Najnowsze Posty

MITOLOGIA KARMIENIA PIERSIĄ – MAMO! Jesteś najlepsza! Po prostu.

By 11:01 , , , , , , , , ,


Jeszcze do niedawna, świeżo upieczona mama karmiąca była skazana na specjalną, typowo lekką, a nawet ba – mocno eliminującą dietę. Przyjęło się uważać, że każdy spożyty przez nią posiłek będzie mieć wpływ na samopoczucie jej malucha pozostającego przy piersi. Kobieta mogła więc zapomnieć o kawałku pieczeni – bo dziecko będzie mieć kolkę; – czekoladzie i orzechach – bo na pewno rozwinie alergię, a nawet o gazowanej wodzie – bo bąbelki spowodują u szkraba wzdęcia. Dziś już wiemy, że dieta mamy karmiącej to dieta przede wszystkim dla niej – aby mogła cieszyć się zdrowiem i dobrym samopoczuciem. Kolka zaś to wynik niedojrzałości układu pokarmowego maluszka i nie ma nic wspólnego ze zjedzonym przez jego mamę kotletem na obiad.

Dieta „w razie czego”
Gdyby zapytać mamy kilkuletnich szkrabów, jak wyglądała ich dieta podczas karmienia, zapewne lwia część odpowiedziałaby: „gotowany kurczak i marchewka”. Nie tyle z powodu własnych przekonań, co z przezorności – „bo tak przyjęło się odżywiać młodą mamę”. Wszelkie truskawki, czereśnie czy wiśnie szły w odstawkę – bo dziecko „na pewno wkrótce rozwinie z tego alergię” (to nic, że ani mama alergikiem nie jest, ani żadne znaki na niebie i ziemi nie świadczą o takich objawach u dziecka). Wszystkie posiłki musiały być gotowane, wręcz rozgotowane, a jedyną opcją warzywną na kanapkę był co najwyżej plasterek sałaty, bo przecież „ogórki uczulają, a pomidory, za sprawą skórki, są za ciężkie”. Efekt był taki, że większość kobiet, nie mogąc wytrzymać reżimu żywieniowego, bardzo szybko rezygnowała z karmienia naturalnego. Niektóre dlatego, że przebywając na tak restrykcyjnej diecie, same w końcu łapały anemię i lądowały z wycieńczenia pod kroplówką. I tylko wszystkich dziwiło, skąd kotlet na talerzu mamy, która właśnie urodziła - … tylko, że nie w Polsce.



Dokarmianie, bo za słaby pokarm
- Masz za rzadki pokarm.
- Z Twoich piersi leci sama woda.
- No bo wiesz, jak zostawiłaś butelkę, to ona bardziej najadła się niż tym ściągniętym.

Jakość mleka matki. Kolejny temat rzeka. Kolejny … do poprawki. Która z nas przynajmniej raz nie usłyszała czegoś podobnego? Sama spotkałam się z tym dziesiątki razy – głównie od najbliższych mi kobiet. I może część wpuści to jednym, a wypuści drugim uchem, ale niestety większość weźmie sobie mocno do serca. Zwłaszcza, gdy słowa padną z ust pediatry czy położnej. – „Trzeba dokarmiać” – magiczne dwa słowa, które zwykle kończą wszystko, bo gdy do żywienia maluszka zbyt wcześnie zostanie wprowadzona butelka, w większości przypadków – z różnorakich powodów – naturalna droga po prostu się zakończy. Tymczasem wcale tak być nie musi. Potrzeba jednak walki, determinacji oraz wsparcia najbliższych i specjalistów. Ale żeby Ci ostatni mogli coś w tym kierunku zrobić – potrzeba również i wiedzy.


ZAPAMIĘTAJ!

Kolka to wynik niedojrzałości układu pokarmowego dziecka i zwykle sama ustępuje około 3. miesiąca jego życia. Nie ma na niego wpływu zjedzony przez Ciebie tego dnia kotlet schabowy czy kawałek pizzy – to tylko zbieg okoliczności, że akurat wtedy Twój maluch popłakiwał i miał problemy ze stolcem. Pokarm powstaje ze składników, które są obecne we krwi – nie ma więc możliwości, żeby Twoje wzdęcie po zjedzonej kapuście stało się elementem jego składu. To po prostu niemożliwe! Popatrz również na przykład mamy wegetarianki – białko pochodzenia zwierzęcego zastępuje im to roślinne, które pozyskują wraz nasionami roślin strączkowych. Czy ich maluchy cierpią z tego powodu na przewlekle zaparcia, wzdęcia oraz bóle brzucha? NIE!

O ile temat diety mniej lub bardziej lekkostrawnej w przypadku mamy karmiącej to temat warty schowania do szuflady, o tyle temat alergii ma jak najbardziej sens. Bąbelki z wypijanego gazowanego napoju nie zaszkodzą Twojemu mleku, ale już pewne składniki żywności, głównie alergeny – tak. Stąd m.in. skaza białkowa czy inne objawy alergiczne, które właściwie prowadzone, w przyszłości nie pozostawią żadnego śladu. Pamiętaj jednak, że diety eliminacyjnej NIE WPROWADZA SIĘ ZAWCZASU (może to przynieść odwrotny skutek), aby alergii uniknąć, a nad jej całością powinien czuwać specjalista lekarz oraz dietetyk. Pewność uzyskasz wyłącznie w przypadku konsultacji z pediatrą alergologiem, a w sytuacji wystąpienia zmian skórnych – dodatkowo z dermatologiem.

Dieta mamy karmiącej to TWOJA DIETA. Dieta dla Ciebie. Odżywiać się zdrowo musisz po to, aby być w stanie w pełni sił zajmować się swoją pociechą. Żywienie lekkostrawne to dobre żywienie, ale nie w każdym punkcie (bo np. eliminuje sporo produktów ze względu na wysoką zawartość błonnika pokarmowego) i nie w każdym wypadku. Odżywiaj się zgodnie ze swoim zapotrzebowaniem i samopoczuciem. Wycieńczona z niewyspania i mało odżywczej diety nie przydasz się dziecku do niczego.

Twoje mleko jest zawsze odpowiednie i najlepsze dla Twojego malucha. Nie istnieje pojęcie „chudego, niepełnowartościowego pokarmu”, a na jego jakość nasza dieta ma naprawdę niewielki wpływ. Zresztą, spójrz na matki z biednych rejonów świata. Brak dostępu do zbilansowanego żywienia, często i głód, a przy ich piersiach nawet kilkuletnie, zdrowo wyglądające maluszki.

Twój pokarm nie jest za rzadki. Nigdy. Natura skonstruowała go w sposób perfekcyjny – najpierw z naszych piersi płynie ten lżejszy, który ma służyć ugaszeniu pragnienia dziecka. Z każdą minutą zaczyna tworzyć się jednak „napój” bardzie gęsty, sycący – to właściwy posiłek Twojego dziecka.

Na mlecznej drodze pojawia się wiele zakrętów, z których da się ładnie wyjść. To zwykle tzw. kryzysy laktacyjne, które pojawiają się na różnym etapie rozwoju niemowlęcia. Dziecko chce wówczas jeść więcej i częściej – stąd praktycznie nie odstępuje Twoich piersi na krok. To zupełnie normalne! Nie daj sobie wmówić, że potrzebuje ono dokarmiania, a Twoje mleko mu nie wystarcza. Naprawdę w bardzo rzadkich przypadkach mama musi zdecydować się na dodatkowe posiłki niemowlęcia. Najczęściej trzeba po prostu temat przeczekać i spędzać z maluchem znacznie więcej czasu, karmiąc się, bo pozwalając mu ssać pierś, zwiększamy tym samym swoją laktację.


1000 pierwszych dni życia dziecka to czas, który ma fundamentalne znaczenie dla jego zdrowia – teraz i w dorosłym życiu.
W ciąży, a także długo po narodzinach, w okresie karmienia piersią i rozszerzania diety dziecka: programuje się jego metabolizm, dojrzewa układ pokarmowy, kształtuje się odporność i rozwija mózg.
Poprzez prawidłowe żywienie, zarówno w wypadku Twoim jako mamy, jak i w wypadku dziecka, masz realny oraz trwały wpływ na zdrowie swojego maleństwa.
Teraz i w przyszłości. Jego przyszłości.


Post powstał we współpracy z Fundacją Nutricia, w ramach akcji „1000 pierwszych dni życia” naszych dzieci KLIK


You Might Also Like

4 komentarze

  1. Bardzo dobry tekst, chcialabym zapytac co Pani uwaza o skazie bialkowej niemowlecia przy karmieniu piersia? Czy poza odpowiednia dieta mamy moze Pani polecic jakis probiotyk dla malucha?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry,
      karmiąc maluszka piersią zapewnia mu Pani najlepsze probiotyki z możliwych :)
      z kolei w przypadku skazy białkowej, tutaj rozumiem, że chodzi o białka mleka, dieta eliminująca mleko krowie powinna zostać wprowadzona tylko po uprzednim upewnieniu się u alergologa i dermatologa, że to faktycznie skaza, a nie - przykładowo - wykwity związane z pozostałością hormonów matki czy też zmiana proszku do prania, kremu do twarzy lub zabrudzona poduszka :)
      pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  2. 20 tyg. temu urodziłam moją pierworodną córeczkę. Jeszcze nigdy w życiu moje poczucie własnej wartości nie zostało tak mocno zachwiane. Nieustająca krytyka i pouczania osób, które naturalnie przyjmuje się za autorytet (mama, pediatrzy, położne i inni rodzice z doświadczeniem dłuższym niż moje) o mało nie wpędziły mnie w depresję. Młoda mama jest wyjątkowo skołowana: totalnie nowa rzeczywistość, zmęczenie, burza hormonalna, płaczące dziecko, noe wiadomo co robić mimo lektury wielu poradników i do tego kazdy mówi co innego. Trzymam kciuki aby prędzej czy później każda mama trafiła na tego typu tekst który ją uspokoi i utwierdzi, że obrana droga jest słuszna. Poza pierwszą nocą w szpitalu, kiedy dziecko musiało spędzić ją na oddziale noworodków, karmię wyłącznie piersią lub ktoś inny pokarmem uprzednio ściągniętym laktatorem. Przeszliśmy długotrwalą zółtaczkę, noce kiedy zdrzemnęlam się na raty tylko 1,5 h, dni ciąglego płaczu dziecka, ale udalo się karmię piersią, jem wszystko co rozsądek podpowiada, że jest zdrowe, ale nie zauważam różnicy gdy od czasu do czasu najem się czekolady, na obiad zjem pizzę lub wypiję kilka łyków wina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za ten komentarz - to ważny głos w tym całym karmieniowym zamieszaniu! miejmy nadzieję, że Mam, które poczują się "zachwiane" przez otoczenie będzie jak najmniej Wystarczająco dużo musimy zmagać się ze sobą tuż po porodzie - gdy tak jak napisałaś - buzują hormony. A Tobie ogromne gratulacje!!! Że się nie poddałaś i że wierzysz w siebie maksymalnie!

      Usuń

Przepis przypadł Ci do gustu? A może masz jakiś pomysł jak go udoskonalić? Tekst dostarczył Ci oczekiwanych informacji? Podziel się tym z innymi!

ZOBACZ RÓWNIEŻ