Najnowsze Posty

Twoje dziecko zasługuje na darmowe wsparcie dietetyka! Pomóż nam o to zadbać - projekt RODZICE DLA ZDROWIA #glodnizmian

By 18:21 , , , ,


Zbyt duża ilość cukru i soli w diecie malucha, za często serwowane posiłki oraz małe urozmaicenie diety – to tylko niektóre z przykładów najczęstszych błędów popełnianych przez rodziców w żywieniu ich dzieci – podaje Instytut Matki i Dziecka. I choć nasza świadomość konsumencka rośnie z dnia na dzień – wciąż nieco zaniedbujemy te pierwsze lata życia naszych pociech. Zapominamy o tym, że choroby z którymi przyjdzie im kiedyś zmagać się w dorosłym życiu, to najczęściej efekt złej diety w dzieciństwie. A gdyby tak od początku ktoś czuwał nad tym by przekazać nam wszystko co chcemy wiedzieć w temacie żywienia naszych milusińskich? 


Czy zastanawialiście się kiedyś dlaczego nasi dziadkowie, pradziadkowie bardzo często dożywają takiego pięknego wieku podczas gdy zdaje się, że obecnie umieramy znacznie młodziej? Czemu coraz częściej słyszy się o chorobach trzydziesto-, czterdziestolatków, a nasze pokolenia są coraz słabsze? Tak, wpływ na to ma zapewne wiele czynników ale… prawdopodobnie początki tego wszystkiego miały swoje miejsce już na… starcie. Nasi dziadkowie dorastali bowiem w czasach w których zwykle żywiono się tym co zaoferowała im natura. Utrzymywano się z roli, hodowli, a ilość chemii dodanej do pożywienia była wówczas wręcz znikoma. Matki karmiły dzieci piersią minimum do roku bo tak robiły ich mamy. Maluchy skubały marchewkę i pogryzały kapustę. Kasza i strączki były podstawą. Pierwsze lata życia naszych babć upływały im więc … na właściwym "programowaniu metabolicznym", o którym tak często mówi się dzisiaj, a który oni sami… uważają teraz za cudowanie, marketing i tym podobne. Paradoks, nie uważacie? Prawda jest taka, że oni nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że już od początku otrzymali od swoich rodziców to co najlepsze. Otrzymali to o czym mówimy dziś w kontekście żywienia najmłodszych, a co za ich czasów nosiło zupełnie inną nazwę. Normalnego żywienia. I właśnie dlatego stanowią żywy dowód na to, że to właśnie te pierwsze lata życia są kluczowe w rozwoju każdego człowieka.
W dobie dobrobytu, w czasach gdy pojawiały się pierwsze słodycze, żywność szybka i przetworzona – nasi dziadkowie (już jako dorośli) zachłysnęli się tym wszystkim, a w późniejszym okresie – zaczęli oferować to swoim dzieciom, a teraz wnukom chcąc dać im to czego sami kiedyś nie mieli. W ich opinii było to bowiem coś dobrego, coś czego nie wolno sobie odmawiać bo sprawia przyjemność. I to właśnie przez to, przez nadmiar chemii na którą zamieniali z czasem swoje, naturalne jedzenie - dopiero w wieku podeszłym nasi dziadkowie zaczęli chorować na poważnie. Cholesterol, cukier, ciśnienie... Dopiero teraz, bo wcześniej zostali… zaprogramowani. Naturą, wiejskim powietrzem, pożywieniem. Ogromem jabłek, czystej marchewki, ziemniaków, popularnymi wówczas strączkami, kaszami, „swojskimi” kurczakami i ewentualnie – „swoimi” kiełbasami przyrządzanym od święta. Pierwsze trzy lata życia, które obecnie uważa się za okres krytyczny w rozwoju określonych nawyków w życiu młodego człowieka (nie tylko żywieniowych) – podświadomie i naturalnie wypełnili tym co najlepsze. To dlatego gdy byłeś mały, rzadko pamiętasz by babcia chorowała, a dziadek skarżył się na cokolwiek. Z Twoimi rodzicami było podobnie choć już nieco „nowoczesnej chemii” zaznali. Dopiero teraz, gdy osiągnęli podeszły wiek widać, że coś im dolega. Dzięki jednak temu, że za młodych lat jedli dobrze – dziś ich organizm lepiej znosi trudy przetworzonego, pozbawionego połowy witamin jedzenia. I choć nam w tym temacie jest znacznie ciężej - bo żywność już nigdy nie będzie taka jak kiedyś - ważne jest byś i Ty, w miarę  możliwości próbował dać swojemu maluchowi to co najlepsze. Wybrał mniejsze zło. Już od pierwszych dni jego życia. Nawet jeśli kiedyś Twoje dziecko dorośnie i sięgnie po coś gorszego - istnieje spora szansa na to, że mając na nie wpływ TU i TERAZ zaprogramujesz jego organizm i dasz szansę na obronę, tak jak było to w przypadku Twoich dziadków.
W styczniu tego roku miałam przyjemność uczestniczyć w ważnym dla zdrowia naszego i naszych dzieci spotkaniu. Jego celem była dyskusja w temacie poprawy jakości opieki profilaktycznej skierowanej ku najmłodszym, a kolejnym krokiem – podjęcie działań, które do tej poprawy miałyby doprowadzić. Obecnie wiadomo, że rocznie odbywa się ledwie 1/3 wizyt profilaktycznych z dziećmi. Oczywiście może to wynikać z różnych powodów – być może jest to skutek braku czasu dorosłych, jak również przekonanie, że lekarz w niczym specjalnym nam nie doradzi jeśli dziecko jest zdrowe. Na zmianie tego przeświadczenia zależało nam najbardziej. Celem projektu „Rodzice dla zdrowia” jest więc opracowanie z lekarzami, dietetykami i pielęgniarkami, a także w konsultacji z rodzicami standardów profilaktycznej opieki pediatrycznej nad dziećmi w wieku 0-5 lat. Tak, aby mali pacjenci mieli zapewniony rozwój pod okiem fachowego zespołu, nadzorującego stan dziecka nie tylko w trakcie choroby, ale także pod kątem profilaktycznym. Ważnym aspektem profilaktyki zdrowotnej jest również żywienie dzieci, w tym wyrobienie i utrwalenie odpowiednich nawyków żywieniowych. W praktyce oznacza to zapewnienie wszystkim rodzicom darmowych wizyt u specjalisty, który przekaże odpowiednią wiedzę i skoryguje ewentualne błędy. Obecnie nie ma w Polsce refundowanych wizyt profilaktycznych u dietetyków. Rodzice pozostawieni są sami sobie i nierzadko nie potrafią właściwie zadbać o dobrą dietę malucha. Spora część z nas informacji i inspiracji szuka w sieci i mediach drukowanych, ale niestety nie zawsze jest to wiedza z najwyższej półki. Wyobraź sobie więc, że jest zupełnie inaczej. Zachodzisz w ciążę i już na tym etapie poznajesz świetnego dietetyka, który radzi Ci co i jak jeść. Identycznie jest podczas karmienia piersią oraz rozszerzania diety Twojego malucha. Niczego nie musisz się domyślać, wertowanie gazet jest Ci niepotrzebne. Całą wiedzę bezpośrednio otrzymujesz od specjalisty, z którym wizyty przysługują Ci bezpłatnie! Czas pokaże czy pomysł uda się nam wcielić w życie. Im więcej z Was, w tym moich Czytelników, nas poprze, udostępni to dalej – tym większa szansa, że ustawa zostanie przez władze przyjęta. Wszystkim nam przecież zależy na zdrowiu naszych dzieci, prawda? Naróbmy więc szumu! Zapraszamy na oficjalny fanpage akcji - Głodni zmianW tej chwili możesz już także używać hashtagu #glodnizmian, którym będziesz znakować posty związane z żywieniem dzieci, zdjęcia zdrowych posiłków i wszystko inne co przyjdzie Ci do głowy, a może sprawić, że o akcji zrobi się głośno.



CO NAJLEPSZEGO DLA SWOICH DZIECI MOŻESZ ZROBIĆ JUŻ TERAZ?

- Karm piersią – dla większości kobiet jest to oczywiste. Mleko matki to najlepszy i najdoskonalszy pokarm jaki tylko można sobie wyobrazić. To składniki, które wspierają rozwój dziecka – takie, których nie znajdziesz nawet w najbardziej przemyślanej mieszance modyfikowanej. To szczepionka na całe jego życie. Jeśli jesteś tatą – również możesz „karmić” J Jak? Wspieraj mamę. Wstawaj w nocy i podawaj malucha partnerce, noś go po karmieniu, usypiaj. Dlaczego to takie ważne? Dzieląc obowiązki karmienia z kobietą, dajesz jej odrobinę komfortu, odciążasz, a tym samym sprawiasz, że odprężona i niezestresowana czerpie radość z tej bliskości, do której niestety nie zawsze droga usłana jest różami. Nerwy i zmęczenie, które przerasta to najgorsi wrogowie naturalnego karmienia. Walcz o to by nigdy nie stanęły na drodze Waszego szczęścia.

- Urozmaicaj dietę – nieważne czy Twój maluch ma dopiero 7 miesięcy, rok czy 5 lat. Nawet jeśli jego ulubionym daniem jest superzdrowa ryba z pary z kaszą i brokułami, jedzenie tego samego na okrągło nie będzie najlepszym pomysłem. I choć ryba i brokuły to produkty naprawdę ogromnie wartościowe, lepiej będzie jeśli dla odmiany podasz dziecku również ryż, ziemniaki, kawałek dobrej jakości mięsa albo danie przyrządzone ze strączków, a potrawę zwieńczysz buraczkami, kiszoną kapustą lub marchewką z groszkiem. Im dieta bardziej różnorodna, tym więcej witamin i minerałów dostanie się do organizmu Twojej pociechy. Efekt? Chyba nie trzeba Ci tego tłumaczyć J

- Pijcie wodę – ucz tego malucha od samego początku. Ludzki organizm w ok. 60% składa się z wody. Ciało noworodka i małego dziecka udział ten ma jeszcze większy. Woda stanowi idealne środowisko niezbędne dla przebiegu wszystkich przemian warunkujących nasze istnienie. Gdy jej brakuje, pojawiają się problemy z koncentracją, bóle głowy, brakuje nam sił i chęci do działania, zwalnia i pogarsza się metabolizm, zaczynają dokuczać wzdęcia i problemy z kondycją fizyczną. Woda to najlepsze co możesz dać do picia sobie i swojemu dziecku. Żaden sok tego nie zastąpi. Nie wierz w to, że w świeżo wyciskanym jest masa witamin. Najczęściej nie ma, a jeśli już – to w towarzystwie mnóstwa kalorii, które pochłonięte wraz z kilkoma szklankami takiego napoju w żadnym wypadku nie przysłużą się zdrowiu dziecka. Pamiętaj o tym.

- Ucz malucha dobrych nawyków na własnym przykładzie – żaden maluch nie tknie pieczonego mięsa czy szpinaku podczas gdy na talerzu rodzica królują smażone frytki i panierowany kurczak popijany słodką coca colą. Jesteśmy pierwszymi nauczycielami życia naszych dzieci. One chcą robić dokładnie to samo co my! Na pewno nie raz Twoja pociecha chwyciła za odkurzacz czy szmatkę by wytrzeć rozlane mleko. Na pewno nie raz usłyszałeś z jej ust słowa, które sam wcześniej wypowiedziałeś. Tak samo jest z każdą dziedziną życia, również i z  żywieniem. To co jesz Ty, będzie jadło i Twoje dziecko. 


- Ruszajcie się – wiem, że każdy twój tydzień wygląda tak samo. Wiem, że od rana do wieczora siedzisz w pracy, a w weekend zazwyczaj marzysz o kanapie, pilocie od telewizora i kieliszku wina do filmu. I choć doskonale Cię rozumiem, pamiętaj o tym, że nawet najlepsza dieta będzie nijaka jeśli obok niej zabraknie aktywności fizycznej. Tu nie chodzi tylko o to by zachować zgrabną sylwetkę! Ruszając się, poprawiamy nasze krążenie, kondycję, lepiej oddychamy, wzmacniamy odporność, a ponadto polepsza się nasze samopoczucie. To szczególnie ważne dla dzieci w okresie ich intensywnego rozwoju! Jeśli w domu mamy już przedszkolaka, dodatkowy ruch z rodzicami to szansa na efektywniejszą naukę, ale także poczucie bliskości, którego tak bardzo brakuje mu w ciągu tygodnia. Również i młodsze/starsze dzieci tego potrzebują. Małe – uczymy zdrowych nawyków, starszym nawyki te utrwalamy. Wystarczy, że wspólnie wyjdziecie na spacer lub na plac zabaw. Wersja all exclusive – rowery, rolki lub mecz piłki nożnej z sąsiadami. Zdrowy duch i mega dawka optymizmu gwarantowane.

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U

Slajdy pochodzą z prezentacji dietetyk Joanny Neuhoff-Murawskiej

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

foto: foter.com

You Might Also Like

2 komentarze

  1. Głodnizmian będę śledzić i się uczyć :) jestem na etapie wprowadzania produktów stałych u synka, więc jest to jeden z najżywniejszych okresów w kształtowaniu jego nawyków żywieniowych. Swoją drogą, swoją dietę też muszę zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Komu jak komu, ale dzieciom przydałyby się okresowe wizyty u dietetyków, jeżeli rodzice nie są pewni jakich składników powinni im dostarczać, aby wspomagać ich rozwój.

    OdpowiedzUsuń

Przepis przypadł Ci do gustu? A może masz jakiś pomysł jak go udoskonalić? Tekst dostarczył Ci oczekiwanych informacji? Podziel się tym z innymi!

ZOBACZ RÓWNIEŻ