Najnowsze Posty

Woda z glukozą, metoda BLW i zupy na wywarach mięsnych czyli jak żywiono dzieci kiedyś, a jak robi się to obecnie

By 20:03 , , ,

Sposób naszego żywienia nie jest bez znaczenia. Jeśli jemy za dużo – tyjemy, za mało – chudniemy. Gdy w naszej diecie jest sporo cukru – grozi nam cukrzyca, złego tłuszczu – podwyższony cholesterol, soli – nadciśnienie. Większość z nas, doskonale już wie co jest dobre, a czego lepiej unikać. Z biegiem lat zmieniła się nasza świadomość konsumencka, wzrosła wiedza na temat żywienia. Ogromny postęp obserwuje się również w dziedzinie żywienia niemowląt i dzieci. Czasem jednak, postęp ten nie idzie w dobrym kierunku. Choć szybciej, wygodniej i łatwiej – nie zawsze oznacza, że bardziej zdrowo i wartościowo. Jak było dawniej, a jak jest teraz – żywienie niemowląt i malutkich dzieci.

Butelka zamiast piersi
Choć większość z naszych babć mocno upiera się jedynie przy naturalnym karmieniu, były i mamy, które nawet mając pokarm, dobrowolnie z niego rezygnowały na rzecz butelki. Mieszanki wprowadzono mniej więcej na początku XX wieku. Z ochotą przystanęły na nie zapracowane matki, które nie dawały rady pogodzić pracy z opieką nad potomkiem oraz kobiety, które chciały w ten sposób zamanifestować swoją niezależność i podkreślić, że są kimś więcej niż istotami fizjologicznie przywiązanymi do dziecka. W tamtych czasach gwałtowanie rosła ilość feministek, które masowo podejmowały się pracy. Mleko modyfikowane znacznie ułatwiało im życie.
Obecnie, jest wręcz przeciwnie. Nacisk na karmienie piersią jest tak ogromny, że u kobiet, które z różnych przyczyn nie mogły dostąpić tej „łaski”, rodzi się wiele niepotrzebnych frustracji i stresu. Mówi się, że panuje tzw. terror laktacyjny, który potrafi zniechęcić nawet najbardziej zdeterminowaną i upartą mamę. Karmienie staje się przymusem stawianym ponad każde inne dobro.

Czarna herbata
- A herbatka? Nie dajesz mu do picia żadnej herbatki? Biedne dziecko! Zmuszasz je do wody!
Brzmi znajomo? Co rusz musisz walczyć z babcią albo ciocią? Nic się nie przejmuj! One wcale nie mają racji! W czarnej herbacie zawarta jest teina, substancja, która podobnie jak kofeina z kawy, pobudza i napędza do działania. O ile u dorosłych jest to cecha pożądana, o tyle u dzieci – zdecydowanie nie! Czysta woda to najlepszy napój jaki możesz dać swojemu maluchowi. Nie obciąża nerek, nie tuczy i nie zapycha. A przy tym, jest zupełnie pozbawiona wszelkiej chemii. Oczywiście, o ile pod pojęciem woda rozumiesz czystą ciecz, a nie „smakową”.

Sól i cukier
Dawniej, nasze babcie i prababcie, dosalały i dosładzały każdy podawany niemowlakowi posiłek. Wiedziały, że zarówno sól jak i cukier są potrzebne małemu organizmowi. Nie zdawały sobie jednak sprawy z tego, że substancje te naturalnie występują w wielu produktach spożywczych, bądź też są do nich dodawane. Sól obciąża niedojrzałe jeszcze nerki malucha, może prowadzić do problemów z wysokim ciśnieniem, a cukier – tuczy i uzależnia.

Zupa na wywarach mięsnych
- Jak to? Mięso gotujesz osobno? Przecież wywar to najlepsze co może być!
Dawniej, w jednym garnku gotowano i mięso i warzywa i kaszę. Obecnie już wiadomo, że wywar jest najbardziej uczulającym malucha elementem zupki. Musisz też zdawać sobie sprawę, że „dawne” mięso to już nie to samo co dzisiejsze. Mnóstwo chemii to bonus, który może w zupce otrzymać Twoja pociecha. Nim nie skończy roczku, osobno gotuj warzywa, a osobno mięso.

Gotowanie dla wszystkich
Roczne dziecko nie powinno jadać pieczeni nadziewanej czosnkiem, zupy zaprawianej zasmażką czy gotowego sosu pełnego wzmacniaczy smaku. Dawniej, z racji oszczędności, nie cackano się zbytnio z niemowlakami i po okresie „adaptacji” (krótki czas podawania monoskładnikowych papek, zupek), karmiono maluchy domowym jedzeniem. Jedyny plus takiego żywienia to fakt, że dziecko szybko nauczy się jadać po dorosłemu, a Ty oszczędzisz wiele czasu spędzonego podczas podwójnego gotowania. Minus? Częste bóle brzucha niewiadomego pochodzenia, może nawet zatrucia wynikające z naruszenie delikatnej struktury młodego układu pokarmowego.

Mleko od krowy
Kiedyś, mama brała takie mleko, rozcieńczała wodą, słodziła cukrem i podawała swojemu maluchowi. Już wtedy wiedziano, że mleko krowie jest zbyt ciężkie dla żołądka oseska. Mało kto jednak zdawał sobie sprawę z tego, że rozcieńczając, pozbawia ten napój wielu witamin i minerałów. Co więcej – skład mleka krowiego znacznie różni się od tego jakie dała kobiecie natura. I choć smakiem je przypomina, niestety ale małe, ludzkie niemowlę, cielęciem nie jest.
Obecnie, w diecie maluchów królują mieszanki mleczne typu Bebilon czy Nan Pro. Ich skład jest niemalże wiernym odwzorowaniem mleka kobiecego. Nie daj sobie wmówić, że dawniej dzieci piły krowie i nic im się nie działo. Kolki, wzdęcia, bóle brzuszka często tłumaczono sobie fizjologią, a nie rodzajem mleka, które podawano maluchowi.

Kasze
Wraz z postępem techniki, na rynek wprowadzono szeroki wachlarz słodkich kaszek, które rzadko mają coś wspólnego z prawdziwymi owocami. I choć wydaje się nam to takie super wygodne i zdrowe, warto w tej kwestii cofnąć się jednak do czasów naszych praprzodków. Choć w dziedzinie rozszerzania diety czy rodzaju podawanego mleka nie mieli oni racji, okazuje się, że na tym polu stanowczo wygrywali zdrowie. Kasza manna, jaglana, owsianka, nieprażona gryczana, jęczmienna. Produkty te stanowiły podstawę żywienia nie tylko dorosłych ale i najmłodszych. Na śniadanie i kolację nie mieszano kaszki instant z wodą, a gotowano prawdziwą mannę i podawano ją z owocami. Nie było w niej jakiś proszków owocowych, a prawdziwe jabłka czy maliny. Wiadomo, nie każdy ma chęć i czas aby stać przy kuchni i mieszać łatwo przypalające się kasze. Takimi produktami nietrudno też utuczyć bobasa. Są jednak o niebo zdrowsze i jeśli raz na jakiś czas się nieco poświęcisz, na pewno wyjdzie Wam to na dobre.

Woda z glukozą na nerwy,  głód i sen
Aż trudno w to uwierzyć, ale jeszcze nie tak całkiem dawno, stosowano zasadę „nocnego odpoczynku”. Dziecko nie było karmione w nocy - początkowo 8, później już „tylko” 6 godzin. Aby uspokoić plączące i głodne niemowlę, podawano mu … wodę z cukrem. Tę metodę stosowano również w ciągu dnia gdy dziecko było nazbyt płaczliwe. Obecnie, odchodzi się od stałych pór posiłków i karmi się najmłodszych na żądanie – również w nocy. Dopiero w drugim półroczu życia oducza się dziecko nocnego podjadania.

Dopajanie
Mleko matki jest obecnie uważane i za napój i za pokarm. Tuż po przystawieniu dziecka do piersi, leci pokarm wodnisty – dzięki temu maluch może zaspokoić swoje pragnienie. Dopiero później mleko robi się bardziej gęste i sycące. Z tego powodu, należy pilnować aby dziecko nie zmieniało piersi nim nie opróżni jej z pokarmu właściwego. Dawniej, dopajanie soczkami, wodą z cukrem czy herbatkami było na porządku dziennym u nawet matki karmiącej naturalnie. Wielce dziwiono się wodnistej frakcji mleka kobiecego i wyrokowano, że kobieta ta ma „za rzadki pokarm’’ – co niestety obserwuje się po dziś dzień.

Gluten
Dawniej, kasza manna stanowiła podstawę żywienia maluchów. Z biegiem czasu udowodniono jednak, że niewłaściwie podany gluten, obecny w pszenicy, jęczmieniu czy życie może przyczynić się do rozwoju celiakii u dzieci – choroby w znacznym stopniu utrudniającym normalne funkcjonowanie. Obecnie, zaleca się stopniowe wprowadzanie niewielkich ilości glutenu do diety malucha mniej więcej w 5-6 miesiącu życia, najlepiej pod „ochroną’’ mleka mamy.

Ryby
- Dajesz mu rybę? Przecież On ma dopiero 6 miesięcy! Będzie alergikiem! Najlepsze jest mięso!
Kiedyś, z podaniem niemowlakowi ryby wstrzymywano się aż do ukończenia przez niego pierwszego roku życia. Uważano, że uczula i w zasadzie to nie wnosi niczego dobrego do jadłospisu malucha. Na talerzu królowało więc mięso – zwłaszcza króliki, kurczaki i … gołębie. Dziś już wiadomo, że ryby to kopalnia witamin i minerałów dla każdego z nas. Zawarte w nich kwasy omega wspierają prawidłowy rozwój mózgu maluszka, wzmacniają odporność. Witamina D zapobiega krzywicy, łatwo przyswajalne białko wspomaga budowę, a żelazo chroni przed anemią. Obecnie, zaleca się podawać je już półrocznym maluchom przynajmniej trzy razy w ciągu tygodnia.

BLW – Bobas Lubi Wybór
Jeśli istniały w tamtych czasach jakieś schematy żywieniowe, to na .pewno nie były tak restrykcyjne jak te obecne. Dziś, lista potencjalnie uczulających produktów zakazanych jest bardzo długa. Jakiś czas temu pojawił się nowy trend – metoda BLW (z ang. Baby-led Weaning). Dziecko, po skończeniu półrocznego karmienia piersią bądź butelką, jest zapraszane do dorosłego stołu i chwytając w łapkę, samo wybiera produkt jaki zechce w danej chwili zjeść. Sposób ten ma pomóc ominąć jedzenie dziecięcych papek i karmienia przez rodziców. Kiedyś – metoda taka byłaby nie do pomyślenia. Dziecko jadło to co przygotowała mama i  reszta członków rodziny. Dziś - coraz częściej pozwala się maluchom na podejmowanie własnych wyborów.

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U


zdjęcia 1 2 3 4 5



You Might Also Like

20 komentarze

  1. Co dokladnie masz na mysli poprzez utrudnione funkcjonowanie u majacych celiakie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie chciałam wdawać się w szczegóły i każdy punkt skracałam.
      "utrudnione funkcjonowanie'' czyli trudności w codziennym życiu. jesteśmy krajem, w którym mało kto jeszcze ma świadomość różnych schorzeń, chorób i alergii. często producenci oszukują gdyż nie wiedzą czym skutkuje nie przestrzeganie diety w danej chorobie. poza tym - maluchowi bardzo ciężko wytłumaczyć czemu kuzyn może jeść makaron czy ciasto podczas imprezy rodzinnej, a ono nie. jest mnóstwo produktów, które może spożywać jednakże nasze sklepy wciąż w tej dziedzinie świecą pustkami.

      Usuń
  2. Bardzo dobry tekst. Ale w końcu pisany przez specjalistę ;)
    Większości byłam świadoma, ale np. o wywarach nie wiedziałam i gotowałam wszystko razem. Dalej zresztą tak robię. Przy ewentualnym następnym będę jednak o tym pamiętać.

    A argument "Że dawniej tak robiono i było dobrze" niezmiennie mnie wkurza. Pamięć zawodna, nie pamięta wszystkich dolegliwości dziecięcych a tylko te lepsze chwile.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. każdy bobas jest inny - zawsze sobie to tak tłumaczę. czasem lepiej chuchać na zimne, czasem nie przesadzać. intuicja kobieca - to nasz dar od natury :)

      Usuń
  3. Powiem szczerze, ze od początku gotowalam zupy ba jednym wywarze. Nawet nie wiedzjalam ze cos sie może podziac. Całe szczęście obylo sie bez jakiś boli brzuszka i do dnia dzisiejszego jemy jedna zupe:) co do innych dan raczej tez jemy to samo. Leo bardzo lubi czosnek:p wiadono omijam wzdymajace grochy itp a tak to raczej je wszystko. Przyznam sie bez bicia ze grochu i kapusty próbował:) duska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że gdybym dała i mojemu Jaśkowi taką zupę - obeszłoby się bez rewelacji. z tego co mówisz, wnioskuję, że mają podobne żołądki :) niestety, większość dzieci, które znam już tak różowo nie mają. nasze - to wyjątki od reguły :)

      Usuń
    2. dlatego z tego korzystam:p pewnie jak zobacze przy drugim dziecku, że już tak kolorowo nie jest to będę ostrożniejsza, ale na razie nie mam co narzekać:) p.s no teraz przez wychodzące trójki zmienił się na niejadka, ale obstawiam, żę to chwilowe;p

      Usuń
    3. matki to mądre istoty adaptujące się do środowiska i warunków. damy radę :)

      Usuń
  4. Ile ja się nasłuchałam przy moim synku. Miał może ze 3mc, teściowie wymyślili, że wezmą go do siebie, a czym go nakarmią? A mleka z kartonu naleją, kaszki dosypią i już. Jabłko dajesz? Czemu nie z cukrem?! Przecież to zdrowe! Powinnaś słodzić mu glukozą. Czemu ono pije tylko wodę? (Mój synek nie lubił herbatek i soczków, woda pasuje mi idealnie) Budzi się w nocy, bo Twoim mlekiem się nie najada. Kiedy będziesz mu coś normalnego dawać jeść? MLeko modyfikowane to sama chemia, powinien pić krowie!
    Można zwariować. Mój syn jest karmiony naturalnie, poza tym je owoce, zupki warzywno-mięsne, czasami daję mu coś co sama jem, a wiem, że może spróbować. Nie słucham więc rad innych, sama decyduję o tym co je mój synek, a gdy widzę z jakim zapałem wcina moją zupkę, to wiem, że robię dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "a czemu ziemniaka mu nie posolisz?", "co ty sama wodę mu wciskasz?", "mleko modyfikowane to sama chemia" grrrrr za to ich rosołki na kostkach i sosy z torebki to czysta natura :/

      Usuń
  5. Ja przynajmniej wychodzę z założenia że własne gotowanie to zdrowe gotowanie. Wiem co jem.
    http://psychodietetyk-psychodietetyka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Na pierwszej po porodzie wizycie kontrolnej Staszka (3 lata) dostałam wytyczne: dopajać dziecko lekko zaparzaną czarą herbatą z glukozą w proporcji 1 łyżeczka glukozy(!!!) na 100 ml "herbatki". Jak zobaczyłam jak lekarz zabiera się za kikut pępowiny - doszłoby do rękoczynów , dobrze, że mama była ze mną:) I choć lekarz prowadził mnie, moją siostrę i wszystkie dzieci z okolicy i żyjemy;) to jednak ja go zmieniłam. PS. na szczęście nas mimo wytycznych mama nie dopajała "herbatką". Mnie na samą myśl takiego roztworu, który miałam przyjemność pić przy teście obciążenia glukozą wzdryga:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dopajanie odwadniającą czarną herbatą? inteligentne :/

      Usuń
  7. Czy polecasz jaką konkretną kaszkę manną? Kilka razy natrafiłam na Twoim blogu na przekierowanie do kaszki jaglanej Sante. Kaszki mannej nie znalazłam. Każda jest dobra?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. biorę każdą, która nie jest "błyskawiczna" :) nie mam ulubionej :)

      Usuń
  8. Świetny artykuł. Akurat w momencie kiedy zaczęłam się zastanawiać kiedy mogę zacząć gotować mięsko mojemu brzdącowi razem z warzywami. Teraz już wiem - dziękuję!
    A jaką kaszkę manną polecasz?

    OdpowiedzUsuń
  9. Z takich porównań dawniej i dziś to nasuwa mi się jeszcze traktowanie żółtka w diecie niemowlaka. Moja teściowa nie może zrozumieć, dlaczego gotuję jajko na twardo. Przecież pozbawiam je w ten sposób wszystkich wartości odżywczych! Według niej powinnam wlewać surowe żółtko do zupki i tylko lekko zagotować.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo dobry tekst! Mam nadzieję, że już nikt nie będzie miał wątpliwości, że to co było poszło dawno w zapomnienie. Czasy się zmieniają, badania w kierunku żywienia wciąż prowadza do nowych odkryć, wszystko po to, aby żyło się nam wszystkim lepiej, a nie, że tak ktoś napisał/powiedział. Mnie osobiście najbardziej irytuje tekst "przecież nic mu nie jest, je ze smakiem" (dziecko niespełna 4mc). Teraz nic, ale potem zastanawiamy się skąd ta przypadłość do otyłości, skąd ta cholerna cukrzyca i dlaczego męczą ciągłe zaparcia... Człowiek uczy się na błędach, ale nie pozwólmy cierpieć dzieciom za naszą głupotę. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo się mi podoba i czytałam z zaciekawieniem, bo nie wszystko wiedziałam. Wiem, że moja mama starała się karmić mnie i siostrę bardzo zdrowo, jednak miała pewne ograniczenia, typu stan wojenny i trudności w zdobywaniu produktów spożywczych. Jeden punkt u mnie jest inny: gotowanie dla wszystkich. Moja córka ma 10 miesięcy i je w zasadzie to samo, co ja, tyle, że ja jem pieczone mięso, nie wiem, co to panierka, zasmażka, czy dosładzanie. Musiałam jednak poczynić pewne zmiany. Warzywa gotuję bez soli. Mała dostaje swoją porcję, ja swoją dosalam już na własnym talerzu, bo jednak ciężko się przestawić. Na śniadanie tylko robię 2 różne owsianki - moja na mleku krowim, jej na migdałowym. Nie rozumiem również, jaki problem w przygotowaniu kaszy manny z owocami, również dodaję do niej mleko migdałowe i mała ma codziennie pyszną zdrową kolację. Kiedyś to żywienie mnie przerażało i wiele osób zrobiłoby wszystko zupełnie inaczej, ale... mała jest zdrowa i zadowolona i wszystko zjada ze smakiem, a to jedyny właściwy wyznacznik, czy jest dobrze karmiona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, przyznam, że pierwszy raz przeczytałam o mleku migdałowym. Mój syn ma 8 miesięcy i podaję mu mleko modyfikowane - niestety mojego od ponad miesiąca nie chciał pić. Coraz częściej odmawiał, ja miałam go coraz mniej, aż w końcu się poddałam. Chętnie spróbowałabym czegoś innego niż mm. Od kiedy można podawać mleko migdałowe i gdzie je kupić? Czy stosujesz mleko jakieś konkretnej marki? Zdradzisz przepis na owsiankę dla szkraba? - mój na razie je tylko kaszkę manną.

      Usuń

Przepis przypadł Ci do gustu? A może masz jakiś pomysł jak go udoskonalić? Tekst dostarczył Ci oczekiwanych informacji? Podziel się tym z innymi!

ZOBACZ RÓWNIEŻ