Najnowsze Posty

Trzymaj formę czyli zdrowy styl życia jest cool!

By 12:38 , , , ,

Dawniej na drugie śniadanie mogłeś w szkolnym sklepiku kupić słone chipsy lub mega słodkie batony. Do tego oranżada, coca-cola i inne wspaniałości. Pamiętasz? Ja tak. Moja Przyjaciółka też. I nawet mój starszy o siedem lat Mąż. Taka prawda. 
Dzieci były najedzone, rodzice zadowoleni, a nauczyciele mieli to gdzieś. Cudze dzieci, więc co ICH ma to obchodzić? Szkoda czasu.

Brzuchy więc rosły, energia spadała, cholesterol, cukier i spółka zbliżały się do niepokojących, chorobowych poziomów. Szczupli wyzywali grubych, "normalni'' nabijali się z chudych. Jeśli zamiast batona pogryzałeś jabłko - byłeś co najmniej inny. Nie lubiłeś chipsów, ani nie piłeś Sprit'a? No, dziwak. Tak. Serio Wam mówię. 

Sklepiki szkolne korzystały więc i dalej sprzedawały cały ten chemiczny chłam. I niby jakaś bułka z serem i sałatą na ladzie stała, ale wśród kolorowych, pachnących drożdżówek wyglądała tak samotnie, że nikt nie miał serca pozbawiać jej towarzystwa tych cudownych słodyczy. Słodyczy - bo drożdżówka z budyniem i czekoladą to nic innego jak słodka przekąska. Nic więcej. A biznes się kręcił. 

Światowa Organizacja Zdrowia oraz International Obesity Task Force szacują, że w 2025 roku ponad połowa mieszkańców Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Australii będzie otyła. W wielu krajach, problem ten urósł już do rangi epidemii. Otyłość jest jedną z najczęstszych w USA przyczyn (drugą po nałogu palenia papierosów) rozwoju poważnych chorób metabolicznych, a nawet zgonu. Coraz częściej problem ten dotyczy również dzieci i młodzieży. Jak nie NAJCZĘŚCIEJ. 
Sorry, taki klimat. Niestety.

Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że kształtowanie odpowiednich nawyków u człowieka ma swój początek w jego dzieciństwie, a w zasadzie - już w okresie niemowlęctwa kiedy to rodzice rozszerzają bobasowi dietę. Niektórzy badacze uważają, że 53-90% otyłych dzieci, będzie miało nadwagę w dorosłym życiu [Freedman 2007]. Wiele badań pokazuje też, że mnóstwo powikłań wynikających z nadmiaru kilogramów, daje o sobie znać już w wieku kilku lat. Z tą jednak różnicą, że skutków często jeszcze nie widać. Roczny maluch, do granic objadający się słodyczami, wcale nie musi od razu mieć złej morfologii. Młody organizm szybko się adaptuje. Jest niemalże pewne, że problemy zdrowotne uwidocznią się znacznie później. O wiele później. Tak bywa.

Według danych z 2003 roku, rokrocznie przybywa około 400 000 dzieci i młodzieży z nadwagą oraz około 85 000 z otyłością. Bardzo często, problem ten wiąże się z tzw. amerykanizacją społeczeństwa [Lobstein 2003]. Ludzie nie tylko odrzucają swoją tradycyjną dietę na rzecz szybkiej, nowoczesnej żywności ale i coraz mniej się ruszają. 
A dzieci dorosłych obserwują ... Baaaardzo uważnie.

Za ''moich czasów'' na lekcjach techniki przyrządzało się jakieś sałatki. Nie zwracano uwagi na horrendalną ilość majonezu czy śmietany. Były warzywa i owoce? Wystarczyło.
Lekcje biologii dostarczały Ci podstawowych informacji o funkcjonowaniu układu pokarmowego człowieka. O samej żywności i żywieniu wiedziałeś tyle co o teorii fizyki kwantowej. A więc prawie nic. Coś tam istnieje, coś tam słyszałeś ale w sumie to nie wiesz co, jak i po co. W zasadzie - to i ja nic z tego nie pamiętam.  Niestety.
Z lekcji wychowania fizycznego łatwo było się po prostu zwolnić. Wystarczyło powiedzieć, że ma się ''te dni'' albo wmówić mamie jakiś katar. Ta z łatwością podpisała kartkę z niedysponowaniem na zajęcia. A nauczyciel przymykał oko. No bo co go to obchodziło? Zajęcia się odbyły, w dzienniku odnotowane, na konto wpłynęło. Robotę wykonał. Nieprawda?
Po lekcjach chadzało się na hamburgery, frytki i kebaby. Do tego tona słodyczy, wypożyczane filmy na DVD, zaleganie na parkowych ławkach. Mało kogo interesowały konsekwencje zdrowotne. Gdy ktoś chciał się odchudzić (dla urody) - zwykle szedł krzywą drogą, po łebkach. I szkodził sobie jeszcze bardziej.

I wtedy coś ruszyło. Mozolnie ale z przytupem. Coraz szybciej i więcej. Szkoły poszły o krok dalej. Rodzicom powoli budowała się  świadomość. Dorosłym zawsze przecież zależy na dobru najmłodszych. Oni sami są nieważni. Ale syn czy córka? Nie może być! Muszą być zdrowi!
                                      
Jakiś czas temu, w ramach jednego z projektów unijnych, przez trzy dni prowadziłam zajęcia ze zdrowego odżywiania w jednym z podkrakowskich gimnazjów. Teraz, 18 lutego wygłoszę krótki wykład związany z akcją "Trzymaj formę''.
Ogromnie się cieszę, że dziedzina życia, w zasadzie jedna z najważniejszych - żywienie, wreszcie została dostrzeżona i należycie potraktowana. Coś, co stanowi kluczową składową naszego istnienia - w końcu doczekało się rozgłosu i promocji. I nie są to tylko malutkie warsztaty czy 45-minutowe lekcje w szkole. To ogromne, ogólnokrajowe akcje, które bawiąc - uświadamiają. 

To już nie tylko stek suchych informacji przekazywany po to, by zanudzić najmłodszych i odbębnić obowiązek. To nie tylko czarno-białe rozdziały w książkach, których młodzież czytać nie lubi i nie ma na to czasu. 
To akcje rozpowszechnione w mediach społecznościowych, które obecnie wywierają największy wpływ na młodego człowieka. To profesjonalne, kolorowe strony internetowe, w których zasady żywienia są przedstawione w lekkim, zabawnym, a nie poważnym tonie. To pięknie wydane broszury, na które aż chce się patrzeć i z nich korzystać.
To akcje, które naprawdę mają sens. Bo wychodzą naprzeciw czasom w których żyjemy.
Naszym czasom.

Czym jest "Trzymaj formę" 
"Trzymaj formę"  to inicjatywa propagująca zdrowy styl życia o unikalnym dwukierunkowym podejściu: promującym przyjemne, zbilansowane odżywianie połączone z regularną aktywnością fizyczną. Program oparty jest na założeniu, że aktywny styl życia jest zdrowy, przyjemny, łatwo osiągalny i przystępny finansowo dla wszystkich niezależnie od wieku, płci i aktualnej sprawności fizycznej.  

Jak "Trzymaj formę" może ci pomóc?  
Odżywianie się według zbilansowanej diety zarówno pod kątem odżywczym, jak i energetycznym  jest niezwykle ważne dla utrzymania dobrego stanu zdrowia i kondycji fizycznej. Pomaga nam czuć się lepiej i faktycznie zapobiega niektórym poważnym chorobom. Dobrą wiadomością jest to, że możesz jeść zdrowo i nadal cieszyć się Twoim ulubionym jedzeniem.  
Program "Trzymaj formę" jest oparty na  najnowszych badaniach nad zdrowym odżywianiem i aktywnością fizyczną.



1. Freedman DS, Mei Z, Srinivasan SR, Berenson GS, Dietz  WH. Cardiovascular risk factors and excess adiposity among overweight children and adolescents: The Bogalusa Heart Study. J Pediatr 2007;150:12–17.
2. Lobstein T, Frelut ML. Prevalence of overweight among children in Europe. Obes Rev. 2003;4:195–200.
3. Mazur A., Epidemiologia nadwagi i otyłości u dzieci na świecie, w Europie i w Polsce, 2011, Przegląd Medyczny Uniwersytetu Rzeszowskiego i Narodowego Instytutu Leków w Warszawie, 2, 158–163
CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U



You Might Also Like

5 komentarze

  1. Jej, ekstra ! Pamiętam że mieliśmy w podstawówce raz jakąś lekcję ze śmieszną panią, która rozdała nam książeczki, które wszyscy później wyśmiali i tyle. Niech się dzieje, niech się dzieje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. im więcej "XXI'' wieku w tym , tym lepiej. Facebook, Twitter, Insta - młodzież to kocha (i nie tylko oni) i tak można do nich dotrzeć. Internet też pomaga, ale zwykle w drugą stronę. Dobrze, że nauka zdrowego żywienia w szkołach nie ogranicza się jedynie do robienia sałatki na technice. A że jeszcze nie słuchają i brzydko mówiąc mają ''to gdzieś"? Coś im w tych głowach na pewno zostanie :)

      Usuń
  2. jeeeej pamiętam czasy podstawówki - byłam chuda jak szkielet więc jadłam dosłownie wszystko na co miałam ochotę. czasy gimnazjum to wzrost wagi (kalorie w koncu dały o sobie znać), a liceum to na zmiane - jabłka i cwiczenia albo sklepik codziennie i batony batony batony. do tego zupki w proszku (tez ze sklepiku LO) i mnóstwo kawy. dopiero w trakcie studiów doszłam do wniosku ze coś jest nie tak.
    obecnie do nauki przegryzam orzechy nerkowca, migdały; pozwalam sobie na płatki Frutina (które dosłownie pozeram bez mleka ;) ) kubek kakao albo herbaty zielonej z opuncją.

    pamietam Cie z LO - niestety z tych czasów kiedy mówilo sie "Maryśka ma anoreksje, za bardzo wczuwa się w czirliderowanie [sarkazm]" .. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. naturze to nie wyszło. ten spadek tempa metabolizmu... człowiek się przyzwyczai do jakiejś ilości jedzenia, ma swoje nawyki, przez lata waga stoi, a tu nagle bęc - wszystko rośnie, poszerza się. mam wiele takich przykładów na najbliższych kobietach. choć i facetom też nie brakuje nadmiaru :)
      PS uczymy się na błędach, niestety. z jednej strony nie chce się tego pamiętać, z drugiej - dzięki temu wybrało się własną drogę :)

      Usuń

Przepis przypadł Ci do gustu? A może masz jakiś pomysł jak go udoskonalić? Tekst dostarczył Ci oczekiwanych informacji? Podziel się tym z innymi!

ZOBACZ RÓWNIEŻ