Najnowsze Posty

Lepszy seks, cera i odporność – czyli rzecz o naturalnych wspomagaczach organizmu

By 20:26 , , , ,

Zwykle jestem przeciwna wszelakim suplementom diety, gdyż uważam, że odpowiednie żywienie bez problemu jest w stanie zaspokoić wszystkie potrzeby naszego organizmu. Moje podejście do tematu dosyć radykalnie zmieniło się wraz z momentem planowania ciąży, kiedy to już jakieś pół roku wcześniej zaczęłam łykać kwas foliowy, a w trakcie samej ciąży – byłam zmuszona sięgnąć po żelazo i witaminy. Do dziś jednak sądzę, że oprócz stanów wyjątkowych, nie są nam potrzebne żadne syntetyczne wspomagacze. Co innego – preparaty naturalne.




Pisząc pracę inżynierską, głęboko wdrożyłam się we właściwości wielu naturalnych produktów – głównie tych z ula. Zalety miodu doskonale wcześniej znałam. Obce natomiast były mi pojęcia takie jak propolis, jad czy mleczko pszczele. To ostatnie, miałam niedawno okazję przetestować.

Nie będę Wam tu mydlić oczu, że w mgnieniu oka cudownie ozdrowiałam, nabyłam nowej energii czy też nagle zapomniałam co to bezsenność. Dziesięciodniowe łykanie takiego preparatu to zbyt mało, żeby odczuć spektakularne efekty. Z czystym jednak sumieniem mogę powiedzieć, że warto w niego zainwestować i podkarmić się nim raz na jakiś czas.

Mleczko pszczele jest inaczej nazywane „królewskim darem ula” – eliksirem życia i stanowi pierwszy pokarm młodych pszczółek. Ponieważ daje im siłę, rozpoczęto badania nad jego wpływem na organizm ludzki. Mleczko pszczele to kopalnia witamin i minerałów. Wzmacniające żelazo, upiększające cerę, włosy cynk i kwas pantotenowy, kostny wapń czy ciążowy kwas foliowy to tylko niektóre z nich. Z jego dobroci od wielu lat korzystają Japończycy. I może właśnie między innymi dlatego są takimi długowiecznymi osobnikami.  Według naukowców, mleczko pszczele pobudza do działania, odmładza, wzmacnia odporność, poprawia trawienie, a jako dodatek w kremach – wygładza i upiększa. Mleczko polecane jest również w sytuacjach intymnych – podobno jest niezłym afrodyzjakiem i motorem do działania. W sumie – coś chyba w tym jest :) Ponadto, pomaga przy problemach z potencją. Nie bez powodu ładuje się więc go do męskich preparatów. Z zalet mleczka korzysta też wiele par mających trudności w zajście w ciąże i jak zgodnie twierdzą – zdecydowanie pomaga.

Preparat, który otrzymałam do testowania wizualnie bardzo przypadł mi do gustu. Proste opakowanie, łatwe w przechowywaniu i użyciu. Samo mleczko – zgodne z podstawową charakterystyką naturalnego produktu: półpłynne, jasnokremowe i słodkie z wyczuwalną cierpkością. Sensilive dostaje więc plus – produkt faktycznie wydaje się być oryginalny. Od produktu odstrasza jedynie cena – dosyć wysoka ale z uwagi na to, że jest to produkt naturalny – całkiem oczywista. Musicie pamiętać, że w przeciwieństwie do tanich i szybko działających leków, kuracja takimi preparatami kosztuje o wiele więcej i trwa o wiele dłużej. W zamian, jesteście zdrowi i nie szkodzicie swojej wątrobie.
59,90 zł



Do paczki, firma włożyła mi także płynny aloes. Smak napoju jest naprawdę nieprzyjemny ale podobnie jak zaoferowane mi mleczko – całkiem autentyczny. Pamiętam jak moja babcia hodowała niegdyś aloes na parapecie. Soku z jego liści używałam m.in. do leczenia młodzieńczego trądziku czy większych skaleczeń oraz na czczo po jakiejś mocniej zakrapianej imprezie (rozcieńczony z wodą). Smak – był równie paskudny – ale przynajmniej działało.

Większość z Was na pewno o nim słyszała. Wchodzi w skład wielu kosmetyków i preparatów do detoksu organizmu. Bogaty w żelazo, magnez, chrom, cynk, witaminę C oraz witaminy z grupy B – wzmacnia odporność, układ nerwowy, upiększa i zapobiega napadom głodu. To ostatnie mogę nawet potwierdzić :) Gdy tylko upiłam jeden łyk, momentalnie odechciało mi się wszystkiego. Uważam jednak, że taki naturalny napój jest o niebo lepszy niż pseudo-aloesy osłodzone toną cukru i barwnikami. Plus za cenę – jest całkiem przyzwoita.
37,90 zł



Dla relaksu, Sensilive podarował mi również zieloną herbatę. O tej – wiele mówić Wam chyba nie muszę. Właściwy poziom cholesterolu, ciśnienie tętnicze krwi, odprężenie – bądź przeciwnie – pobudzenie … O tym bębni się w zasadzie od lat i gdzie tylko się da. Obecnie, na półkach sklepowych królują „zielone herbatki’’, które nijak mają się do tych prawdziwych. Śmieszy mnie, jeśli ktoś wmawia mi, jaki to nie jest zdrowy bo wybiera zieloną, a w rzeczywistości w jego kubku pływa torebka nie mająca ze zdrowiem nic wspólnego. Prawdziwa herbata (jakiegokolwiek rodzaju by nie była) to aromatyczne liście, a nie pozbawiony zapachu i wartości pusty miał.
19,90 zł


Podsumowując – produkty firmy są naprawdę na plus. Gorzej z tą ceną, która odstrasza mnie dosyć skutecznie. Jeśli jednak by tak policzyć wszystkie tabletki, syropy i preparaty witaminowe dostępne w aptekach, zapewne wyszłoby na to samo – jak nie więcej. Ba, zwykle farmaceutyki nie pozostają obojętne dla naszej wątroby, metabolizmu czy odporności. Lepiej więc wybrać raz, a porządnie. Nawet jeśli mocniej pociągnie z wypłaty. Na wiosnę – robię więc pszczeli detoks. A już jutro - konkurs, w którym będziecie mogli wygrać powyższe produkty. Zapraszam! :)


CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U KLIK


You Might Also Like

7 komentarze

  1. Jestem bardzo ciekawa tego "królewskiego miodu" ;) chyba będzie trzeba poszukać tańszych "zamienników" byleby były naturalne :) herbata zielona rządzi, zawsze i wszędzie - moim zdaniem łącznie z białą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. biała jest pyszna! po raz pierwszy spróbowałam jej będąc w ciąży (Teekanne). Co do zamienników - może po prostu prawdziwy miód? :)

      Usuń
    2. Jasne;) przynajmniej smacznie i zdrowo:) szkoda tylko ze w sklepach trzeba sie zdrowo naszukac po etykietach zeby takowy znalezc... Teekanne zawsze i wszedzie :D

      Usuń
    3. powiem Ci, że w sklepowe przestałam wierzyć. wolę zapłacić więcej i iść do zaprzyjaźnionego bartnika :)

      Usuń
  2. A to prawda, niestety smutna... Ewentualnie zostaje sklepiki ze zdrowa zywnoscia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... na zakupy w których większości z nas po prostu nie stać ... głupota :(
      tak jak z cenami ryb - mamy dostęp do morza, a nie jemy ich bo są kosmicznie drogie :/

      Usuń
    2. Norma, można było sobie w sumie 'skubnąć' trochu karpia w święta :) ale, to jest chore i zarazem smutne to co się generalnie dzieje;/

      Usuń

Przepis przypadł Ci do gustu? A może masz jakiś pomysł jak go udoskonalić? Tekst dostarczył Ci oczekiwanych informacji? Podziel się tym z innymi!

ZOBACZ RÓWNIEŻ