym nie wyrobiła sama ze wszystkim ..

      Usuń
    7. a ile On ma?
      U nas też została podjęta decyzja o żłobku. Z pobudek czysto towarzyskich. Nie chcemy by był rozpieszczony przez dziadków, a wśród innych dzieci - nauczy się właściwych relacji :)

      Usuń
    8. 1,5 roku skończone. długo wytrzymałam, co ? :) prawda jest taka,że mu się w domu nudzi- a ja nawet jakbym chciala nie bede z nim się bawić od rana do wieczora..;/ a w tym żlobku, do którego idzie (7 styczeń) jest na prawde bardzo fajnie. przeróżne zabawy plastyczne, rytmika, j.angielski.. Myślę,że wyniesie bardzo dużo dzięki temu. kiedyś.. jak rozmawiłam z tesciowa,że jakby Oli musiał do żlobka (czyt,mąż traci prace i Ty musisz isc ) to ona by się "poswiecila" i nim zajęła.. rozumiesz? dawno to było,ale bardzo mi utkwiło w pamięci..

      Usuń
    9. Nie skazuj jej na takie poświęcenie :/

      Usuń
    10. No właśnie.. i dlatego wole,żeby chodził do żłobka, gdzie będzie mial zapewniona opieke i rozwoj i wiem,że tam BEDA sie liczyc z moim zdaniem, jeżeli chodzi o odzywianie :D a Wy od kiedy chcecie Janka oswajac z nowym miejscem?:)

      Usuń
    11. Myślę, że jakoś podobnie :) Coś koło 2 latek.
      PS ciekawa jestem reakcji NASZYCH dziadków ...

      Usuń
  2. Gratuluję udanego wywiadu! Przeczytałam z nieukrywanym zaciekawieniem. Widziałam w telewizji kilka razy jak Pani Paulina wypowiadała się o dzieciach i macierzyństwie i bardzo podoba mi się jej nastawienie, i podejście do rożnych spraw. A co do poruszanego w wywiadzie okresu połogu... Chodziłam na zajęcia do szkoły rodzenia, swietna sprawa, dużo mi one dały itd. , ale nikt tam nie wspomniał nic o połogu. Owszem, mówiono o nawale mlecznym, ale nikt nie wspomniał np. o odchodach połogowych. Dopiero po porodzie szukałam sama informacji na ten temat. Nie wiedziałam zbytnio co się dzieje z moim ciałem i...nie podobało mi się to. Jestem zdania, że poród naturalny i bez znieczulenia, to pikuś w porównaniu z pierwszymi tygodniami po nim. Gratuluję raz jeszcze wywiadu :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam dokładnie tak samo! ból i strach po porodzie zapomniałam w trymiga. Połóg był koszmarem - bolesna natura i hormony, których nie rozumiał nikt wokoło. Wszyscy skakali wokół Jasia, a mnie utrącano i odstawiano w kąt. Ciężki czas - mało się o nim mówi.

      Usuń
    2. Ja - nauczona swoim doświadczeniem- idąc do młodej mamy pytam najpierw jak się czuje :)

      Usuń
    3. teraz i ja to wiem. wcześniej - niestety najpierw zachwycałam się bąblem :)

      Usuń
  3. Przeczytałam ten wywiad z wielkim wzruszeniem. Najbardziej utkwił mi w głowie cytat: "Ważne, żeby w macierzyństwie nie zapominać o sobie bo to, że stajemy się Mamą nie oznacza, że przestajemy być kobietą." Często mam problem z pamiętaniem o sobie :(
    Pozdrawiam. Ania P. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapisz, wydrukuj i powieś sobie w widocznym miejscu te słowa! :)

      Usuń
  4. bardzo fajny wywiad... Lubię Paulinę Holtz m.in. za to, że nie jest medialna. Nie musi się lansować, aby to co robi docierało do innych. Dlatego bardzo przyjemnie czytało się dzisiejszy Twój post...

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluje wywiadu czytałam z zaciekawieniem :) A czy ktoś miał bliższy kontakt z książką Pani Pauliny?

    OdpowiedzUsuń
  6. swietny wywiad!!! madrze tez mowi:) poprosimy takich wiecej wywiadow:)

    OdpowiedzUsuń
  7. wywiad świetny:) pani Paulina dość mocno mnie podbudowała!

    OdpowiedzUsuń

Przepis przypadł Ci do gustu? A może masz jakiś pomysł jak go udoskonalić? Tekst dostarczył Ci oczekiwanych informacji? Podziel się tym z innymi!

ZOBACZ RÓWNIEŻ