Najnowsze Posty

Rakotwórcze frytki i eko-świr - Kto nam podkłada świnię, Udo Pollmer, recenzja

By 12:19 , , ,


Wiele osób kupuje ekologiczne mleko i mięso, aby w ten sposób zagłuszyć wyrzuty sumienia wobec środowiska – ot, taki rodzaj kupowania odpustów za grzechy wobec natury. Jak słychać w mediach, zwierzęta w gospodarstwach ekologicznych są szczęśliwsze niż te udręczone stworzenia z hodowli konwencjonalnych. Jaja ekologiczne pochodzą od szczęśliwych kurek, a szczęśliwe świnki ochoczo idą pod nóż, żeby zostać ekologiczną wędlinką.”

--------------------------------------------------------------------------------------------

Słyszeliście kiedyś o szkodliwym akrylamidzie czającym się na nas w świeżo usmażonych, chrupiących frytkach? A o ptasiej grypie, przez którą niejeden odmówił już przyjęcia na obiad duszonego drobiu? Pryszczyca bydła? Turbo hodowla superziemniaka? Rakotwórcza kumaryna w pysznych pierniczkach i choroba szalonych krów? A na deser, pełne wymowy filmy rodem z horroru ukazujące naszym dzieciom na lekcjach przyrody prawdziwość łańcucha pokarmowego, pff przemysłowego? Za tropem tych i wielu jeszcze innych afer żywieniowych wyrusza w swojej najnowszej książce Udo Pollmer, chemik żywności, dziennikarz naukowy, autor wielu bestsellerów. Prawda czy fałsz? Rzeczywistość czy jedno, wielkie bambuko w które robią nas producenci?

--------------------------------------------------------------------------------------------

„Tymczasem dziś, żeby wystraszyć tysiące ludzi, wystarczy jeden martwy ptak na skraju drogi. Kiedy media rozkrzyczały się na temat ptasiej grypy, do śmietników powędrowały wszystkie nuggetsy z lodówki, wybrańcy zastąpili je szczepionkami. Gdzie indziej ludzie są dużo bardziej pragmatyczni. Na przykład w Kambodży w roku 2004 na skutek ptasiej grypy drób z jadłospisu wyrugowały świeżo złapane szczury. U nas również ulubioną alternatywę dla mięsa hodowlanego stanowi „dziczyzna”. Instytut Fraunhofera podczas badań próbek obecnych na rynku rolad wołowych natknął się kiedyś ze zdumieniem na obecność w nich mięsa gołębi. Na szczęście nikt się o tym nie dowiedział.”
        
--------------------------------------------------------------------------------------------

Wierzycie w to, że przywożone do nas banany to te same, które uprawiają tubylcy? Że tylko produkty odtłuszczone, light to te, które nadają się na dietę? Genetycznie modyfikowana żywność budzi w Was przerażenie, a solą w oku wydaje się być pytanie czy rzeczywiście ekorolnicy nie stosują żadnych środków ochrony roślin? Jeśli wciąż nie macie w tym temacie zdania, ta książka może Wam pomóc, choć najpewniej sporo też dołoży do kotła i zamiesza. Oczywiście o ile sami będziecie tego chcieli. Bo nudno to nie będzie, obiecuję.

--------------------------------------------------------------------------------------------

„Nasz organizm też potrafi liczyć i upomni się o niedobór energii grzecznie zwiększonym apetytem, a potem wściekłym głodem. Tu nie da się „oszczędzać”. Gdyby produkty light, kupowane w Stanach Zjednoczonych w niebotycznych ilościach, naprawdę odchudzały, to większość Amerykanek unosiłaby się zwiewnie niczym rusałki ponad Wielkimi Równinami.”

--------------------------------------------------------------------------------------------

Autor nie owija bowiem w bawełnę. W pewnych momentach ma się wręcz wrażenie, że mocno przesadza. Jakkolwiek nie do końca się z nim zgadzam i czasami mnie denerwuje, tak rzeczywiście Jego zdanie budzi spore kontrowersje. Wiele rzeczy zaskakuje, choć okazjonalnie pozytywnie. W zasadzie sama mam finalnie mętlik w głowie po przeczytaniu Jego książki. Bo choć jest mi naukowcem nieznanym, to wybrane Jego teorie znacznie kłócą się z tymi, które wygłąszają nauczyciele akademiccy na studiach. I choć dziś już wiemy, że wiedza uczelniana bywa totalnie zakurzona, to jednak w głowie rodzi się pytanie: czy aby na pewno, jedna książka, kilka nowych badań i odważnych przypuszczeń może sprawdzić się lepiej niż dziesiątki lat doświadczeń profesorów? Czy świeżynki świadczą dziś o otwartości umysłu, a wszystko wokół faktycznie jest jedną wielką ściemą, tytułową świnią podkładaną nam pod nogami przez wszystkich producentów? Przekonajcie się sami. Zapewniam Was, że bez zawiłości się nie obejdzie.

--------------------------------------------------------------------------------------------

„(…) zawartość szkodliwych substancji wcale się nie zmieniła. Ten, kto w tropikach uprawia ryż czy banany, stosuje inne środki ochrony roślin niż na przykład producent pszenicy czy jabłek z północnych Niemiec. Inaczej nie mielibyśmy u siebie żadnych owoców południowych (…).”

„Rolnicy nie stosują środków ochrony roślina dla kaprysu, kosztują one przecież krocie. W związku z tym mają kilka wyjść. Jeżeli nadal będą opryskiwać rośliny, ryzykują, że zostaną na tym nakryci i stracą dużego odbiorcę. Mogą też pogodzić się ze znacznym spadkiem plonów i zgłosić do opieki społecznej po zasiłek.”

--------------------------------------------------------------------------------------------

KTO NAM PODKŁADA ŚWINIĘ.
Wszystko co chcielibyście wiedzieć o jedzeniu z supermarketów i ekożywności ale nikt wam tego nie powie.
Udo Pollmer, Monika Niehaus, Jutta Muth, Andrea Fock
Wydawnictwo Znak litera nova, Kraków 2016
Stron 254

CHCESZ NA BIEŻĄCO OTRZYMYWAĆ NOWĄ PORCJĘ TEKSTÓW I PRZEPISÓW?
POLUB MNIE NA FACEBOOK-U

You Might Also Like

4 komentarze

  1. gdy zobaczylam tytul ksiazki- bardzo sie nia zainteresowalam. Jednak pierwszy cytat mnie do niej zniechecil. Tak, wierze, ze placac 3-4 razy wiecej za bio-produkty kupuje lepsza zywnosc. Drob z Lidla czy innego supermarketu juz dawno nie gosci na moim stole. A tak na marginesie to dosyc ciekawe, ile ludzi przejmuje sie zywotem zwierzat a jednoczesnie panuje znieczulica na sytaucje w Syrii i ogolna sytuacje uchodzcow.
    Fajne recenzja, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam takie odczucia odnośnie tego eko jak Ty :)

      Usuń
  2. P.s. , wlasnie widze, ze to niemiecka ksiazka. tytul originalny brzmi: Wer hat das Rind zur Sau gemacht?

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna recenzja, myślę że ta książka jest godna przeczytania, chyba się pokuszę... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Przepis przypadł Ci do gustu? A może masz jakiś pomysł jak go udoskonalić? Tekst dostarczył Ci oczekiwanych informacji? Podziel się tym z innymi!

ZOBACZ RÓWNIEŻ